Konfederacja krytykuje system zdrowotny, ale lepszej propozycji nie przedstawia
– Ochrona zdrowia to nie przywilej, to obowiązek naszego kraju, naszego rządu – mówił Marcin Mieczkowski, działacz Konfederacji i miejski radny. W całym kraju działacze Nowej Nadziei Sławomira Mentzena zorganizowali w poniedziałek 9 grudnia konferencje prasowe przed szpitalami, podczas których krytykowali system ochrony zdrowia w Polsce. Poza zapowiedzią przeprowadzenia audytu Konfederacja nie przedstawiła żadnego pomysłu na zmianę sytuacji.
Systemy ochrony zdrowia od wielu lat są przedmiotem krytyki w różnych państwach na całym świecie. Z danych GUS wynika, że od 2022 do 2024 roku publiczne wydatki na służbę zdrowia wzrosły ze 154 mld zł do 229,1 mld zł. Czy poprawiło to funkcjonowanie systemu?
Przed szpitalem wojewódzkim w Łomży – podobnie jak przed wieloma innymi placówkami w Polsce – działacze Konfederacji Nowej Nadziei zorganizowali konferencję prasową, podczas której przywoływali przykłady złej sytuacji w lecznictwie.
– Narodowy Fundusz Zdrowia boryka się z problemami finansowymi, można powiedzieć, systemowo zbankrutował – stwierdził Marcin Mieczkowski. Wskazywał na sytuację szpitala w Ostrołęce, gdzie ograniczono przyjęcia ze względu na niezapłacone nadwykonania. – W Łomży szpital funkcjonuje normalnie – dodał, informując, że nadwykonania łomżyńskiej placówki wynoszą obecnie 106,8%, czyli około 20 mln zł. Na zakończenie swojej wypowiedzi określił NFZ jako „Nieudolny Fundusz Zarządzania”.
Warto wyjaśnić, że nadwykonania wynikają z realizacji przez szpital większej liczby procedur, niż przewiduje umowa z NFZ. Po wyczerpaniu limitów placówka nadal wykonuje świadczenia, licząc na ich późniejsze rozliczenie. Jak informował wcześniej dyrektor łomżyńskiego szpitala, NFZ zazwyczaj zwraca środki z opóźnieniem.
Zdaniem Kingi Kuleszy z Zambrowa „dokładanie pieniędzy do służby zdrowia prowadzonej w obecnej formie doprowadziło do niewypłacalności NFZ, przez co dyrektorzy szpitali są zmuszeni do prawdziwych akrobacji, aby utrzymać swoje placówki w funkcjonowaniu”. Podkreśliła, że pomoc samorządów nadal ratuje niektóre szpitale. Poinformowała, że w szpitalu w Zambrowie zobowiązania i rezerwy na zobowiązania za 2024 rok wynoszą około 39 mln zł, a poprzedni rok jednostka zamknęła stratą blisko 5 mln zł. Wspomniała również, że pod koniec września burmistrz umorzył placówce 24,9 tys. zł zadłużenia z tytułu podatku od nieruchomości. Działaczka zarzucała państwu, że zmusza pacjentów do korzystania z prywatnych ubezpieczeń i odpłatnych wizyt.
Kulesza apelowała o konkretne reformy, które – jak twierdziła – przez lata były zaniedbywane zarówno przez PiS, jak i KO. Jednak z jej ust nie padły propozycje Konfederacji Nowej Nadziei dotyczące rozwiązania problemów ochrony zdrowia.
Kolejny mówca, Tomasz Sachmaciński z Łomży, również przywoływał przykłady nieprawidłowości w systemie, lecz nie przedstawił żadnych propozycji zmian.
– Na naszych oczach bankrutuje system ochrony zdrowia – mówił. Powołując się na „lokalne media” twierdził, że szpitale w województwie podlaskim są zadłużone łącznie na 700 mln zł, a ich strata wynosi 100 mln zł. Nie doprecyzował jednak, czy chodzi o wszystkie placówki – powiatowe i wojewódzkie – czy jedynie te podległe marszałkowi.
Jako przykłady problemów wymienił: fatalną demografię, narastający „dług zdrowotny” po pandemii COVID-19, ztn. opóźnienia diagnostyczne oraz rosnące koszty zaniedbań leczenia.
Jego zdaniem problemem jest także darmowa opieka zdrowotna Ukraińców. Ocenił, że przez 2 lata (od września 2022 roku do września 2024 roku) kosztowała Polskę 4 mld zł. Zastrzegł, że obywatele Ukrainy, którzy pracują tak samo jak Polacy, czyli płacą składkę zdrowotną, to mają prawo korzystania z usług służby zdrowia. Nie jednak potrafił odpowiedzieć na pytanie ile z puli 4 mld zł stanowiły osoby pracujące w Polsce, a ile niepracujące.
Sachmaciński ocenił również, że podniesienie składki zdrowotnej w ramach Polskiego Ładu „nie przyniosło żadnych efektów”. Mówił też o kondycji szpitala w Łomży, który w 2024 roku miał osiągnąć stratę około 27 mln zł, a – jak zaznaczył – „faktycznie zbankrutował”, wykazując ujemne kapitały własne na poziomie blisko 5 mln zł.
Zaznaczył, że „nie chodzi o dolewanie pieniędzy do dziurawego wiadra, tylko o zmianę systemu”, który jego zdaniem „sam w sobie marnuje pieniądze i generuje patologie”.
Pomimo akcji konferencji prasowych także on nie zaprezentował konkretnych założeń programowych Konfederacji. Postulował jedynie przeprowadzenie generalnego audytu finansowania ochrony zdrowia i wypracowanie – w drodze parlamentarnego konsensusu – rozwiązań akceptowalnych przez wszystkie ugrupowania. W realiach tak podzielonego parlamentu i społeczeństwa to propozycja raczej utopijna.
Zapytany, jak uniknąć dalszego zadłużania placówek, odesłał „do naszych liderów”, tłumacząc, że jako politycy lokalni nie są uprawnieni do przedstawiania szczegółowych propozycji systemowych. W efekcie krytyka pozbawiona konkretnych propozycji reform nie wnosi do debaty publicznej realnej wartości i nie przybliża systemu ochrony zdrowia do rzeczywistej poprawy.
