niedziela, 24 września 2017 napisz DONOS@

Mistrzowie Europy i rekordziści świata z ZSR w Marianowie

Są przyjaciółmi i uczniami Zespołu Szkół Rolniczych w Marianowie. Mają po 19-lat oraz bicepsy twarde jak skała. Daniel Gnatowski i Rafał Biedrzycki w kwietniu zostali mistrzami Polski, a teraz z Białej Podlaskiej przywieźli złote medale na znak, że mistrzowie Europy mają z „Boną” szansę na tytuły mistrzów świata we wrześniu w Czechach. Rywalizowali w dźwiganiu sztang z obciążnikami i z ok. 350 zawodnikami z 26 krajów. Osiągnięcia w międzynarodowych zawodach federacji Global Powerlifting Committee nie przewróciły siłaczom w głowie: nadal są skromnymi, sympatycznymi i szczerymi chłopakami, potrafiącymi żartować z siebie nawzajem i... wziąć dyrektora ZSR na ręce. Przyjazny belfer okazał się dla nich jak piórko: przecież w pojedynkę dźwigają po 100 czy 200 kilo.

Mistrzowie: Daniel Gnatowski i Rafał Biedrzycki oraz dyrektor ZSR w Marianowie Sławomir Łomotowski
Mistrzowie: Daniel Gnatowski i Rafał Biedrzycki oraz dyrektor ZSR w Marianowie Sławomir Łomotowski
Mistrzowie w koszulkach sponsora
Mistrzowie w koszulkach sponsora
Marcin Sokołowski, Daniel Gnatowski i Rafał Biedrzycki
Marcin Sokołowski, Daniel Gnatowski i Rafał Biedrzycki
Mistrzowie: Daniel Gnatowski i Rafał Biedrzycki oraz prezes ZS Bona Leszek Krzyżkowiak
Mistrzowie: Daniel Gnatowski i Rafał Biedrzycki oraz prezes ZS Bona Leszek Krzyżkowiak

Z mistrzami Polski i Europy spotkaliśmy się w sali konferencyjnej Zakładów Spożywczych BONA w Łomży, w których od 1990 r. produkują smaczne sosy i majonezy, zatrudniając ponad 100 osób. Prezes ZS Bona Leszek Krzyżkowiak stwierdził, że warto zostać sponsorem chłopców ambitnych, kulturalnych i prowadzących zdrowy tryb życia w sportowym stylu. - To dobry wzór dla młodzieży, że można realizować osobiste zainteresowania tak elegancko, w sposób świadczący o szacunku dla siebie nawzajem i zawodników z tylu krajów Europy, widzących, że Polacy są ludźmi na poziomie, inteligentnymi, pracowitymi i towarzyskimi – uzasadnia kolejną decyzję, w wyniku której Daniel i Rafał będą mogli pojechać, żeby reprezentować Polskę w Czechach we wrześniu na mistrzostwach świata GPC. Krótko przypomnijmy, za co spotkały ich to wysokie wyróżnienie, odpowiedzialność i honor występowania w barwach biało-czerwonej. Daniel Gnatowski (wzrost 170 cm, waga między zawodami ok. 71 kg) na ME pobił rekord świata w przysiadzie (squat) ze sztangą o wadze 150 kg, startując w kategorii do 67,5 kg; w tzw. martwym ciągu uniósł 180 kg, a w wyciskaniu na ławeczce osiągnął 127, 5 kg. Rafał Biedrzycki (wzrost 197 cm, waga m. zawodami ok. 110 kg) w kategorii wagowej do 125 kg ustanowił w martwym ciągu rekord świata 230 kg. W wyciskaniu leżąc uzyskał  150 kg. Z dumą pokazują jeszcze nieoprawione w ramki dyplomy i złote medale na szyi mistrzów.

