PiS traci trzy mandaty, Konfederacja zyskuje dwa. Nowa prognoza dla Podlaskiego
Prognozy wyborcze mają to do siebie, że znacznie łatwiej je dziś czytać niż przewidywać, co wydarzy się przy urnach za kilkanaście miesięcy. Szczególnie ostrożnie trzeba podchodzić do symulacji dla poszczególnych okręgów, jeżeli punktem wyjścia są przede wszystkim sondaże ogólnopolskie. Podlaskie od lat głosuje bowiem wyraźnie bardziej na prawo niż średnia krajowa. Mimo tych zastrzeżeń najnowsza symulacja podziału mandatów w okręgu nr 24 jest ciekawa, bo pokazuje skalę politycznego przemeblowania, do jakiego może dojść.
Serwis ewybory.eu prognozuje obecnie w województwie podlaskim 4 mandaty dla Prawa i Sprawiedliwości, 4 dla Koalicji Obywatelskiej, 3 dla Konfederacji, a po jednym dla Konfederacji Korony Polskiej, Rozwoju Plus i Lewicy. PSL, Razem i Polska 2050 pozostają bez mandatów. Autorzy sami zastrzegają, że jest to symulacja przygotowana na podstawie danych sondażowych i wyborczych, a nie sondaż przeprowadzony na reprezentatywnej próbie mieszkańców województwa podlaskiego.
Najbardziej spektakularnie wygląda wynik Prawa i Sprawiedliwości. W wyborach parlamentarnych w 2023 roku PiS zdobył w Podlaskiem 7 z 14 mandatów, Koalicja Obywatelska trzy, Trzecia Droga trzy, a Konfederacja jeden. Prognozowane dziś cztery miejsca dla PiS oznaczałyby więc utratę aż trzech mandatów. A jeżeli spojrzymy jeszcze dalej, zmiana byłaby jeszcze większa: w wyborach w 2019 roku PiS zdobył w okręgu podlaskim aż 8 mandatów, otrzymując ponad 52 proc. głosów.
Dla polityków PiS taka perspektywa oznaczałaby niezwykle ostrą walkę nie tylko z konkurencją, ale przede wszystkim wewnątrz własnej listy. Przy siedmiu czy ośmiu mandatach miejsca wystarczało dla wielu rozpoznawalnych nazwisk. Przy czterech każde miejsce na liście, a zwłaszcza każda pozycja dająca realną szansę na mandat, nabiera zupełnie innej wartości. Być może także przez ten pryzmat warto patrzeć na coraz częstszą obecność szerokiego grona polityków na lokalnych uroczystościach, festynach czy niewielkich wydarzeniach w regionie. Do wyborów wprawdzie daleko, ale o rozpoznawalność i głosy pracuje się znacznie wcześniej.
Do tego na prawej stronie pojawił się nowy konkurent. Symulacja daje 6 proc. i jeden mandat Rozwojowi Plus, ugrupowaniu związanemu z Mateuszem Morawieckim. W Podlaskiem na razie nie doszło jednak do politycznej emigracji z PiS. W lipcu wszyscy parlamentarzyści tej partii z województwa – siedmioro posłów i dwoje senatorów – zadeklarowali pozostanie w PiS i żaden z nich nie związał się z Rozwojem Plus. Czy nowe ugrupowanie rzeczywiście będzie w stanie przekroczyć 5-procentowy próg w skali kraju i zdobyć mandat także w Podlaskiem, czas pokaże.
Zyskiwałaby natomiast Koalicja Obywatelska. Z trzech mandatów zdobytych w 2023 roku miałaby przejść do czterech, czyli zrównać się pod względem liczby posłów z PiS. Z poziomu koalicji rządzącej oznacza to jednak jeden mandat mniej.
Znacznie trudniej interpretować wynik PSL i Polski 2050. W 2023 roku wspólna lista Trzeciej Drogi zdobyła w Podlaskiem aż trzy mandaty. Dziś symulacja daje PSL 3 proc., a Polsce 2050 zaledwie 1 proc., czyli żadnego przedstawiciela w Sejmie. Nie oznacza to jednak, że trzy mandaty po prostu znikną. Do wyborów pozostaje dużo czasu i nadal nie wiadomo, w jakich konfiguracjach poszczególne ugrupowania wystartują. Szczególnie PSL ma w regionie własne struktury i tradycyjny elektorat, dlatego skreślanie ludowców już dziś byłoby zdecydowanie przedwczesne.
Okręg podlaski ma czternaście mandatów, więc czyjaś strata musi oznaczać czyjś zysk. Najwięcej w tej symulacji wygrywa Konfederacja. Dziś ma jednego posła wybranego w Podlaskiem, a prognoza daje jej aż trzy mandaty. Dodatkowo jeden mandat miałaby zdobyć Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Oznaczałoby to, że oba ugrupowania konfederackie dysponowałyby w sumie czterema mandatami – dokładnie tyloma co PiS i KO.
Najważniejszą informacją płynącą symulacji, a tak naprawdę z trendów, że przyszła koalicja rządząca nie powstanie bez Konfederacji. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Konfederacji jest kilka, to dynamika układu wzrasta.
Z badania CBOS przeprowadzonego w dniach 7–9 września 2026 roku na ogólnopolskiej próbie tysiąca osób. KO uzyskała w nim 26,1 proc., PiS 15 proc., a Konfederacja WiN 14,8 proc.. Dalej znalazły się Konfederacja Korony Polskiej – 7,8 proc., Razem – 6,1 proc. i Nowa Lewica – 5,9 proc. Rozwój Plus miał 3,7 proc., a PSL 2,5 proc. Po statystycznym rozdzieleniu wyborców niezdecydowanych CBOS szacował jednak Rozwój Plus już na 6,2 proc., czyli powyżej progu wyborczego.
Komentarz samego CBOS jest dla PiS wyjątkowo niewygodny. Autorzy badania zwracają uwagę, że po rozłamie i odejściu środowiska Mateusza Morawieckiego partia Jarosława Kaczyńskiego traci poparcie i – jak napisali – „przestaje być siłą wiodącą na prawicy”. W najnowszym badaniu PiS i Konfederację dzieli zaledwie 0,2 punktu procentowego.
Oczywiście wybory nie odbywają się dziś, a tym bardziej nie według jednej internetowej symulacji. Jednak nawet jeśli konkretna liczba mandatów okaże się nietrafiona, kierunek zmian jest politycznie interesujący. W Podlaskiem, które przez lata było jednym z najbezpieczniejszych regionów dla PiS, największa walka może toczyć się nie między prawicą a lewicą czy KO, ale wewnątrz coraz bardziej zatłoczonej prawej strony sceny politycznej.