czwartek, 21 września 2017 napisz DONOS@

Adam Chętnik z Kurpiami na muralu Roskowińskiego

Kim Jan Matejko jest dla Polaków i Rafała Roskowińskiego, tym Rafał Roskowiński może stać się dla łomżyniaków. Namalował z ekipą trzeci mural w mieście, przygotowującym się do jubileuszu 600-lecia dania praw miejskich i 100-lecia odzyskania Niepodległości w przyszłym roku. - Jestem bardzo zadowolony z muralu z wielkim etnografem Adamem Chętnikiem na dziedzińcu muzeum przy Dwornej, bo wreszcie był to temat całkowicie cywilny, a nie wojenny, wojną jestem zmęczony – ocenia sławny polski muralista, odkładając pędzel na bok. Rozmawiamy przy Rządowej 5, gdzie malują 4. mural o Cudzie nad Narwią 1920 z płk. Marianem Raganowiczem i trzema żołnierzami piechoty na fortach w Piątnicy. Nad nimi czołg renault, jakiego używano w wojnie z bolszewikami.

Na tylnej ścianie noclegowni od strony dziedzińca muzeum wesoła atmosfera. Adam Chętnik ma 14 wiorst do Łomży, na co wskazuje kamień przy drodze, za nim i nad nim kłębią się chmury nad Pisą i Narwią albo to olbrzymie ściany borów puszczańskich, syntetycznie oddane zarysem, konturem, aby uniknąć zbytniej dosłowności w dziele ze złotym tłem na 15 m długim i na pięć wysokim. Stąd i postać założyciela Skansenu Kurpiowskiego 90 lat temu olbrzymia i kroki stawia olbrzymie, nie marnując podczas wędrówki czasu i spisując pieśni, legendy, obyczaje, historię Kurpiów. Sylwetka zabawna, nieprześmiewczo pokazana, w oparciu o rysunek satyryczny Bogdana Nowakowskiego z 1918 r., jaki do zbiorów muzeum przekazał wnuk etnografa Jacek Chętnik. - Adam Chętnik niesie w kieszeni trzy numery „Drużyna”, periodyku o charakterze skautowo-junackim – komentuje mural dyrektor muzeum w Łomży Jerzy Jastrzębski. - Był pracowity, więc notuje uwagi i w trakcie drogi.

„Muralami składam hołd kochanemu ojcu...”

Po lewej stronie założyciela skansenu Kurp z ligawką, długą trąbą, której sygnały i proste melodie przypominały w adwencie o bliskim Bożym Narodzeniu. Wiesława Pawlak, etnograf z muzeum, uzmysławia, że Kurpie mieli dwa typy sukmany: brązową, bartną, krótszą i u dołu szerszą, oraz rolniczą, szarą, popularną w zachodniej części rejonu Puszczy Zielonej. Szarawo-fiołkowa kurta może więc budzić zdziwienie niewtajemniczonych, przekonanych, że Kurpie nosili tylko brązowe. Kurpianka z prawej nie budzi zdziwienia: ma czepiec z kwiatami dekoracyjnymi, gorset, zwany też wystek, fartuch czerwony i spod niego wystającą spódnicę w kolorowe paski. Niesie przed sobą w rękach na powitanie gościa na talerzu: placek, ser, może bułkę albo kapkę miodu. Z gościnnością. - To nie jest praca naukowa z bibliografią – uśmiechają się naukowcy. - Mural to sztuka popularna.
Przy okazji tworzenia projektów 50-letni artysta Rafał Roskowiński dowiaduje się wiele z historii i obyczaju, architektury, stroju, wyposażenia, uzbrojenia itd. Wiedzę czerpie właśnie z opracowań naukowych, albumów, zdjęć, opowieści, podróży i książek. Przydatne jest analizowanie obrazów, żeby podpatrzeć, jak z zagadnieniami treści trudności technicznych radzili sobie wielcy: Matejko, Kossakowie, Gierymski, Brand, Malczewski, Chełmoński... Poprzedników podpatruje, jednak nie naśladuje. Tłumaczy, że dzisiaj jednym obraz wyda się głupstwem, innym kiczem, jeszcze innym – udanym malowidłem lub wielką sztuką. Nie tylko ze względu na rozmiary, które przy Cudzie nad Narwią u podstawy dochodzą do prawie 13 metrów, a do załamania ściany przed symetrycznym dachem – 7 m i do szczytu pośrodku jeszcze 3 m. Płaszczyzna ma rozmiar prawie 100 mkw. Tu nie będzie tak beztrosko, radośnie, optymistycznie i ekspresyjnie, jak na obrazach Zofii Stryjeńskiej. - W hołdzie wielkiej artystce bazowałem na jej układach kompozycyjnych i deformacjach postaci - wyznaje z dumą syn Adama Roskowińskiego, pamiętający z dzieciństwa rycerzy na opakowaniach czekoladek i uważający ojca za autorytet i mistrza, od którego nauczył się rysowania i malowania. - Tata nauczył mnie też pokory, że trzeba dużo pracy, sumienności i wytrwałości, aby zapracować na sukces. Każdym swoim muralem, również tymi czterema w Łomży, składam hołd kochanemu ojcu. Wartość artystyczną moich malowideł docenią może za 10, 50 lub dopiero za 100 lat nasi potomni. A jeśli nie dostrzegą wartości takiego malarstwa, to zamalują i nikt się nie będzie tym przejmował...
Czy będzie uroczyste odsłanianie, otwieranie 4 murali z cyklu „Ku Niepodległej”?  - Nie ma takiej potrzeby – odpowiada twórca. - Mural ma otwarcie każdego dnia, na tym polega jego siła 24 na 7.

Mirosław R. Derewońko

170919012406.jpg
Mural z Adamem Chętnikiem na dziedzińcu muzeum przy Dwornej
Mural z Adamem Chętnikiem na dziedzińcu muzeum przy Dwornej
cz
so, 22 lipca 2017 08:46
Data ostatniej edycji: 2017-07-22 08:48:14

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0