 

„Sami dla siebie byliśmy i jesteśmy trenerami”

Daniel Gnatowski nie ma w rodzinie tradycji atletów, choć sporo krewnych trenowało sporty walki, np. jujitsu i MMA, czego i on próbował. Pierwsze próby z ciężarami podejmował pod koniec szkoły podstawowej, pod wpływem podziwu dla kolegi na siłowni. - Zawsze był ode mnie lepszy, jednak go wytrwale goniłem i w końcu przegoniłem – uśmiecha się Daniel, stawiając zloty puchar na stole. Pochodzi z Turowa k. Pisza, gdzie w latach gimnazjum kontynuował niezmordowanie podnoszenie coraz to większych ciężarów. A w tym okresie 3-klasista gimnazjum w Grabowie Rafał Biedrzycki zaczynał swoją przygodę ze sztangą, ławeczką i przyrządami na siłowni. Połączyła ich pasja i nauka w Zespole Szkół Rolniczych imienia chorążego Jana Szymańskiego w Marianowie. Na lekcjach wf ćwiczyli pod opieką fajnego nauczyciela Wojciecha Błachnio. - Sami dla siebie byliśmy trenerami - twierdzą zgodnie. - I nadal jesteśmy. Wiedzę o metodach czerpiemy z Internetu i z doświadczenia.

Z uznaniem dodają wieści o utalentowanym koledze z Łomży Marcinie Sokołowskim, rówieśniku, rekordziście świata w wyciskaniu sztangi leżąc, mającym – ich zdaniem – szanse na 205- 210 kilo. Świadomi zagrożeń kręgosłupa i stawów, noszą ochraniacze i pasy lędźwiowe, jednak magia tytułu i splendoru „najsilniejszego” jest silniejsza, niż obawa o zdrowie. Zdarzało się, że coś spada, choć niegroźnie, bez kontuzji. Tylko raz Rafał w przysiadzie stracił równowagę i przygniotło go 190 kg. - Odpoczynek w wakacje polega na tym, że zmniejszamy obciążenia ze 120 kilo do 80 albo ze 145 do 100 – wyjaśniają, jak odpoczywa mistrz Europy. Po maturze za rok w technikum mechanizacji rolnictwa nie kończą edukacji, zaczną studia, być może, na dietetyce lub kierunku, związanym ze sportem. Woleliby trenować innych, niż orać ziemię czy hodować trzodę lub bydło. To czas pokaże.

 

„Za determinację, konsekwencję i długoletnią pracę”

Trenują kilka razy w tygodniu po półtorej godziny: chcą nabierać masy mięśniowej, żeby ją zrzucić przez odwodnienie i restrykcyjną dietę na mistrzostwa świata (przy jednym wyniku wygra lżejszy). Są zwolennikami abstynencji: - Przy naszych obciążeniach papierosów 0, a piwo co 3 – 4 miesiące – tłumaczą przyjaciele. Daniel: - Medale dodają nam otuchy na żmudnych treningach, że jesteśmy naprawdę najlepsi. Rafał: - Jednak nie wolno dać się ponieść nadmiernej fantazji. Zawsze znajdą się ciężary, których nie podniesiemy na treningach i zawodach. Wtedy powinien zwyciężyć rozsadek.

- Podziwiam naszych sportowców za determinację, konsekwencję i długoletnią pracę – gratulował uczniom Sławomir Łomotowski, od roku dyrektor Zespołu Szkół Rolniczych, którego do zdjęcia podnieśli jak piórko mistrzowie Polski i Europy. - Te tytuły to ich zasługa. Moja jest tylko taka, że podjąłem się znaleźć im sponsora. Oprócz tego, że się uczą, mają prywatną pasję i osiągnięcia na skalę kraju i kontynentu. W szkole jest siłownia z 40-letnią tradycją. Dokładam starań, żeby na 100 mkw. powstała nowoczesna siłownia, profesjonalna. Zawsze będzie bezpłatna dla Daniela i Rafała.

 

Mirosław R. Derewońko

170921112648.gif
mm
pt, 07 lipca 2017 20:09

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0