Wojna hamburgerów i piesek z klocków
Biały transporter opancerzony zajechał przed III LO w Łomży, aby zwrócić uwagę na poważną uczelnię. Jednak „amunicja” - foldery i piłeczki antystresowe - przyjechała busem i w dziesiątkach białych toreb czekała na zainteresowanie licealistów, jak Barbara Uljasz z Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku. A setki drugo- i trzecioklasistów szkół średnich przybyło na 10. giełdę pomysłów na życie.
W słoneczną środę przez kilka okołopołudniowych godzin korowody młodzieży z różnych stron miasta ciągnęły do gmachu przy ul. Senatorskiej. W sali gimnastycznej, w holu i w pracowniach III LO stanęło ponad 30 stoisk uczelni wyższych od Warszawy po Suwałki i od Białej Podlaskiej po Pułtusk. Wabiły kolorowymi folderami, breloczkami, długopisami i smyczami na klucze i telefony. Jednak, przede wszystkim, stwarzały możliwość spotkania ludzi na co dzień zajmujących się nauką i badaniami.
- Organizujemy giełdę co roku, aby uczniowie szkół z Łomży dostrzegli różnorodność uczelni i kierunków kształcenia na studiach oraz żeby mieli kontakt z pracownikami naukowo-dydaktycznymi – wyjaśnia pedagog i doradca zawodowy Sławomira Głasek, która zainicjowała zapraszanie uczelni do Łomży. - Chodzi nam o to, żeby młodzież nie kierowała się stereotypem „krewny studiował w Białymstoku, to i ja muszę”, tylko żeby miała jak najszersze pole wyboru.
W krótkich prezentacjach goście z uniwersytetów, politechnik i akademii zachwalali swoje uczelnie.
- Lewa półkula mózgu odpowiada za liczenie i czynności abstrakcyjne, natomiast prawa za wrażenia artystyczne – mówił dr hab. Stanisław Czachorowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. - Mamy w Olsztynie 16 wydziałów, 11 jezior i niejedną pamiątkę po Koperniku. Einstein grał też na skrzypcach, zatem i u nas można łączyć pasje naukowe z twórczymi.
Jest w katedrze ekologii UKSW trichopterologiem - zajmuje się chruścikiem, owadem z Doliny Narwi, przydatnym w ocenie zdrowia ekosystemu i używanym przez wędkarzy jako przynęta na ryby.
„Przynętą” na uczniów jest piesek z biało-czarnych plastikowych klocków. Śpi sobie spokojnie na stoisku Politechniki Białostockiej. Po klaśnięciu budzi się i rozgląda. Najwyraźniej lubi, gdy ktoś pogłaszcze go pod brodą, a nawet podnosi nogę w wiadomym celu.
- To jedna z wielu zabawek edukacyjnych, pełna czujników i silników – objaśnia mgr inż. Marcin Głębocki z wydziału mechanicznego Politechniki Białostockiej. - Studenci podobne budują i na zajęciach, i w czasie spotkań kół naukowych.
Po raz pierwszy na giełdzie pomysłów pojawiła się Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych z Warszawy.
- Połowa studentów dostaje u nas stypendium 1000 zł miesięcznie, ale niekoniecznie studiuje informatykę – zachęcał Paweł Wiemman z działu promocji. - Mogą wybrać poznawanie kultury Japonii, zgłębiać literaturę i tajniki języka japońskiego.
Wśród chętnych do udziału w giełdzie znalazły się uczelnie o tak różnych profilach, jak Zamiejscowy Wydział Wychowania Fizycznego z Białej Podlaskiej, Wyższa Szkoła Menedżerska z Warszawy, Akademia Humanistyczna z Pułtuska, Uniwersytet Medyczny z Białegostoku, Akademia Obrony Narodowej czy Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej z Warszawy. O kandydatów na studia w Łomży zabiegały też uczelnie miejscowe: licząca niecałe sześć lat i mogąca zaproponować osiem kierunków Państwowa Wyższa Szkoła Informatyki i Przedsiębiorczości, Szkoła Policealna Ochrony Zdrowia oraz Wyższa Szkoła Agrobiznesu. Również wykładowcy z Łomży przygotowali dla uczniów klas drugich i trzecich liceum wykłady o niezwykle intrygujących tytułach.
- Wykłady odbywają się po raz drugi, bo okazało się, że cieszą się wielkim zainteresowaniem młodzieży – ocenia wicedyrektor III LO Renata Maliszewska-Bagińska. - W tym roku naukowcy opowiadali, na przykład, o tym, dlaczego Indianie i Aborygeni nie podbili Europy, jak matematyka pomaga stworzyć zbilansowaną dietę i o wojnie hamburgerów. Były też zajęcia praktyczne, takie jak autoprezentacja i mowa ciała czy pierwsza pomoc w stanach zagrożenia życia. Jestem przekonana, że okażą się inspirujące, kiedy po maturze młodzi będą szukać swego pomysłu na życie.
Wykład nt. niedoszłej ekspansji Indian i Aborygenów w Europie uczniowie z III d ocenili tylko na czwórkę z plusem. Prof. Stanisław Czachorowski interesująco wyjaśnił przyczyny – położenie naszego kontynentu w Eurazji, zjedzenie koni przez „najeźdźców”, zanim je udomowili, czy istnienie pisma, ułatwiającego naszym protoplastom ostrzeganie się o „najeździe” - jednak planowany na godzinę lekcyjną wykład przedłużył prawie o drugie tyle i dlatego III d obniżyła mu ocenę. Zadowoleni z giełdy są rówieśnicy kl. III d Martyna Pachucka i Krystian Cempa, prowadzący prezentacje uczelni. Mimo to znaleźli czas, aby poznać stoiska.
- Wybiorę socjologię albo stosunki międzynarodowe – planuje Martyna. - Dzięki giełdzie, mam już aktualne materiały informacyjne Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, natomiast po rozmowie z pracownikami UKSW utwierdziłam się w wyborze.
- Ja z kolei jeszcze rok temu myślałem o informatyce w Białymstoku, lecz po giełdzie waham się między Olsztynem a Warszawą – wyjawia Krystian. - Łomży nie biorę pod uwagę, bo nie widzę tu przyszłości...
Mirosław R. Derewońko