Pewne zwycięstwo ŁKS-u przed własną publicznością
ŁKS Łomża pewnie pokonał na własnym stadionie Ząbkovię Ząbki 3:0 i sprawił kibicom znakomity prezent na święta. W Wielką Sobotę przy ulicy Zjazd gospodarzy poprowadził trener rezerw Tomasz Staniórski, który zgodził się pomóc drużynie w roli tymczasowego szkoleniowca tylko na to jedno spotkanie.
Mecz miał duże znaczenie dla obu zespołów. ŁKS przystępował do niego z 3. miejsca w tabeli III ligi grupy I, natomiast Ząbkovia zajmowała 7. pozycję. Obie drużyny przechodziły ostatnio trudniejszy okres i rozstały się ze swoimi trenerami. Klub z Ząbek zdążył już znaleźć nowego szkoleniowca, zaś w Łomży wciąż trwają poszukiwania.
Od pierwszego gwizdka było widać, że stawka meczu jest wysoka. Przez pierwsze półgodziny spotkania, na boisku dominowała ostrożność. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie, a bramkarze obu zespołów długo pozostawali praktycznie bezrobotni. Jak później przyznał trener Tomasz Staniórski, ten fragment przypominał prawdziwe piłkarskie szachy.
– Zwycięstwo ważyło dużo i sprostaliśmy zadaniu – mówił po meczu szkoleniowiec ŁKS-u. – Chłopcy bardzo chcieli, ale na początku brakowało konkretów. Rywal ustawił się nisko w obronie i próbował zaskoczyć nas kontratakiem.
Przełom nastąpił w 34. minucie. Hubert Antkowiak otrzymał piłkę w okolicach środka boiska, ruszył odważnie do przodu, minął rywali i mimo obecności dwóch obrońców wbiegł w pole karne. Całą akcję wykończył pewnym, efektownym strzałem obok bramkarza, dając ŁKS-owi prowadzenie 1:0.
Po zmianie stron gospodarze jeszcze mocniej zaznaczyli swoją przewagę. ŁKS częściej gościł pod bramką zespołu z Ząbek, choć przez długi czas brakowało klarownych okazji. Dopiero w 76. minucie miejscowi zadali drugi cios. Dawid Dzięgielewski oddał precyzyjny strzał z pola karnego i podwyższył wynik na 2:0, praktycznie rozstrzygając losy spotkania. Już w doliczonym czasie gry, w ostatnich sekundach spotkania wynik ustalił ponownie Hubert Antkowiak, który skompletował dublet i potwierdził swoją świetną dyspozycję strzelecką. Było to już jego 22. trafienie w obecnym sezonie.
Goście przez całe spotkanie nie potrafili znaleźć skutecznego sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę gospodarzy. Poza nielicznymi stałymi fragmentami gry Ząbkovia nie stworzyła sobie poważniejszych okazji do zdobycia bramki.
Po końcowym gwizdku trener Staniórski nie krył zadowolenia z postawy zespołu, podkreślając, że to przede wszystkim zasługa zawodników.
– To ich praca. My w trzy dni niewiele mogliśmy zmienić. O zwycięstwie zdecydowały ich podejście, zaangażowanie i realizacja boiskowych zadań. Dzięki temu dali kibicom trochę radości na święta – podsumował.
Niestety, pod koniec meczu doszło także do nieprzyjemnego incydentu na trybunach. Kilku kibiców ŁKS-u wbiegło na bieżnię i ruszyło w stronę sektora gości. Na szczęście sytuacja została szybko opanowana przez służby porządkowe, a także dzięki interwencji kierownika drużyny Waldemara Antolaka, który pomógł załagodzić napięcie. Nie doszło do eskalacji agresji, a kibice wrócili na swoje miejsca.
Najważniejsze dla ŁKS-u pozostało jednak to, co wydarzyło się na murawie. Trzy gole, trzy punkty i przekonujące zwycięstwo sprawiły, że łomżyńscy kibice mogli wracać do domów w doskonałych nastrojach.


















































