87 lat od „Polskich Termopil”
Ruiny schronu na Górze Strękowej są dziś jednocześnie mogiłą i jednym z najbardziej wymownych miejsc pamięci o wrześniu 1939 roku. W niedzielę, w 87. rocznicę obrony odcinka „Wizna”, ponownie spotkali się tam mieszkańcy regionu i goście z całej Polski. Wspominano bohaterstwo żołnierzy dowodzonych przez Władysława Raginisa, ale także przypominano, że pamięć o wojnie powinna być przestrogą dla kolejnych pokoleń.
Walki pod Wizną trwały od 7 do 10 września 1939 roku. Polski odcinek obronny miał około 9 kilometrów i rozciągał się od Kołodziejów do Maliszewa. Chronił przede wszystkim ważną przeprawę przez Narew i drogę prowadzącą w kierunku Białegostoku. Umocnienia - sześć ciężkich schronów, uzupełnionych mniejszymi obiektami i umocnieniami polowymi - zaczęto budować dopiero wiosną 1939 roku i przed wybuchem wojny nie udało się ich w pełni ukończyć.
Przeciwko kilkuset polskim żołnierzom stanęły wielokrotnie silniejsze i znacznie lepiej uzbrojone oddziały niemieckie, w tym formacje XIX Korpusu Pancernego gen. Heinza Guderiana. To właśnie ogromna dysproporcja sił i determinacja obrońców sprawiły, że bitwa pod Wizną zaczęła być określana mianem „Polskich Termopil”.
Obroną kierował mający 31 lat kpt. Władysław Raginis. Razem ze swoim zastępcą por. Stanisławem Brykalskim miał złożyć przysięgę, że żywy nie opuści bronionych pozycji. Brykalski zginął 9 września, trafiony odłamkiem pocisku podczas obserwacji pola walki. Dzień później, gdy dalszy opór nie miał już szans powodzenia, Raginis nakazał pozostałym żołnierzom opuścić schron, po czym rozerwał się granatem.
Ich szczątki odnalezione dzięki staraniom Stowarzyszenia „Wizna 1939”, zostały w 2011 roku z wojskowymi honorami pochowane w ruinach schronu dowodzenia na Górze Strękowej. Tym samym miejsce ostatniej walki stało się także miejscem ich wiecznego spoczynku.
W niedzielę, 6 września na Górze Strękowej odprawiono polową mszę świętą, oddano hołd poległym, a później odbył się piknik militarny i rekonstrukcja historyczna walk.
– To jest nasza misja, ale także nakaz sumienia, nasz obowiązek. Jeżeli ci, którzy tutaj walczyli, polegli, żebyśmy my mogli mówić po polsku, to my mamy obowiązek tu być, bez względu na pogodę – mówił Marcin Sochoń ze Stowarzyszenia „Wizna 1939”, współorganizatora obchodów.
- Obowiązkiem naszym jest pamiętać, przekazywać tę pamięć młodym pokoleniom. To należy do wszystkich nas solidarnie – dodawał wójt gminy Wizna Artur Szulc.
Za opowieścią o „Polskich Termopilach” kryją się młodzi ludzie postawieni wobec wyborów, których kolejne pokolenia oby nigdy nie musiały dokonywać.
- Ciężkie czasy, oby się nie powtórzyły - skwitowała jedna z uczestniczek niedzielnych uroczystości.
