Zabetonowaną Łomżę widać z kosmosu
Łomża zajęła 166. miejsce wśród 171 miast średnich w Polsce w COOLCITY Index 2026. To oznacza, że znalazła się na szóstej pozycji od końca w tej kategorii. Ranking pokazuje, jak miasta radzą sobie z zielenią, wodą, betonozą i upałami.
COOLCITY Index 2026 to ogólnoeuropejska platforma porównująca odporność miast na skutki zmian klimatu. W tegorocznej edycji przeanalizowano 11 041 miast z 27 państw Unii Europejskiej. Każde miasto oceniane jest na podstawie syntetycznego wskaźnika CCI, który łączy pięć obszarów: przepuszczalność terenu, stan zieleni, bioróżnorodność, warunki wodne i warunki termiczne. Wynik mieści się w skali od 0 do 10. Dane mają pochodzić z systemów teledetekcyjnych, m.in. satelitów, oraz zaawansowanych analiz przestrzennych.
Łomża betonem stoi
Łomża otrzymała 4,8 pkt, co dało naszemu miastu 1685. miejsce w Europie, 567. miejsce wśród 574 badanych miejscowości w Polsce, 166. miejsce wśród miast średnich, czyli tych liczących od 20 do 100 tys. mieszkańców, oraz 17., przedostatnie miejsce w województwie podlaskim.
Łomża wypada nisko zarówno w klasyfikacji krajowej, jak i regionalnej, a jej wynik sugeruje słaby potencjał adaptacyjny na tle innych miast. W praktyce chodzi o zdolność miasta do łagodzenia skutków upałów, zatrzymywania wody po ulewach, ograniczania przegrzewania ulic i placów oraz utrzymywania dobrej jakości zieleni.
Pod względem przepuszczalności powierzchni, czyli tego, na ile powierzchnia miasta pozwala wodzie wsiąkać w grunt zamiast spływać po asfalcie i betonie, Łomża otrzymała 5,7 pkt. To najgorszy wynik w województwie i 165. miejsce wśród miast średnich.
Innymi słowy, Łomża jawi się jako miasto mocno uszczelnione, z dużym udziałem powierzchni zabetonowanych i zaasfaltowanych. Taka struktura zmniejsza retencję wody, przyspiesza jej spływ po ulicach, zwiększa ryzyko przeciążenia kanalizacji deszczowej i sprzyja nagrzewaniu się przestrzeni miejskiej.
To właśnie dlatego „betonoza” nie jest tylko hasłem estetycznym. Beton i asfalt nie zatrzymują wody tak jak gleba, trawniki, parki czy zadrzewienia. W czasie ulew woda szybciej odpływa do kanalizacji, a podczas upałów utwardzone powierzchnie nagrzewają się znacznie mocniej niż tereny zielone.
Słabo wygląda również stan zieleni. Ten wskaźnik można rozumieć jako ocenę ilości i jakości roślinności w mieście, a więc tego, czy zieleń realnie poprawia mikroklimat, daje cień i pomaga „schładzać” przestrzeń. Łomża otrzymała tu zaledwie 3,4 pkt i zajęła 169. miejsce wśród miast średnich.
To jeden z najbardziej alarmujących wyników w całym zestawieniu dotyczącym Łomży. Pokazuje, że nawet jeśli w mieście są pojedyncze parki, skwery czy pasy zieleni, to ich skala, jakość albo rozmieszczenie mogą być niewystarczające, by skutecznie przeciwdziałać skutkom upałów i miejskiej wyspy ciepła.
Relatywnie najlepiej nasze miasto wypadło pod względem bioróżnorodności, czyli zróżnicowania przyrodniczego. Łomża otrzymała w tej kategorii 6,0 pkt i została sklasyfikowana na 95. miejscu wśród miast średnich.
Pod względem warunków termicznych Łomża uzyskała 6,2 pkt i zajęła 125. miejsce wśród miast średnich. Ten parametr pokazuje m.in., jak bardzo nagrzewają się zabudowa i tereny utwardzone, jak silny może być efekt miejskiej wyspy ciepła oraz czy zieleń i woda pomagają obniżać temperaturę w mieście.
Wskaźnik pokrycia roślinnością wyniósł w Łomży zaledwie 58%, co dało naszemu miastu 167. miejsce wśród miast średnich.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Niski wynik w COOLCITY Index nie jest abstrakcyjną oceną z tabeli. Dla mieszkańców może oznaczać bardziej nagrzane ulice, mniej cienia, większy dyskomfort podczas fal upałów, szybszy spływ wody po ulewach i w konsekwencji przeciążenia kanalizacji.
Problem zieleni miejskiej w Łomży pojawiał się także w innych opracowaniach. Najwyższa Izba Kontroli wskazywała, że w latach 2020–2023 w Łomży nie zapewniono odnowienia drzewostanu na poziomie odpowiadającym liczbie usuniętych drzew. Według omówienia kontroli NIK stopień pokrycia miasta planami miejscowymi wynosił 27%, podczas gdy w Suwałkach było to 91%, a w Białymstoku 58%. Mniejsze pokrycie planami może utrudniać systemową ochronę zieleni, korytarzy przewietrzania i terenów potrzebnych do retencji wody.
Zabetonowaną Łomżę widać z kosmosu, ale skutki tej betonozy mieszkańcy odczuwają na ziemi.



