Artbook „Kurpie” filozofki i malarza
Jolanta Święszkowska i Robert Sokołowski stworzyli wspólnie niezwykłą książkę. „Kurpie” ukazują przeszłość i teraźniejszość Kurpiowszczyzny, gdzie dawne dziedzictwo jest wciąż żywe, a jego propagatorzy i twórcy sprzed lat wciąż mają godnych następców. Jak podkreślają autorzy, to opowieść na styku reportażu, gawędy, malarstwa i rysunku, która już niebawem będzie szerzej dostępna.
Kurpie i Kurpiowszczyzna nie są białą plamą w rodzimej literaturze, bo pisali o nich choćby Adam Chętnik, Ludwik Krzywicki i Zofia Niedziałkowska. Jolanta Święszkowska i Robert Sokołowski podeszli jednak do tematu zupełnie inaczej. Podróżując od lat przez Kurpie, „ziemię lotnych piasków i puszczańskiej wolności”, którą są zafascynowani, stworzyli dzieło bardzo osobiste, ale zarazem uniwersalne, w którym przeszłość splata się z teraźniejszością w pasjonującą opowieść, gdzie warstwy tekstowa i ilustracyjna są równie ważne.
– Pomysł na artbook „Kurpie”, w którym łączymy opowieść drogi z warstwą ilustracyjną, narodził się z przekonania, że we współczesnym świecie jest ciągle miejsce na opowieści, które są pisane w duchu etnoregionalnym, dotyczą niewielkich miejsc i małych społeczności – mówi Jolanta Święszkowska. – Tworząc naszą książkę szukaliśmy tropów, co jest podstawową tożsamością Kurpiowszczyzny, ale szukaliśmy też bohaterów, którzy tworzą jej współczesną panoramę. I udało nam się dotrzeć do niesamowitych miejsc, do niesamowitych ludzi, a do tego okazało się, że znalezienie czegoś fascynującego wcale nie wymaga podróży w jakieś odległe rejony świata, wystarczy tylko wybrać się za miasto. Nie chcieliśmy, żeby nasza książka była wyłącznie lirycznym spojrzeniem na Kurpie, nie unikamy w niej trudniejszych tematów, a wręcz dotykamy głębokiej rany tutejszego krajobrazu, jaką były chociażby kradzieże świątków w latach 70.-90. XX wieku.
I chociaż w takiej książce nie mogło zabraknąć ludzi dla Kurpiowszczyzny niezwykle ważnych, jak choćby Adam Chętnik, określony mianem fantasty na lotnych piaskach Kurpiowszczyzny i Bolesław Olbryś, często określany mianem ostatniego kurpiowskiego lutnika, albo rzeźbiarze Łukasz Raczkowski i Andrzej Kaczyński, to jednak równie istotni są ich następcy i kontynuatorzy tej jedynej w swoim rodzaju kultury. Stąd wizyta w Wachu, gdzie Laura i Zdzisław Bziukiewiczowie od 16 lat prowadzą Muzeum Kurpiowskie z kolekcją liczącą już dobrze ponad 20 tysięcy obiektów, gdzie również pracują twórczo, a Zdzisław Bziukiewicz kontynuuje tu rodzinne, bursztyniarskie tradycje. Inne osoby spotkane na szlaku tej podróży to wycinankarka Aleksandra Oślicka, rzeźbiarz Józef Bacławski, twórca Kurpiowskiej Akademii Smyczkowej Paweł Dąbkowski, popularyzatorka kurpiowskiej historii i kultury Maria Weronika Kmoch , by wymienić tylko kilka nazwisk, również stanowiący o niepowtarzalności i bogactwie tego regionu. Autorzy poświęcają też sporo uwagi ważnym dla Kurpiów miejscom, pochylają się nad dawnymi legendami i tradycjami.
– Ta książka powstawała w podróży, ale nie było żadnego konkretnego planu ani mapy – wyjaśnia Jolanta Święszkowska. – Czasem była to kwestia przypadku, efekt różnych spotkań i rozmów. Tworzyliśmy ją przez lata, w sensie naszych podróży na Kurpie, notatek, szkiców. I to, co nam się w naszej podróży przytrafiło, staraliśmy się później swobodnie przenosić w warstwę wizualną i tekstową.
Owa swoboda jest również dostrzegalna w warstwie ilustracyjnej, dzięki oryginalnemu stylowi oraz nieszablonowemu podejściu do tematu przez Roberta Sokołowskiego.
– Praca malarska i pisarska trwały równocześnie – mówi Robert Sokołowski. – Pomysły na teksty, jak i obrazy, uzupełniały się w trakcie powstawania. Nie było tak, że najpierw był tekst, a później obraz, albo odwrotnie. Wszystko było tworzone synchronicznie, zazębiając się i inspirując wzajemnie. Punktem wyjścia był dla mnie dobór techniki wykonania prac plastycznych do artbooka. Część prac to rysunek piórkiem wykonany tuszem, bo zależało mi na tym, żeby znaleźć łącznik z ilustracją XIX-wieczną, gdzie jedną z moich inspiracji był Michał Elwiro Andriolli, jego twórczość. Było dla mnie oczywiste, że sięgając po historie przedstawień dawnych Kurpiów należy iść tym tropem. Z kolei technika akwareli dała mi możliwość wprowadzenia subtelnej plamy barwnej, która nie dominuje nad rysunkiem, a forma malarska pozwoliła mi wprowadzić elementy fantazji i baśniowości, co można określić jako realizm magiczny Kurpiowszczyzny.
„Kurpie” ukazały się na początku roku i trafiły już do najbardziej zainteresowanych, ale już niebawem zaistnieją w większym nakładzie i w szerszej dystrybucji.
– Pierwszy, limitowany nakład już się wyczerpał, ale planujemy duży dodruk – zapowiada Jolanta Święszkowska. – Książka będzie objęta patronatem Muzeum-Skansenu Kurpiowskiego im. Adama Chętnika w Nowogrodzie, co nas bardzo cieszy. Wspólnie z Muzeum będziemy otwierać w marcu sezon turystyczny 2026, wtedy też odbędzie się spotkanie promocyjne książki. Miejsc, w których będzie ona dostępna mamy w planach więcej. Będzie także do kupienia na stronie naszego Wydawnictwa Merk, pod którego marką zamierzamy tworzyć kolejne artbooki, opowieści drogi i książki ilustrowane.
Wojciech Chamryk