czwartek, 21 września 2017 napisz DONOS@

Spacerkiem po grzyby do lasu w Nadleśnictwie Łomża

Cieplejsze dni i noce oraz deszczowa i burzowa aura sprawiły, że do lasów Nadleśnictwa Łomża idą ludzie z kubełkami, zaś wracają z grzybami. - Sytuacja zdecydowanie się poprawiła: dominują żółte kurki, zwane przez niektórych gąskami, z dnia na dzień pojawiają się prawdziwki, podgrzybki oraz surojadki, czyli tzw. gołąbki. Lada moment w naszych lasach będą koźlaki – opowiada nadleśniczy Dariusz Godlewski z Nadleśnictwa Łomża. - Pójście na grzybobranie to odpoczynek na świeżym powietrzu, zdrowy spacer i naturalna rekreacja, relaks w połączeniu ze zbieraniem grzybów. Należy je wykręcać za trzon ze ścioły, nie wycinać nożykiem, by pozostała cześć nie zgniła i nie zniszczyła grzybni na przyszły rok. Pamiętajmy o tym, że las ani ludzie po nas w lesie nie potrzebują śmieci…

Grzybobranie
Grzybobranie

Szacunek dla wspólnego dobra narodowego, jakim są lasy w Polsce, wymaga przestrzegania zasad kulturalnego zachowania w lesie. - W poszukiwaniu w mchu grzybów niektórzy rozgrzebują ściołę, nie przykrywają miejsca, z którego wyjęli grzyb – objaśnia nadleśniczy. - Niestety, popełniają błąd, ponieważ w takim odsłoniętym miejscu grzybnie wyschnie, nie obrodzi grzybami za rok. Zbierajmy to, co widzimy. Pożytek z grzyba o wysokości centymetr czy półtora nie jest wielki, a szkody duże.
Pojemniki na zebrane grzyby powinny być przewiewne, najlepiej kosze wiklinowe. Nie sprawdzają się torby ani torebki foliowe, gdyż grzyb jest produktem bardzo nietrwałym. Zawiera w sobie dużo wody i przy temperaturach powyżej 20 stopni Celsjusza zaparza się. - Następują procesy gnilne, w wyniku których grzyby tracą swoje pożądane właściwości, wygląd i smak, a stają się lekko trujące – ostrzega specjalista. - Nie zbierajmy grzybów, których nie znamy, nie sięgajmy po ich sobowtóry.
To, co człowiekowi może odebrać zdrowie lub życie, nie szkodzi zwierzętom. Nierzadko jest przez nie pożądanym i pożywnym smakołykiem, jak muchomor czerwony dla wiewiórek. Nie sięgajmy po stare grzyby. Znane porzekadło uczy: wszystkie grzyby są jadalne, niestety, niektóre tylko raz…

Od grzybów przez kleszcze do korników
Grzyby po zebraniu nie mogą czekać w ścisku do wieczora: tracą walory smakowe i podgniwają, stając się z lekka trujące. Najlepiej zabrać się od razu za przygotowywanie z nich przetworów albo rozsypać je na większej powierzchni, aby powietrze miało miało do nich swobodny dostęp. - Każdy swego grzyba znajdzie, jeden przejdzie i nie zauważy, a sięgnie ktoś inny – zachęca do wyprawy na grzyby nadleśniczy. - Las to nie tylko miejsce dla grzybów i ludzi, mieszka w nim też wiele roślin i zwierząt. Każdy z nas jest elementem przyrody, podobnie i one mają w ekosystemie, w środowisku naturalnym, swoje właściwe i ważne dla pozostałych gatunków miejsce. 
Im robi się cieplej, tym większą aktywność przejawiają kleszcze. Są na nie 2 sposoby: chemiczne -  zapach w spreju, odstraszający; niektóre środki nie mogą być rozpylane bezpośrednio na skórę, a na odzież; mechaniczne – właściwe ubrania, sweter z golfem i z rękawami ze ściągaczem oraz spodnie z nogawkami wpuszczonymi w buty. Kleszcze zareagują nawet na minimalne zmiany temperatury: gdy przechodzi lub szuka grzybów w pobliżu człowiek, zeskoczą z gałęzi drzewa lub krzewu. Mogą mieć 1 milimetr wielkości, jak czarna kropka, albo kilka milimetrów. Opite krwią bywają znacznie większe, jednak to nie ubytek krwi jest dla człowieka zagrożeniem. Ukryte w zgięciu ręki, w łokciu, z tyłu pod kolanem, w pasze bądź pachwinie zakażają bakteriami: boreliozy lub pokleszczowego zapalenia opon mózgowych. Nie zawsze od razu występują objawy złego samopoczucia, bo potrafią przetrwać niezauważone 3 lata. Zwykle towarzyszy im rumień: krąg zaczerwienienia z jaśniejszym środkiem. W leczeniu boreliozy lekarz przepisze antybiotyki; większość leśników jest zaszczepiona przeciwko PZOM. Nadleśniczy przypomina, że dzikie zwierzęta traktują człowieka jak wrogiego drapieżnika, zatem nie należy podchodzić do lisa czy sarny, jeśli nie ucieka lub się łasi. Najpewniej zwierzę jest chore, a może to być wścieklizna, śmiertelnie niebezpieczna dla ludzi. - W takiej chwili powinna nam zapalić się w głowie czerwona lampka: lis, sarna, dzik powinny uciekać – ostrzega. - Nie głaszczmy małych, bo matka może stanąć w ich obronie. Może być tak, że porzuci potomstwo.
Rozmowa o darach lasu w naturalny sposób kończy się pytaniem o korniki, w związku z protestami ekologów i miłośników Puszczy Białowieskiej. Nadleśniczy wyjaśnia, że w Nadleśnictwie Łomża świerków jest niedużo, około 10 procent, lub występują w zmieszaniu z innymi gatunkami drzew. - Jeśli świerki są atakowane przez korniki drukarze czy korniki ostrozębne, usuwamy je i wywozimy na minimum 3 kilometry od lasu, żeby nie powracały do terenu zasiedlonego. Jeśli nie mamy gdzie wywieźć, przykrywamy ścięte pnie gęstymi siatkami, zabezpieczając las przed wylotem chrząszczy. Korniki żywią się miazgą między korą a drewnem: miazga wysycha, korniki giną z braku pokarmu.  Respektujmy tablice „Uwaga, prace leśne” na drogach dojazdowych. Najpewniej w okolicy pilarze prowadzą prace pielęgnacyjne drzewostanu. Bądźmy ostrożni. Nie zostawiajmy w lesie opakowań.

Mirosław R. Derewońko

cz
pt, 28 lipca 2017 14:44

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0