poniedziałek, 16 października 2017 napisz DONOS@

Po trupie Polski wiedzie droga do ogólnego wszechświatowego pożaru...

W lipcu 1920 roku podczas wojny polsko-sowieckiej mogło się wydawać, że dopiero co odrodzona po 125 latach niewoli, wolna Polska padnie wobec nawały bolszewickiej. Front wojsk walczących przesuwał się gwałtownie w kierunku Warszawy, a dowódca czerwonoarmistów generał Michaił Tuchaczewski stawiał swoim armiom za cel opanowanie Warszawy do 12 sierpnia. „Po trupie Polski wiedzie droga do ogólnego wszechświatowego pożaru” - wzywał do boju hordy bolszewików. Jego armie wykonując to zadanie napotkały niespodziewanie duży opór na rzece Narew, pod Łomżą. Walki o miasto trwały pięć dni. Pierwszy atak kawalerii sowieckiej nastąpił 28 lipca wieczorem, kolejny - w nocy... Zażarta obrona miasta była możliwa dzięki męstwu walczących żołnierzy oraz bohaterskiej postawie mieszkańców. Łomża w walce nie została zdobyta. Obrońcy zagrożeni okrążeniem z północy i południa wycofali się z miasta 2 sierpnia 1920 roku. Wydarzenia sprzed 90 lat przypomina historyk dr Krzysztof Sychowicz.

Inscenizacja obrony Łomży 1920 (fot. 2009r)
Inscenizacja obrony Łomży 1920 (fot. 2009r)

Przypadająca w najbliższych dniach 90. rocznica walk pod Łomżą w okresie wojny polsko-bolszewickiej jest znakomita okazja do ich przypomnienia i zastanowienia się nad tamtymi wydarzeniami. Trwające od 4 lipca 1920 roku natarcie wojsk sowieckich doprowadziło do zajęcia 23 dni później twierdzy Osowiec nad Biebrzą. Kolejnym ich celem stała się leżąca nad Narwią Łomża. Nieprzygotowane do walk miasto, jak i cały rejon biegnący wzdłuż rzeki stanowiły ostatnia przed Wisłą naturalną zaporę na drodze komunistycznej nawały.
Chociaż już 8 lipca 1920 r. powstał tutaj Komitet Obrony Państwa, a cztery dni później Komitet Obrony Narodowej, nie przygotowywano Łomży do obrony. Nie mając praktycznie żadnych odwodów ani nadziei na zatrzymanie wielokrotnie silniejszego przeciwnika do organizowania obrony przystąpił dowodzący batalionem zapasowym 33 pp kpt. Marian Raganowicz, który zebrał przebywające na terenie miasta ewakuowany z Grodna batalion (opuścił później Łomżę) oraz oddział straży granicznej. To z jego polecenia odesłano stąd m.in. przeszło 2 tys. rekrutów, co uszczupliło siły mogące zostać wykorzystane do obrony ale też stanowiły wsparcie dla tej organizowanej nad Wisłą.
Nie ulega wątpliwości, że egzamin ten celująco zdali zarówno mieszkańcy miasta, jak i jego władze w osobie prezydenta Władysława Świderskiego. Powołanie Obywatelskiej Straży Bezpieczeństwa, zgłaszanie się na ochotnika do służby medycznej, dostarczanie żywności żołnierzem zarówno przez łomżanki, jak i osoby z Jednaczewa i Szczepankowa, to tylko niektóre z przykładów mających wówczas miejsce zachowań. Zostały one upamiętnione zarówno we wspomnieniach kpt. Raganowicza, jak i reprezentującego miasto Świderskiego i najlepiej chyba oddają zapał, poświęcenie i miłość do własnego miasta i kraju, zagrożonego przez niszczycielską hordę.
Wsparci przybyłą spod Jedwabnego częścią 101 pp, broniący fortów w Piątnicy żołnierze zetknęli się z bolszewikami już wieczorem 28 lipca, kiedy to grupa kawalerii nacierała wzdłuż szosy Jedwabne-Łomża. Pomimo trwających w następnych dniach kolejnych atakach, wspieranych ostrzałem artyleryjskim forty pozostawały w polskich rękach, a wojska bolszewickie ponosiły coraz większe straty. 30 lipca przyniósł obrońcom cień nadziei, wraz z pojawieniem się skromnych co prawda posiłków i dowódcy obrony odcinka Łomża-Nowogród. Niestety już następnego dnia miały miejsce bodajże najcięższe walki  tym rejonie, które także zakończyły się pomyślnie dla żołnierzy polskich.
Bohaterska postawa na przedpolu łomżyńskim doprowadziła do skierowania się wojsk bolszewickich w kierunku Nowogrodu i Pniewa oraz podjęcia próby forsowania Narwi w pobliżu Strękowej Góry. Krytyczną sytuację spotęgował ostrzał miasta mający miejsce 1 sierpnia 1920 r. Nie mogąc dalej stawiać oporu jednostki polskie wycofały się, a następnego dnia miasto padło łupem niosących „pożar rewolucji” obdartych przedstawicieli klas pracującej. Pozostali tutaj przez 20 dni, w trakcie których zapisali się jak najgorzej w pamięci nie tylko inteligencji ale też chłopów i robotników.
Jak to zwykle bywa w historii wraz z upływem czasu lubimy zastanawiać się nad tym, jakie i czy w ogóle znaczenie miało to, czy tamto zdarzenie. Podobnie jest i w tym wypadku. Dziś nie ulega wątpliwości, że walki pod Łomżą nie tylko poprzedziły decydujące wydarzenia pod Warszawą ale zahamowały na kilka dni postępującą szybko ofensywę bolszewicką. Obok zjednoczenia całego społeczeństwa tocząca się bitwa pokazała również przywiązanie narodu do świeżo odzyskanej niepodległości i obojętność na głoszone szumnie hasła „równości i braterstwa” na zasadach ustalanych przez bolszewików.


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0