Zabił dwie osoby, pędząc po alkoholu. Sąd skazał go na 7 lat więzienia
Sprawca wypadku drogowego z 1 września 2023 roku, w którym dwie młode osoby poniosły śmierć na miejscu, został uznany winnym zarzucanych mu czynów. Sąd Rejonowy w Łomży skazał Adriana Ch. na karę łączną 7 lat pozbawienia wolności, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz nawiązki na rzecz bliskich ofiar.
1 września 2023 roku, około godziny 21.00, na drodze wojewódzkiej nr 677 Łomża–Śniadowo–Ostrów Mazowiecka, rozpędzony Opel, kierowany przez 23-letniego wówczas Adriana Ch., uderzył w jadący przed nim ciągnik z siewnikiem. Siła uderzenia była tak duża, że traktor przewrócił się, przygniatając 21-letniego kierowcę, który zmarł na miejscu. Śmierć poniósł także 34-letni pasażer Opla.
Badanie alkomatem, przeprowadzone kilka godzin po zdarzeniu, kiedy w tzw. międzyczasie podawano sprawcy płyny infuzyjne, wykazało 2,3 promila alkoholu w organizmie.
W mowie końcowej zarówno prokurator, jak i pełnomocnik rodzin, radca prawny Sławomir Morlewski, powołując się na prywatną ekspertyzę sądową przygotowaną przez Instytut Ekspertyz Sądowych z Lublina, wskazywali, że oskarżony mógł mieć nawet 3,6 promila alkoholu w organizmie. Co więcej, w ekspertyzie oceniono, że pojazd poruszał się z prędkością około 140 km/h.
– Tak zaawansowany stan alkoholowy sprawiał, że mógł on nie widzieć dokładnie nawet tego, co się wokół niego dzieje – mówił pełnomocnik rodzin. Jak podkreślano, oskarżony nie podjął żadnych manewrów obronnych, takich jak hamowanie czy próba ominięcia przeszkody.

– Nie budzi wątpliwości, że Adrian Ch., jadąc drogą nr 677, prowadził pojazd mechaniczny pod znacznym wpływem alkoholu, na poziomie co najmniej 2,35 promila, a jego zawartość mogła być wyższa. Poruszał się ze znaczną prędkością, przekraczającą 140 km/h – uzasadniał wyrok sędzia Mariusz Dmochowski. – Z obu opinii biegłych wynika, że zestaw pojazdów nie był prawidłowo oświetlony. Sąd dał wiarę tym opiniom, jednak mimo to oskarżony, gdyby był trzeźwy i jechał z prawidłową prędkością, mógł uniknąć wypadku, podejmując manewry obronne lub hamując. Nawet przy opóźnionej reakcji doszłoby do uderzenia z niewielką prędkością i nie byłoby tak tragicznych skutków. Dlatego wina oskarżonego nie budzi wątpliwości.
Adrian Ch. ani jego pełnomocnik nie byli obecni na ogłaszaniu wyroku. Oskarżony odpowiadał z wolnej stopy i nie zawsze stawiał się na rozprawach. Sąd, wymierzając karę łączną 7 lat pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, wziął pod uwagę jego wcześniejszą niekaralność oraz młody wiek. Uznał, że orzeczona kara jest adekwatna do stopnia zawinienia i spełni swoje zadanie zarówno w zakresie prewencji ogólnej, jak i szczególnej.
Sąd orzekł również nawiązki w wysokości po 20 tys. zł na rzecz Dariusza i Renaty Grzymała oraz 10 tys. zł na rzecz Janiny Trzaski. Skazany musi także zapłacić każdej z tych osób po 5 tys. zł tytułem kosztów pełnomocnika. Został zwolniony z kosztów sądowych.
– Troszkę za niski – oceniał po rozprawie wyrok ojciec jednej z ofiar, Dariusz Grzymała. – Syn był na pewno widoczny, bo jechałem za nim i go widziałem – dodał. Zapowiedział złożenie apelacji i zaznaczył, że za satysfakcjonujący uznałby maksymalny wymiar kary, tj. 12 lat pozbawienia wolności. Mimo to odczuwa ulgę, że „coś się wreszcie kończy”.
Sąd w większości zgodził się z argumentacją pełnomocnika rodzin, poza kwestią widoczności ciągnika z siewnikiem. – Naszym zdaniem widoczność była wystarczająca dla osoby trzeźwej – mówił po rozprawie radca prawny Sławomir Morlewski. Wyrok nie był dla niego zaskoczeniem, bo jako doświadczony prawnik, znający okoliczności sprawy, szacował karę na 6–8 lat pozbawienia wolności. O tym, czy zostanie złożona apelacja, zdecyduje rodzina ofiar.
Odnosząc się do długości postępowania, które trwało około 2 lat, pełnomocnik nie stawiał zarzutów łomżyńskiemu sądowi, wskazując, że sprawa była skomplikowana, a sąd musiał eliminować błędy popełnione na etapie postępowania policyjnego i prokuratorskiego.
Wyrok nie jest prawomocny.
-
Kierowca spod Jakaci był pijany -
Sprawca wypadku pod Jakacią był pijany -
Śmiertelny wypadek pod Jakacią -
Na nowo przesłuchają biegłego -
Proces w sprawie wypadku pod Jakacią czeka na rozstrzygnięcie -
Sprawca wypadku pod Jakacią nic nie pamięta -
Kierowca, który będąc pod wpływem alkoholu spowodował śmiertelny wypadek, nie trafi do aresztu tymczasowego

