środa, 23 października 2019 napisz DONOS@

„Przez te piętnaście lat nauczyłam się męskiej rasy!”

- Faktycznie, czasami szybko się przebieram przy kolegach, nie zawsze mam oddzielną garderobę, czyli jednak tam żurawia zapuszczają – mówi ze śmiechem nie do powstrzymania Katarzyna Pakosińska i po kobiecemu opisuje Kabaret Moralnego Niepokoju w rozmowie z Mirosławem R. Derewońko.

Mirosław R. Derewońko: - Wszystko w Pani jest wręcz doskonałe, od zgrabnej sylwetki i nóżek poczynając a na dekolcie i twarzyczce kończąc. I ten śmiech charakterystyczny, który prawdopodobnie uwiódłby niejednego mężczyznę... Pani uwodzi mężczyzn?
Katarzyna Pakosińska (długo się śmieje): - Czy ja wiem...? Jestem raczej nieśmiałą osobą i nie kwalifikuję się do tak zwanych wampów, wodzących mężczyzn... Zresztą jeżeli moi koledzy od piętnastu lat ze mną jeżdżą i nie mają problemów, to chyba ze mną jest w porządku.

MRD:
- Muszą być bardzo opanowani...
Katarzyna Pakosińska: - Nie są (śmiech). Może moich wdzięków nie zauważają...? Albo zauważają i nie dają mi tego odczuć...?

MRD: - To jaki jest każdy z Pani kolegów?
Katarzyna Pakosińska: - Robert Górski, lider i filar naszego kabaretu, osoba pisząca, jest bardzo wrażliwym mężczyzną, który ukrywa swą wrażliwość pod maską cynika. Obawia się, że jeżeli okaże jako mężczyzna swą wrażliwość, to może być wzięty za osobę słabą, niemęską, a jako lider musi być mocny. Mikołaj Cieślak jest moim najczęstszym partnerem w skeczach męsko-damskich, gdy gramy zazwyczaj wujków i ciotki. Kogoś, kto się cały czas kłóci, mówi o kapciach i szlafrokach. Mikołaj jest poetą, uwielbia kobiety i samochody. Jest absolutnym na ich punkcie świrem i lubi jeść kebaby po północy. Najpierw się odchudza, bo waży 90 kilogramów, cały dzień nic nie je, potem umiera, a ja go leczę obszturchując na okrągło. Rafał Zbieć kocha samochody chyba najbardziej ze wszystkich i jest absolutnym psem na kobiety. I jest, jak dzisiaj sobie żartowaliśmy, czwartym w kolejce do mnie (śmiech). Jest straszliwie bezpośredni i nie boi się absolutnie męskiej konkurencji. Jest niezniszczalnym mistrzem uwodzenia i podrywania, chociaż na takiego nie wygląda. Jest taki mały i taki zwyczajny, ale w akcji nie do zatrzymania. Kiedyś byłam świadkiem, jak bardzo mu się podobała pewna niewiasta. Usiadł koło niej, obok tej niewiasty siedział jej narzeczony, a Rafał powiedział do narzeczonego „Kolega się przesunie” (śmiech). Od tamtej pory funkcjonuje u nas „kolega się przesunie” i o Rafale już wszystko wiemy. Nasz  menedżer Wojtek Orszulak, pseudonim Mamut bądź Wapno jest bardzo powolny, czasami gra na gitarze albo się stara i uwodzi, ale bardzo powoli. Zanim coś wypowie, to ta kobieta znika z pola widzenia. Do tego jeszcze pije kawę, co jeszcze bardziej go spowalnia. Ostatnio zauważyłam, że zmienił dzwonek w telefonie, który jest jeszcze wolniejszy niż kantata Bachowska. Akordeonista Bartuś Krauz ma pseudonim Wariat. Pierwszy z brzegu przykład: telefon. Wyświetla mi się, że Bartek Krauz dzwoni. Odbieram i słucham „yyyyy... yyyyyyy... yyyyyyyyy... Kasia? Ty dzwonisz do mnie czy ja do Ciebie”. Jest kochany, uroczy i potrafi uratować. Ktoś zemdleje na ulicy, on potrafi zastosować sztuczne oddychanie. Wszystkim oddaje całego siebie. Jeszcze został Przemek Borkowski, nasz konferansjer, ksywa Drewno. Jest wielki, drewniany i ma ogromną wiedzę. Łeb jak sklep. Jeżeli ktoś się spyta o jakąkolwiek datę z dziejów świata, z historii, polityki czy kultury, Przemek wie!

MRD: - Zna nawet datę Pani urodzenia?!
Katarzyna Pakosińska: - Jasne, że zna! Ja jestem wiosenkowa, kwietniowa Kasia: 9 kwietnia 1972.

MRD: - Ooo! Ale młodziutko Pani wygląda jeszcze!
Katarzyna Pakosińska: - Jeszcze??? (śmiech).

MRD: - Jaka jest Kasia wiosenkowa, majowa? (rozmawiamy w czwartek, 7 maja A.D. 2009, gdy Kabaret Moralnego Niepokoju daje dwa koncerty z programem „Trasasasa” w sali Filharmonii Kameralnej w Łomży).
Katarzyna Pakosińska: - Kiedyś w programie telewizyjnym jeden z kolegów usiadł i mówi tak: „Kasia gra na scenie jakieś babcie w szlafrokach i w wałkach na głowie, ale państwo nie wiedzą, co ona ma tam pod spodem!”. Wow! Faktycznie, czasami szybko się przebieram przy kolegach, nie zawsze mam oddzielną garderobę, czyli jednak tam żurawia zapuszczają. A jaka ja jestem...? Ja chyba po prostu znormalniałam przy chłopakach. Byłam bardzo wymagającą osobą, a przez te piętnaście lat nauczyłam się męskiej rasy, czyli więcej tolerancji, więcej uśmiechu, więcej dystansu przede wszystkim do siebie. Z wielu kompleksów się wyleczyłam.

