Sprawa 37-latka z Łomży zmarłego z wychłodzenia. Prokuratura prowadzi śledztwo
Wychłodzenie było przyczyną śmierci 37-letniego mieszkańca Łomży. Mężczyzna zaginął 23 stycznia, a jego rodzina zgłosiła zaginięcie. Tydzień później jego ciało znaleziono w rejonie miejscowości Sulęcin Włościański obok trasy Via Baltica. Ale okoliczności śmierci mężczyzny wzbudziły wątpliwości prokuratury.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Ostrowi Mazowieckiej. Pierwsze ustalenie wskazują na to, że 37-letni Michał P. jechał z trzema osobami samochodem z Warszawy do Łomży. Wszyscy się znali, a w aucie była także 34-letnia kobieta i 33 letni mężczyzna - oboje mieszkający w Łomży i 37-letni mieszkaniec Ostrołęki. W nocy, przy bardzo niskiej temperaturze zostawili Michała P. przy drodze ekspresowej bez kurtki i telefonu. Nie skontaktowali się po tym ani ze służbami ratunkowymi, ani z rodziną mężczyzny.
To że Michał P. był pozostawiony przez nich przy trasie śledczy ustalili tylko dzięki zeznaniom świadków. Przy drodze miał się znaleźć przed północą 23 stycznia. Nie wiadomo czy został pozostawiony przy drodze w tym samym miejscu, gdzie znaleziono jego ciało tydzień później, w głębokim rowie przy trasie. Odkryli je łomżyńscy policjanci.
Zarzutów jeszcze nikt nie usłyszał
Sekcja zwłok nie wykazała obrażeń, które mogły zadać inne osoby. A biegły jako przyczynę śmierci wskazał wychłodzenie. Jak przekazała Polskiemu Radiu Białystok rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Łukasiewicz, podczas sekcji pobrano, między innymi, próbki krwi i śledczy czekają na wyniki badań.
W związku ze sprawą nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów, a postępowanie toczy się w kierunku dwóch przestępstw: narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślnego spowodowania śmierci. Teraz trwa ustalanie szczegółowych okoliczności śmierci mężczyzny i przyczyn, z powodu których został pozostawiony bez ubrania przy drodze ekspresowej.
