Chcą drogi, nie obietnic
Mieszkańcy podłomżyńskiego Janowa żądają wykonania obiecanej przez władze gminy drogi. Niespełna kilometr asfaltówki miał być zrobiony w tym roku, ale nie będzie... Oburzeni mieszkańcy protestują przeciwko spychaniu tej inwestycji na następne lata. Jak mówią sytuacja powtarza się już po raz kolejny. Tymczasem gdy pada droga robi się jak bagienko, a ich posiadłości zalewa woda płynąca z okolicznych pól. Wraz z nową drogą miał być wykonany specjalny rów kanalizacyjny odprowadzający wody opadowe do strumyka za wsią.
Mieszkańcy tracą cierpliwość. Mówią, że po każdym deszczu wody spływające z położonych wyżej pól - niosąc ze sobą wszystko co da się zabrać - płyną przez ich posesje. Dodatkowo po każdym większym deszczu w drodze robią się kałuże znacznie utrudniające dojazd do domów.
- Nawet taksówkarze z Łomży nie chcą tu wtedy wjeżdżać – mówią rozgoryczeni mieszkańcy Janowa. - Zatrzymują się na 61. i dalej trzeba iść już pieszo – dodają.
Tymczasem wójt gminy Łomża Jacek Nowakowski zapewnia, że zależy mu na tym, aby droga w Janowie powstała jak najszybciej, ale... Problemem – półki co nie do przebrnięcia – jest właśnie spływająca z pól woda, która mogłaby uszkodzić nową drogę.
- Projektant, który miał opracować dokumentacje drogi twierdzi, że najpierw trzeba zapewnić sposób odprowadzani wód opadowych – mówi wójt Nowakowski. - Mieliśmy już wstępne porozumienie z jednym z mieszkańców, że rów kanalizacyjny poprowadzimy przez jego działkę, ale się rozmyślił. Znaleźliśmy już innego właściciela, który zgodził się na taki rów – dodaje wójt, podkreślając, że póki co są to ustne uzgodnienia.
Mieszkańcy Janowa, nie do końca wierzą w obietnice wójta.
- Jak ktoś się zgodzi przez swoją działkę puścić taki rów, to musi coś od gminy dostać, a co jak wójt zabrał pieniądze zapisane na drogę – pytają?
Nowakowski zapewnia jednak, że drogą w Janowie wybuduje.
- Nie w tym roku, bo jest to nierealne, ale za rok – obiecuje.


