Chaos na ulicach w Łomży
Po ponad 18 godzinach blokady S61 przywrócono ruch w kierunku Warszawy. W tym czasie potok samochodów kierowano przez Łomżę, co w połączeniu z remontem mostku na ul. Wojska Polskiego, doprowadziło do sporego chaosu i błąkania się TIR-ów po mieście.
O godzinie 5:12 na wysokości Kupisk Nowych cysterna przewożąca 28 ton spirytusu na łuku jezdni wypadła z drogi i zablokowała przeciwległy pas ruchu - w kierunku Warszawy. Ze względu na to, że w zdarzeniu nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń, ponieważ kierowca po przetransportowaniu do szpitala szybko został z niego wypisany, policja zakwalifikowała je jako kolizja. Kierowca za stworzenie zagrożenia w ruchu lądowym został ukarany mandatem w wysokości 5 tys. zł. Dlaczego cysterna wypadła z drogi nie wiadomo. Pojawiają się przypuszczenia, że mogła wystrzelić opona, ale ze względu na wczesną porę i łuk drogi, trudno wykluczyć „przyśnięcie”. Przyjęty mandat kończy dociekanie.
Cysterna przewoziła 28 ton alkoholu etylowego na Litwę. Na szczęście przy wywrotce nie doszło do rozszczelnienia. Aby przywrócić ruch na S61 konieczne było przepompowanie ładunku. Blokada drogi ekspresowej zajęła tak długo dlatego, że aż spod Tarnowa przyjechała pusta cysterna, która zabrała ładunek. Do przepompowania użyto trzy pompy. Zanim rozpoczęto ten proces, obszar roboczy pokryto zabezpieczającą poduszką - „ciężką pianą” by, jak tłumaczy mł. bryg. Paweł Leszczyński Zastępca Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Łomży – uniemożliwić powstanie iskry, która mogłaby doprowadzić do tragedii.
Strażacy swoją pracę zakończyli o godz. 23:12. W sumie w akcji ratowniczej, zabezpieczaniu i przepompowywaniu alkoholu udział brało 20 pojazdów straży pożarnej, 54 strażaków w tym 43 z PSP, w tym 16 z jednostki chemicznej PSP w Białymstoku.
Po zablokowaniu drogi szybkiego ruchu, policjanci na sąsiednim węźle ustawili blokadę i ruch przekierowali przez Łomżę. Później blokadę przy węźle przejęli pracownicy GDDKiA. W sumie przy zabezpieczaniu zdarzenia pracowało 11 policjantów.
Od ponad roku, dzięki obwodnicy, TIR-y omijają Łomżę. Niestety w poniedziałek błąkające się ciągniki siodłowe z naczepami stały się elementem miasta nawet w małych uliczkach. Potok pojazdów przejeżdżających przez Łomżę wiódł do wszystkich węzłów. Duża część, prawdopodobnie większość ciężarówek, kierowała się starym śladem DK61, czyli Wojska Polskiego do węzła Łomża Zachód. Niestety, część z nich nie zauważyła znaku, który przed skrzyżowaniem z Sikorskiego informował o trwającym remoncie. Jadąc dalej spotykała ich niespodzianka, mostek w remoncie na Łomżyczce. Duże zestawy ciągników siodłowych z naczepami by wydostać się z pułapki rozjeżdżały się, a to po małych osiedlowych ulicach, albo z trudem zawracały i jechały do Sikorskiego, i dalej w Legionów, która przecież jest zamknięta dla ciężarówek. Chaos trwał do późnych godzin wieczornych.
Z informacji GDDKiA wynika, że po podniesieniu przez dźwig i odholowaniu uszkodzonej cysterny, ruch na S61 przywrócono o godz. 23:27.















