Drewniany krzyż znów góruje nad „Mokrą Łączką”
– To jest autentyczny cmentarz. Od krzyża się tam zaczęło i krzyż powinien tam być – mówi Józef Babiel, prezes TPZŁ i inicjator powrotu drewnianego krzyża na „Mokrą Łączkę”. W 163. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego, podniesiony rękami łomżyniaków, dębowy krzyż znów stanął nad miejscem straceń.
W nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku wybuchło Powstanie Styczniowe – największy zryw narodowy przeciwko rosyjskiemu zaborcy. Do walki stanęli ludzie wszystkich stanów i zawodów: chłopi i ziemianie, wojskowi i urzędnicy, duchowni, robotnicy, nauczyciele oraz młodzież.
– W okresie Powstania Styczniowego w Łomży nie dochodziło do walk, natomiast funkcjonowały tutaj zakonspirowane władze powstańcze. Przez region przechodziły główne grupy powstańców styczniowych, a w pamięć wpisała się jedna z większych bitew – pod Zbrzeźnicą – przypomina prof. AŁ dr hab. Krzysztof Sychowicz, dyrektor białostockiego oddziału IPN.
W czwartek, 22 stycznia 2026 roku, w samo południe, na „Mokrej Łączce”, cmentarzu i miejscu kaźni uczestników Powstania Styczniowego, a także tych, których władze carskie uznały za pomocników powstańców, odbyły się oficjalne uroczystości rocznicowe. Przybyłe delegacje oddały hołd poległym i złożyły kwiaty. Głównym punktem wydarzenia było ponowne postawienie drewnianego krzyża.
– Przez wiele lat łomżyniacy stawiali tu drewniane krzyże, natychmiast niszczone przez władze carskie. Ale pamięć o tym miejscu i ofiarach przetrwała. 2 listopada 1916 roku, jeszcze podczas I wojny światowej, tłumy łomżan i mieszkańców okolicznych wsi przybyły na uroczystość poświęcenia pomnika-głazu przy Szosie Zambrowskiej. Pomnik, z wyrytym krzyżem, powstańczymi kosami oraz napisem: „Bojownikom za wolność Ojczyzny – rodacy”, z inicjatywy Eugeniusza Zajączkowskiego – łomżyńskiego fotografa i inżyniera – stanął na bratniej mogile straconych tu powstańców. Nad pomnikiem górował drewniany krzyż – mówił Józef Babiel, przypominając, że cmentarz powstańców styczniowych nigdy nie został przez łomżyniaków zapomniany. Nawet w czasach głębokiego stalinizmu i PRL-u zawsze były tu świeże kwiaty i płonęły znicze.
Nie wiadomo jednak, kiedy stojący tu krzyż zniknął. Prawdopodobnie stało się to dość dawno, ze starości przewrócił się i nie został już odtworzony.
Podczas obchodów 161. rocznicy, dwa lata temu, Józef Babiel przywoływał pamięć o krzyżu, apelując, by ponownie stanął w miejscu kaźni. Dzięki zaangażowaniu wiceprezydenta Piotra Serdyńskiego w inicjatywę Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej, a także dzięki poparciu prezydenta Mariusza Chrzanowskiego, dziś dębowy krzyż znów stanął na „Mokrej Łączce”.
Dzięki Bogdanowi Laskowskiemu ze Związku Szlachty Polskiej, z prywatnych lasów spod Małego Płocka bracia Andrzej i Janusz Bieliccy przekazali nieodpłatnie dorodny dąb. Nieodpłatnie wykonano krzyż w mistrzowskiej pracowni stolarskiej Jana Sokołowskiego z Nowogrodu. Konstrukcję przygotował Zakład Ślusarsko-Mechaniczny pana Stefana Wiśniewskiego z Wólki Kossowskiej koło Warszawy, a montaż krzyża wzięło na siebie Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży. Projekt techniczny, wizualizację oraz dokumentację konserwatorską przygotował Tadeusz Babiel.
Przy dźwiękach pieśni „Boże, coś Polskę” drewniany krzyż podnieśli: zastępca prezydenta Łomży Piotr Serdyński, przewodniczący Rady Miejskiej Wiesław Grzymała, zastępca starosty łomżyńskiego Anna Gawrych, reprezentujący dowódcę Garnizonu Łomża płk Karol Kurowski, Bogdan Laskowski, Jan Sokołowski, bracia Andrzej i Janusz Bieliccy, Sławomir Zgrzywa – łomżavianista, prof. Krzysztof Sychowicz – dyrektor białostockiego oddziału IPN, a także Marek Olbryś, dyrektor MPGKiM, wraz z pracownikami przedsiębiorstwa. Następnie aktu poświęcenia dokonał ordynariusz łomżyński biskup Janusz Stepnowski.
Podczas składania kwiatów listę 20 potwierdzonych osób pochowanych na „Mokrej Łączce” odczytał wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej Wawrzyniec Kłosiński.



















