Koncert muzyki polskiej i młode talenty
Uroczysty koncert muzyki polskiej w wykonaniu Filharmonii Kameralnej im. Witolda Lutosławskiego zakończył łomżyńskie obchody Narodowego Święta Niepodległości. Był on dedykowany Polakom zamordowanym w Katyniu, Charkowie, Miednoje i w innych miejscach. Orkiestrę poprowadził maestro Mirosław Jacek Błaszczyk, a jako solistki zaprezentowały się z ogromnym powodzeniem dwie młodziutkie i rokujące duże nadzieje na przyszłość artystki, 16-letnia skrzypaczka Zoja Syguda oraz hiszpańska, starsza o cztery lata pianistka Cristina Aracil Almarcha.
Jak co roku łomżyńscy filharmonicy uczcili specjalnym koncertem kolejną, już sto siódmą, rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Dodatkowo wydarzenie było dedykowane ofiarom stalinowskiego reżimu z lat II wojny światowej, Patronom roku 2025. Tym razem w programie zabrakło pieśni patriotycznych i wojskowych, a w obsadzie koncertu śpiewaków. Zabrzmiały, nie licząc bisów, trzy kompozycje instrumentalne Henryka Wieniawskiego, Mieczysława Karłowicza i Fryderyka Chopina. Klucz do tego programu był wielce nietypowy, bowiem z racji młodziutkiego wieku obu solistek, chociaż bardzo już utytułowanych i coraz bardziej rozpoznawalnych, znalazły się w nim wyłącznie utwory stworzone przez tych trzech kompozytorów w równie młodym wieku – na przykład Wieniawski pisząc Poloneza koncertowego D-dur op. 4 był starszy od Zoi Sygudy tylko o rok, a jego równie słynni koledzy po fachu mieli raptem po trzy lata więcej.
Doszło to tego zestawienie młodości z doświadczeniem, ponieważ Mirosław Jacek Błaszczyk, goszczący w Łomży od roku 2018 już po raz trzeci dyrektor Filharmonii Śląskiej im. H.M. Góreckiego w Katowicach, jest jednym z najwybitniejszych i najbardziej utytułowanych polskich dyrygentów, tak więc pod jego kierunkiem młode solistki zabłysły pełnym blaskiem.
Jako pierwsza zagrała Zoja Syguda, uczennica Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Gdyni, znana łomżyńskiej publiczności z wiosennego koncertu „Estrada młodych”. Zagrała wtedy porywająco Fantaisie brillante sur Faust op. 20 Henryka Wieniawskiego w opracowaniu na skrzypce i orkiestrę smyczkową, teraz zaś wykonała kolejny utwór z dorobku tego kompozytora, Poloneza koncertowego D-dur op. 4. Pięknie zinterpretowany, z wyeksponowaną liryką, zachwycający różnorodnym dźwiękiem i bogactwem artykulacyjnym, zachwycił nie tylko publiczność, ale również dyrygenta i członków orkiestry. 15-osobowy skład orkiestry smyczkowej z koncertmistrzynią Izabelą Bławat-Leofreddi na czele w żadnym razie nie odstawał od solistki, zdobywczyni Grand Prix na 67th Kocian Violin Competition Ústí nad Orlicí 2025 w Czechach, równie porywająco wykonując Serenadę na orkiestrę smyczkową op. 2 Karłowicza i zachwycając choćby subtelnie zinterpretowanym Romansem oraz roztańczonym, pełnym werwy Walcem.
Akcentem finałowym był występ Cristiny Aracil Almarchy, grającej już od 14 lat zwyciężczyni IV Concurso Internacional de Interpretación Almería 2025 oraz przyznanej przez Jana Miłosza Zarzyckiego nagrody specjalnej, czyli koncertu w Łomży z Filharmonią Kameralną. Młoda pianistka wykonała Koncert fortepianowy e-moll op. 11 Chopina, pięknie oddając polskiego ducha tej kompozycji i jej romantyczny charakter. Początkowo nieco niepewna, wyraźnie stremowana, dała się ponieść wspaniałej muzyce i z każdą chwilą grała coraz lepiej – również dzięki temu, że miała świetne wsparcie ze strony doskonale dysponowanych filharmoników oraz czuwającego nad wszystkim maestro Błaszczyka, dbającego o precyzyjne taktowanie i wskazywanie wejść poszczególnych instrumentów, z fortepianem włącznie. To rzecz jasna kwestia talentu i efekt wieloletniego kształcenia, ale również pracowitości, ponieważ Cristina Aracil Almarcha spędziła w Łomży cztery dni i każdego ćwiczyła; jeśli nie z orkiestrą to solo w sali prób, nawet 11 listopada.
Dlatego już pod koniec I części Allegro maestoso na jej twarzy po raz pierwszy pojawił się uśmiech, jakby na potwierdzenie tego, że wszystko poszło jak najlepiej, a Romance.Larghetto i Rondo. Vivace zostały wykonane równie pięknie, z pewnym wyczuciem Chopinowskiej frazy. Dlatego hiszpańska pianistka również bisowała, a słuchacze długimi owacjami pożegnali też samą orkiestrę, równie ważną tego wieczoru jak obie solistki.
Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Wiesław Wiśniewski/FKWL



