Alkohol pakuje w kłopoty
Mężczyzna, który pod Jakacią doprowadził wczoraj do kolizji, miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Aż 3,6 promila miał 31-latek, który w piątek pod Przytułami wjechał w zaspę. Jechał mimo dwóch dożywotnich zakazów kierowania pojazdami.
50-latek, który wczoraj niedaleko miejscowości Jakać Borki na drodze wojewódzkiej nr 677 doprowadził do zderzenia z Seatem, miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Z relacji kierowcy Skody, która po zderzeniu również znalazła się w rowie, wynika, że kierujący Seatem stracił panowanie nad pojazdem, co zakończyło się kolizją. Po wyjściu z samochodu mieszkaniec gminy Łomża szybko uciekł do lasu. Około 3 kilometry dalej odnaleźli go policjanci wspólnie ze strażakami.
Już wcześniej był karany za podobne przestępstwo. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności, jednak w warunkach recydywy kara może zostać podwyższona nawet o połowę.
„Lepszy wynik” miał mieszkaniec gminy Przytuły. Jadąc w piątek, 9 stycznia, Volkswagenem wjechał do rowu i dał mundurowym szansę na swoje zatrzymanie. Miał się czym pochwalić — badanie alkomatem wykazało, że miał ponad 3,6 promila alkoholu w organizmie. Co więcej, po sprawdzeniu w policyjnych systemach okazało się, że obowiązują go również dwa dożywotnie zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych. Oba zostały orzeczone za jazdę w stanie nietrzeźwości. Teraz 31-latkowi grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
Policja przypomina, że nawet niewielka ilość alkoholu znacząco obniża koncentrację i wydłuża czas reakcji, co może prowadzić do tragicznych skutków na drodze.
źródło: Policja