MRD: - Pani miała kompleksy?!
Katarzyna Pakosińska:
- Ohoho! Ohoho! Jak każda kobieta, każda z nas wie, co chciałaby mieć lepszego. Na przykład na egzaminie do szkoły teatralnej ktoś mi powiedział, że mam za duże zęby i kiedy się śmieję, nie wiadomo, czy jestem postacią charakterystyczną, czy amantką. Że jestem taka nijaka. To już mnie najbardziej zabolało, no i te zęby. Zaczęłam śmiać się ciszej i zakrywałam usta, aż sobie powiedziałam „cholera jasna, ale o co chodzi?”. I tak mnie los pokierował, że pojawił się kabaret i to się wyeksponowało. Na pewno nie jestem nijaka. Jestem jak kolorowy ptak, który ma tysiąc barw i cały czas jakąś barwę znajduje, i czegoś cały czas szuka. Ale poza tym jestem takim dzieciakiem, który cały czas zadziwia się światem i chce ciągle go poznawać.

MRD: - Z czym Pani kojarzy się Łomża?
Katarzyna Pakosińska: - Z Panem i z portalem 4lomza.pl. Wiem, że teraz jestem kojarzona z Myszem i z myszą, bo Pan napisał o tym w relacji z naszego poprzedniego występu. Kiedy ostatnim razem tutaj byliśmy, znalazłam mysz w garderobie, zaś Mysz, bo Rafał Zbieć ma też taki pseudonim, siedział w toalecie. I to się tak gigantycznie i romantycznie rozdmuchało, że szkoda gadać!

MRD: - Pięknie dziękuję za rozmowę.

PS. Co myślą o Katarzynie Pakosińskiej i o sobie oraz jak Polaków niepokoją moralnie jej koledzy z Kabaretu Moralnego Niepokoju?

Mikołaj Cieślak: - Kasia jest taka, jaką każdy widzi: energiczna, wesoła, żywiołowa, naturalna, wspaniała, piękna i tak dalej, i tak dalej. Ja też jestem energiczny tak jak Kasia i tak dalej, tylko nie tak piękny. Staramy się Polaków bawić, to jest najważniejsze, natomiast jeżeli pozostaje w głowie jakaś refleksja, to jest super!

Przemek Borkowski: - Wspaniała, cudowna, śliczna, przemiła, inteligentna, oczytana, dowcipna – mucha nie siada! Ja jestem taki jak Kasia, tylko nie tak ładny i troszeczkę wyższy. Wspólną cechą wszystkich w KMN jest upór. Zespół, który posiada upór, a nie posiada talentu, ma większe szanse na osiągnięcie sukcesu, niż ten, który ma talent, a nie posiada uporu. Mam nadzieję, że niepokoimy naród moralnie, ale nie wiem, co na to naród odpowie. Natomiast metod niepokojenia Polaków nie wyjawię, bo jeszcze ktoś zrobi inny kabaret!

Rafał Zbieć: - Kasia jest na scenie i za kulisami cudowną kobietą. To nasz kwiat, który dodaje całemu zespołowi niesamowitego czaru – gdyby jej nie było, to bylibyśmy naprawdę nudnym, smutnym kabaretem. Mistrzostwem świata Kasi jest kreacja przez dwa lata spikerki w naszym Tygodniku Moralnego Niepokoju. Według mnie, to było rewelacyjne - aktorstwo komediowe wielkiej klasy! Nasz naród najbardziej niepokoi moralnie rzeczywistość, która jest tu nad Wisłą i tu nad Narwią, zaś my staramy się raczej w programie „Trasasasa” rozładować te niepokoje. Z Polakami jest jak z nami – kiedy było referendum, czy wejść do Unii Europejskiej, czy nie, to u nas w kabarecie było siedem poglądów na ten temat! Albo i więcej...?

Robert Górski: - W Łomży za każdym razem dzieje się coś niezwykłego. Teraz dostaliśmy przepyszny tort urodzinowy od Pana Jacka Sawickiego, poprzednim razem Kasia znalazła mysz w garderobie i narobiła krzyku, a jeszcze wcześniej było bardzo dużo truskawek, którymi nas poczęstowano. Kasia jaka jest, każdy widzi: rasowa kobieta! Piękna kobieta, którą mogę oglądać nie tylko od przodu albo z boku jak publiczność, ale nawet czasem udaje mi się zajrzeć tam... na zaplecze. Jednak nie idzie za tym nic takiego, czego musiałbym się wstydzić. Absolutnie nie są to grzeszne myśli, tym bardziej, że moja żona ma na imię Kasia i myślę, że jedna Kasia wystarczy. Polakom zwracamy uwagę na wady, które chcemy wyplenić: nasza zaściankowość, nasza bufonada, nasza pogarda dla innych, a jednocześnie poczucie niższości wobec innych. Nasza dwulicowość, która każe nam chodzić do kościoła, a jednocześnie robić coś zupełnie przeciwnego, niż w tym kościele nauczają.  

Tekst: Mirosław Robert Derewońko


 
Zobacz także
190904015236.gif
180410021817.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę