niedziela, 24 września 2017 napisz DONOS@

Cel – pierwsza ósemka

Od poniedziałku zespół seniorów Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 ma nowego szkoleniowca. Został nim Krzysztof Ogrodziński z Wyszkowa z którym rozmawiamy o dotychczasowej karierze, podejściu do pracy oraz celach na nadchodzący sezon w ŁKS-ie.

4lomza.pl: Jak doszło do tego, że został Pan trenerem ŁKS-u?
Krzysztof Ogrodziński: Na początku czerwca Zarząd Klub skontaktował się ze mną i wyraził zainteresowanie współpracą z moją osobą. Przyjechałem, spotkaliśmy się, potem była jeszcze jedna rozmowa i jakoś doszliśmy do porozumienia.

Do tej pory nie pracował Pan w województwie podlaskim w żadnym klubie. Mógłby Pan przybliżyć kibicom ŁKS-u swoją sylwetkę jako trenera?
Rzeczywiście będzie to moja pierwsza praca na Podlasiu. Do tej pory prowadziłem drużyny tylko w województwie mazowieckim. Pracowałem w Bugu Wyszków jako trener dzieci i młodzieży. Następnie dostałem propozycję w Sokole Serock. Tam postawiono przede mną cel utrzymania w lidze okręgowej i na tym poziomie rozgrywek pracowałem tam dwa sezony. Następnie wróciłem do Wyszkowa i tam trenowałem drużynę juniorów, z którą awansowaliśmy do starej ligi mazowieckiej. 
Tam graliśmy z Legią, Polonią, Wisłą Płock, Radomiakiem, więc liga bardzo silna, 16 najlepszych zespołów na Mazowszu. Tam się utrzymaliśmy, zajęliśmy 7. miejsce i potem dostałem propozycję pracy jako pierwszy trener seniorów Bugu Wyszków. Pierwszy sezon był dość udany, walczyliśmy o awans do III ligi. Nie udało się, przegraliśmy go z GKP Targówek. Najlepszym sezonem mojej pracy szkoleniowej był ten, w którym o awans do III ligi walczyliśmy z wyrzuconą z Ekstraklasy Polonią Warszawa. Wtedy przegraliśmy to pierwsze miejsce w dość kontrowersyjnych okolicznościach, chociaż uczciwie trzeba przyznać, że wtedy Bug nie był gotowy organizacyjnie do tego awansu.

Czyli praca w ŁKS-ie 1926 będzie dla Pana debiutem na czwartym poziomie rozgrywek w Polsce?
Miałem pod koniec tamtego sezonu kilka propozycji z czwartej ligi oraz okręgówki, ale postanowiłem, że jak nadarzy się okazja poprowadzić klub w III lidze to na pewno ją przyjmę, bo jestem trenerem, który cały czas chce się rozwijać.

Oficjalnie prowadzi Pan zespół od poniedziałku, 10 lipca. Zdążył Pan w tak krótkim czasie poznać trochę zawodników i sposób funkcjonowania drużyny?
Od poniedziałku jestem w Łomży, ale już po zakończeniu tamtego sezonu miałem spotkanie z piłkarzami. Niewielu ich było, bo większość wyjechała już na urlopy. Wszyscy dostali jednak ode mnie informacje o treningach indywidualnych. Drużyna spotkała się już na zajęciach w ubiegły czwartek i piątek, kiedy to ćwiczyła pod okiem mojego asystenta i jednocześnie trenera juniorów, Marcina Mroczkowskiego, a już początku tego tygodnia zawodnicy trenują już pod moim okiem. Co do oceny tego zespołu, to skład jakoś diametralnie się nie zmienił. Kilku odeszło, kilku szukamy i testujemy i uważam, że jest potencjał w tym zespole. Trzeba go tylko wykorzystać mądrze i popracować na kilkoma mankamentami taktycznymi. Wierzę w ten zespół i tych chłopków i myślę, że będzie dobrze. 

Poprzedni trener, Mateusz Miłoszewski preferował bardziej defensywny styl gry, w którym największy nacisk kładziony był na obronę. A jak będzie wyglądał ŁKS wg trenera Ogrodzińskiego?
Ja jestem takim szkoleniowcem, który preferuje raczej styl ofensywny, ale powiem szczerze, że nie ze wszystkimi drużynami na pewno da się tak grać. W pierwszym sparringu z Ruchem Wysokie Mazowieckie chcieliśmy taki wariant przećwiczyć i zagrać bardzo ofensywnie. Chłopcy trochę w obronie się gubili i popełniali sporo błędów. Na pewno tak nie zagramy tak samo w meczu Pucharu Polski, bo z takim przeciwnikiem jest to nierealne. W drugim sparingu z Orłem Kolno przetestowaliśmy sobie ustawienie właśnie pod mecz z Bytovią i mam nadzieję, że ta taktyka się sprawdzi. Ogólnie rzecz biorąc na pewno będzie zmiana stylu prowadzenia zespołu, bo każdy trener ma inny styl grania. Ja chciałbym defensywę i ofensywę zrównoważyć. Jeśli chodzi o atak, to duży nacisk będę kładł na akcje bokami boiska, ofensywnie grającymi bocznymi obrońcami. Ale tak jak już wspominałem, nie z każdym rywalem będzie taką taktykę można zastosować i trzeba to wypośrodkować.

To w takim razie czy ci zawodnicy, którzy przez 2,5 roku "uczeni" byli innej taktyki będą w stanie szybko przestawić się i spełnić Pańskie oczekiwania?
To są chłopcy, którzy w większości są już seniorami i powinni szybko adaptować się do nowych sytuacji. Oni umieją grać w piłkę, tylko muszą się szybko przestawić. Jest dużo dyskusji na treningach, tłumaczymy czego od nich oczekujemy i myślę, że będzie w porządku. To są półzawodowcy, więc powinni umieć dostosować się do każdego systemu i każdej filozofii gry.

Czy widzi Pan jakieś braki w zespole i na jakie konkretnie pozycje będziecie poszukiwać zawodników?
Testujemy cały czas kilku zawodników. Na pewno wzmocnienia wymaga lewa strona, chociaż junior Drozdowski bardzo dobrze zaprezentował się w tych dwóch sparingach i na pewno bedzie dostawał szanse. Ale na pewno trzeba mieć przynajmniej dwóch zawodników na danej pozycji, więc będziemy szukać zawodników na tę stronę boiska. Bez wątpienia szukamy również piłkarza do środka pola. W tym moim systemie będzie odgrywał ważną rolę. Już jesteśmy praktycznie dogadani z jednym z graczy, którego testowaliśmy i teraz pozostaje dogadanie się z klubem, w którym on do tej pory trenował.
Na pewno będziemy dawać też szanse naszym juniorom, bo jest grupa bardzo utalentowanych chłopaków. Jeżeli będą mieli poukładane w głowie, jeżeli będą słuchać trenerów i będą pokorni i cierpliwi, to widzę w nich bardzo duży potencjał. W tej grupie są Zalewski, Tarnowski, Kaseja, Drozdowski, Listkowski czy  Świderki. Naprawdę jest duża grupa świetnych młodych piłkarzy i może minie trochę czasu, zanim do tej seniorskiej piłki wejdą na dobre, ale uważam, że mają przed sobą grę na poziomie III ligi. 

Niedawno zaczęliście przygotowania do nowego sezonu, a już za chwilę musicie grać pierwszy mecz o stawkę. Jakby Pan ocenił zespół w dwóch pierwszych sparingach, które rozegraliście w tym tygodniu?
Z Ruchem (0:0 - przyp. red.) testowaliśmy system, jakim bym chciał grać w nadchodzącym sezonie. I powiem szczerze, ze tak średnio to wyszło, dużo błędów technicznych, indywidualnych, chociaż zespołowo całkiem nieźle to wyglądało. Być może było to spowodowane długim rozbratem z piłką u chłopaków. i co ciekawe zawodnicy skarżyli się, że przy tym systemie bardzo dużo trzeba biegać (śmiech). Natomiast we wczorajszym sparingu wygranym z Orłem Kolno 6:0 ćwiczona była 
taktyka już pod Bytovię. Analizowaliśmy już grę naszego pucharowego przeciwnika i powiem szczerze, że całkiem nieźle to wyglądało. Fakt, że boisko i przeciwnik nie pozwolił nam na to, żeby to w 100 procentach sprawdzić, ale trzeba próbować.

Sobotni mecz z Bytovią na pewno będzie trudny, ale też jest świetną okazją dla Pana jak i dla drużyny, żeby się pokazać na tle ekipy grającej na zapleczu Ekstraklasy.
My nie mamy nic do stracenia. Musimy wierzyć w swoje umiejętności, realizować założenia taktyczne i liczyć na trochę szczęścia. Na pewno nie trzeba do tego spotkania chłopaków specjalnie motywować, bo są bardzo nakręceni. Ja wierzę w swój zespół, w siebie i myślę, że będzie dobrze.

Jaki cel postawił przed Panem Zarząd na ten sezon?
Celem jest utrzymanie się w lidze. Ale ja jestem człowiekiem ambitnym i przed zespołem stawiam miejsce w pierwszej ósemce. I nie ukrywam, że jeśli na koniec sezonu nie będzie tej ósemki, to się podaję do dymisji. Widzę naprawdę duży potencjał w tym zespole i jak jeszcze dojdą wzmocnienia, o które zabiegamy, to ten zespół stać na to. 

W ostatnich latach jednym z celów stawianych przed zespołem było zdobycie Okręgowego Pucharu Polski. Dla Pana to też będą ważne rozgrywki?
Powiem szczerze, że do tej pory jak pracowałem na niższym poziomie to do meczów pucharowych nie przykładaliśmy szczególnej wagi. A jest tak dlatego, że kadra, którą dysponuję jako trener np. w lidze okręgowej bardzo różni się od tej, jaką mają kluby na wyższych poziomach. W III czy II lidze ma się do dyspozycji więcej zawodników o wysokich umiejętnościach to łatwiej pogodzić jest ligę i puchar. W niższych ligach nie ma tego komfortu. W Łomży na pewno będziemy starali się podtrzymać te tradycje z poprzednich lat i powalczyć o wygranie pucharu, bo jest to furtka do fajnej przygody na etapie ogólnopolskim.

W takim razie czego Panu życzyć w pracy w Łomży?
Najważniejsze jest żeby zawodnicy byli zdrowi. Jak nie będzie kontuzji i wszyscy będą współpracować na boisku to będzie dobrze. 

Dziękuję za rozmowę.

cz
pt, 14 lipca 2017 15:50
Data ostatniej edycji: 2017-07-14 15:56:11

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0