sobota, 19 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Trudy i cudy na pątniczej drodze z Łomży do Jasnej Góry

- Pielgrzymka przebiega normalnie, tak jak co roku na pątniczym szlaku, i to mnie bardzo cieszy, że nie ma niespodzianek – mówi ksiądz Piotr Mazurek, kierownik pielgrzymki Diecezji Łomżyńskiej na Jasną Górę. Około 500 pielgrzymów wędruje z modlitwą, pieśnią i wiarą, zmagając się z upałem i zmęczeniem na 450-kilometrowej trasie z Łomży do Częstochowy, chociaż nie wszyscy wyruszali tydzień temu o poranku z Katedry. W połowie trasy wiadomo, że zaledwie troje musiało wrócić do domu, ale nadal na szlaku ku Matce Boskiej Częstochowskiej są najmłodsza uczestniczka, 2-letnia, i najstarszy 77-latek. Deszczu jak na lekarstwo, znikomy dwa razy lekko pokropił, za to lekarstw i opatrunków nie brakuje dla około 20 osób, co dwa trzy dni pokonujących etap samochodem. Jednak i najsłabsi nie chcą się wycofać, traktując pielgrzymowanie jak poświęcenie Bogu trudu w intencji.

Wstają o godzinie 4.30 lub 5, o szóstej są gotowi do drogi. Poranne modlitwy, rozważania Pisma Świętego, pieśni religijne, spokojniejsze tradycyjne i skoczne pielgrzymkowe towarzyszą im na pierwszych kilometrach 30 – 40-kilometrowego etapu. - Przede wszystkim, to młodzi wymiękają podczas marszu – zauważa ks. Piotr. - Cały rok przesiedzą w szkole w ławkach, mało mają ruchu na świeżym powietrzu, w domu znowu za biurkiem, przed telewizorem czy komputerem. Pokolenie 40-50-, a nawet 60-latków wydaje się o wiele wytrzymalsze. Mimo ostro prażącego słońca, idziemy do przodu. Na każdym etapie pierwszy odcinek jest dłuższy, 10 – 12 km, trzeba się rozśpiewać i rozbudzić. Obiad jemy zwykle między godz. 13. a 15., jak wypadnie przyjazne miejsce do postoju.

„Ludzie większość intencji noszą w sercu...”

Maria Gajdak z Piaseczna koło Warki przyjmowała łomżyńskich pątników co roku od pierwszej pielgrzymki. - Kiedyś to szło ładnych parę tysięcy ludzi, z czasem zmniejszała się liczba chętnych, ale ja i tak mam co roku od 8 do 10 osób u siebie na nocleg – opowiada 57-letnia gospodyni. - Co roku mam takie myśli, od ponad 30 lat, żeby się z nimi zabrać w drogę i pójść do Częstochowy, coś jednak nie mogę się zebrać. Nie pytam pielgrzymów, jaki w tym sens widzą, jak ktoś powie sam, to się dowiem, np. o rodzinie. To na pewno nie jest czas stracony, każdy ma swoje potrzeby duchowe. W pięciu grupach: z Łomży - 132-osobowej z ks. Grzegorzem Kosiorkiem, z Zambrowa, Ostrowi Mazowieckiej, Ostrołęki i Wyszkowa, codziennie przed porannym lub wieczornym różańcem oraz koronką do Miłosierdzia Bożego około godz. 15. pątnicy na kartkach zapisują intencje. - O relacje w małżeństwie polepszone, o zdrowie przywrócone, o trzeźwość w rodzinie, szczególnie bliskich w nałogu i chorobie alkoholowej, a pielgrzymujemy w sierpniu... - wylicza Olga Nieliwodzka (lat 20), studentka grafiki Społecznej Akademii Nauk w Warszawie. - Idziemy z modlitwą o zdrowie własne i czyjeś, za nawrócenie na wiarę młodych, w intencjach Bogu wiadomych, szczęśliwe rozwiązanie dla ciężarnych... Ludzie większość intencji noszą w sercu. Nie mam karteczki ze swoimi intencjami i dobrze je pamiętam: wystarczy, że o kimś pomyślę i przypomina się, o co mnie prosił w drodze...

Wierzyli w Opatrzność i wstawiennictwo Maryi
- Jedna pani w Hucie Gruszczyna opowiadała nam, jak miesiąc temu córka miała bardzo poważny wypadek samochodowy, połamana strasznie w kilku miejscach, nie wiadomo było, czy przeżyje... - wspomina Olga. - Kobieta zawierzyła los dziecka Maryi. I dziewczyna witała z mamą pielgrzymkę. Wydaje mi się, że cuda przemiany wewnętrznej dokonują się na pielgrzymce, ale raczej częściej po.
Zdarzają się i cuda przed pielgrzymką, na której dużo osób podąża z intencja znalezienia dobrego męża lub kochanej żony. Katarzyna Biernacka (lat 41) idzie z Ostrowi Mazowieckiej z małżonkiem i córką. - Poznaliśmy się 7 lat przed pielgrzymką, a na pielgrzymce łomżyńskiej wzięliśmy ślub 16 lat temu, chyba na 17. PPŁ – wspomina pątniczka. - Córka od narodzenia miała poważne choroby nerek; była pątniczką od początku życia, zabieraliśmy ją z sobą na kilka dni gościnnie. Wierzyliśmy w Opatrzność i wstawiennictwo Maryi: choroby udało się powstrzymać. Od 4. roku jeździła z nami w wózku, lecz teraz ma lat 11 i zdrowe również nogi do wędrówki z rodzicami i kolegami, dziećmi sąsiadów: 15-latkiem i 11-latkiem. Wielu łask doznaliśmy w naszej rodzinie, jednak ta jest bardzo wymowna. Kto nie przeżył nieuleczalnej czy beznadziejnej choroby dziecka, może w to nie wierzy.
Pątnicy do Częstochowy dotrą w sobotę wieczorem. W kaplicy cudownego obrazy będzie msza pod przewodnictwem biskupa łomżyńskiego Janusza Stepnowskiego. Podziękują Marii za trudy i cudy...

Mirosław R. Derewońko

cz
pon, 07 sierpnia 2017 07:43
Data ostatniej edycji: 2017-08-07 07:53:31

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0