Perseidy nad ziemią łomżyńską
Jasne smugi jedna po drugiej przecinające nocne niebo. Na przyspieszonym nagraniu wygląda to momentami niemal jak niezwykłe zagęszczenie samolotów na skrzyżowaniu powietrznych szlaków. To jednak nie ruch lotniczy, lecz Perseidy. Zdjęcie i nagranie nocnego spektaklu nad ziemią łomżyńską przesłał do naszej redakcji obserwator nieba Karol Babiel.
Noc z 12 na 13 sierpnia należała do miłośników astronomii. Właśnie wtedy przypadło maksimum Perseidów, jednego z najbardziej znanych i efektownych rojów meteorów.
Karol Babiel, obserwator nieba, przesłał do redakcji zdjęcie oraz nagranie pokazujące, co działo się nad naszym regionem. Szczególnie efektownie wygląda film odtworzony w przyspieszonym tempie. Kolejne świetlne kreski pojawiają się w różnych częściach nieba i przez chwilę można mieć wrażenie, że patrzymy na niezwykle zatłoczone skrzyżowanie szlaków lotniczych.
Tyle że te „przeloty” trwają najwyżej kilka sekund.
Zresztą zobaczcie Państwo sami.
Gwiazdy, które nie są gwiazdami
Choć popularnie mówi się o „spadających gwiazdach”, zjawisko nie ma nic wspólnego ze spadaniem prawdziwych gwiazd. Perseidy powstają, gdy Ziemia przechodzi przez strumień drobin pozostawionych przez kometę 109P/Swift-Tuttle.
Niewielkie cząstki wpadają w ziemską atmosferę z ogromną prędkością – około 59 kilometrów na sekundę. Rozgrzewające się powietrze i materia meteoroidu tworzą widoczną z ziemi jasną smugę. Całe widowisko trwa zazwyczaj ułamek sekundy lub kilka sekund.
Sama kometa Swift-Tuttle okrąża Słońce mniej więcej raz na 133 lata. Ostatnio znalazła się w pobliżu Słońca w 1992 roku, ale pozostawiony przez nią materiał Ziemia przecina każdego lata.
Skąd nazwa Perseidy?
Jeśli tory wielu meteorów przedłużymy w przeciwnym kierunku, wydaje się, że wszystkie wybiegają z jednego miejsca na niebie, znajdującego się w pobliżu gwiazdozbioru Perseusza. Stąd właśnie nazwa roju – Perseidy.
To jednak tylko efekt perspektywy. Podobnie jest z równoległymi torami kolejowymi, które patrzącemu w dal wydają się zbiegać w jednym punkcie.
Dlatego podczas obserwacji nie trzeba uporczywie wpatrywać się w Perseusza. Meteory mogą pojawić się praktycznie w każdej części nieba. Najlepiej znaleźć miejsce z dala od latarni i zabudowań, położyć się lub wygodnie usiąść i pozwolić oczom przyzwyczaić się do ciemności.
Nie potrzeba teleskopu ani lornetki. W przypadku Perseidów najskuteczniejszym przyrządem obserwacyjnym są po prostu nasze oczy.
Noc sprzyjała obserwatorom
Tegoroczne maksimum miało dodatkową zaletę – przypadło bardzo blisko nowiu Księżyca. Jego jasne światło nie przeszkadzało więc w dostrzeganiu słabszych meteorów. Przy pogodnym niebie i z dala od miejskich świateł można było zobaczyć ich znacznie więcej niż w latach, kiedy noc rozświetla Księżyc.
Kto przespał noc maksimum, nie musi jeszcze całkowicie rezygnować. Perseidy pozostają aktywne przez znaczną część sierpnia i także w kolejnych nocach można zobaczyć pojedyncze meteory.
Nie będzie ich już tak dużo jak podczas maksimum, ale przy pogodnym niebie warto czasem oderwać wzrok od telefonu i spojrzeć wysoko nad horyzont.