czwartek, 21 września 2017 napisz DONOS@

Egipcjanin skarży Polaka o pobicie, wyzwiska i rasizm

Ponad 3 godziny trwała przed Sądem Okręgowym w Łomży rozprawa, do której zaczątek stanowią wydarzenia nocy z 10. na 11. listopada 2016. Prokurator Małgorzata Kosiorek zarzuca 20-latkowi z Łomży, wcześniej i później karanemu za pobicie innych ludzi, że stosował przemoc wobec 30-latka z Egiptu, pracownika baru z kebabem. Egipcjanin został uderzony w twarz pięścią, w wyniku czego doznał stłuczenia głowy, nosa i oka, i brutalnie skopany, kiedy leżał na podłodze, osłaniając głowę rękoma. Dolegliwości odczuwał przez półtora miesiąca. Oskarżony 20-latek nie przyznawał się do winy, nie składał wniosków dowodowych, nie przeprosił pokrzywdzonego i nie zabrał głosu. Drugi napastnik, obrażający i bijący człowieka o ciemniejszej karnacji skóry, jest szukany też za granicą.

Ponieważ oskarżony 20-latek nie zechciał składać wyjaśnień, sędzia Grzegorz Skrodzki postanowił odczytać wyjaśnienia, składane w toku śledztwa. Wówczas młody łomżyniak również nie przyznał się do winy. Mówił dwa tygodnie po zdarzeniu, że nikogo nie uderzył i nie wie, „z jakiego powodu pracownik kebabu twierdzi, że go pobiliśmy”. Przed sądem zeznał, że owej feralnej nocy „pił dużo, wszystkie rodzaje alkoholu” i że „nie pamięta przebiegu zdarzeń z baru” przy ul. Niemcewicza. Na pytanie sędziego Grzegorza Skrodzkiego, czy po zdarzeniu kontaktował się z pokrzywdzonym, 20-latek odpowiedział, że raz się spotkał, będąc w kebabie, że był pijany, nie pamięta tematu rozmowy.

„Krew się ze mnie lała...”

Gros czasu rozprawy zajęło przesłuchanie 30-letniego Egipcjanina, który w wyniku tego zdarzenia opuścił Łomżę i wyniósł się z żoną i dzieckiem do odległego miasta. Opowiadał o weekendzie, gdy miał dużo pracy i nagle jakiś klient baru wyłamał drzwi wejściowe (listwę, szybę czy blachę), nie chciał płacić za naprawę  i w konsekwencji wezwani policjanci zabrali go radiowozem na komendę. - Ten pan z inną osobą zaczęli brzydko mówić do mnie i wyzywać mnie – wskazał na oskarżonego (zeznania pokrzywdzonego przekładał z języka arabskiego na polski tłumacz przysięgły). - Ochrona starała się ich usunąć z miejsca, jednak nie posłuchali i jeszcze raz wrócili. Zaczął ten pan, pierwszy uderzył mnie pięścią w twarz, w nos, ochrona nie zareagowała. Potem we dwóch mnie pobili, drugi też zadawał uderzenia nogami, butami, leżałem na podłodze, klęczałem, osłaniałem głowę rękami... Krew się ze mnie lała, policja dzwoniła po pogotowie, nie mogłem zostawić lokalu, nie miałem jak go zamknąć, czekałem na zmiennika. Poszedłem do szpitala o 12. w południe, potem na komisariat.
Sędzia Skrodzki dociekał, jakie słowa i treści oskarżony Polak skierował pod adresem Egipcjanina. Oprócz wulgaryzmów, typu „sk...”, były to wyzwiska od czarnych i pretensje, „dlaczego tu jesteś”, żeby wracał do swojego kraju. Egipcjanin przypuszcza, że Polacy zaatakowali go, bo zadzwonił na policję, w związku z wyłamanymi drzwiami. Rozpoznał z okazanych zdjęć pierwszego z bijących. Sędzia zapytał więc wprost, czy zachowanie napastników miało związek z narodowością, krajem pochodzenia lub kolorem skóry pokrzywdzonego. - Wyzywali mnie „czarny sk...”, z tego powodu przeniosłem się do odległego miasta – wyjaśniał Egipcjanin. - Tydzień po zdarzeniu przyszedł do mnie ten pan. Porozmawiać, że chce zakończyć sprawę i wyjechać za granicę z dziewczyną, ale nie może z tego powodu wyjechać. Był nietrzeźwy, nie przeprosił, nie zaproponował zadośćuczynienia.

„Honoru i rodziny nie da się wycenić”

Egipcjanin zeznał, że cztery dni przeleżał w domu, nie mógł z powodu złych przeżyć zasnąć, miał złamany ząb, siniaki i potłuczenia twarzy i nogi. - Byłem w bardzo złym stanie, mało brakowało, żebym zostawił rodzinę i wyjechał z Polski – mówił w Sądzie Okręgowym. Sędzia przytoczył jego zeznania z Prokuratury Rejonowej, gdy wśród wyzwisk było „brudas”. Wtedy chciał od każdego z dwóch napastników (trzeci Polak tamtej nocy nie włączył się do napaści) po 1 tysiąc zł za 4 dni bez zarobku w barze z kebabem, za zachlapane krwią kurtkę i spodnie, wyrzucone na śmietnik. Sędzia Skrodzki ustalał, czy oprócz naprawienia szkody, pokrzywdzony oczekuje zadośćuczynienia za cierpienia moralne i emocjonalne. Usłyszał, że Egipcjanin często spotyka się z rasizmem z powodu pochodzenia arabskiego. - Szukali zaczepki – mówił były pracownik baru. Tłumacz długo starał się przetłumaczyć „zadośćuczynienie”. - Gdyby byli normalnymi, dobrymi ludźmi, zrozumieliby, że tu ciężko pracuję, a jeśli ktoś wyzywa drugą osobę za jej pochodzenie, to jest bardzo przykre – odrzekł pokrzywdzony, przytaczając arabskie powiedzenie, że „honoru i rodziny nie da się wycenić”. Sąd przesłuchał gościa baru, kopiącego pod wpływem alkoholu w drzwi - zapłacił za naprawę, i dwóch interweniujących ochroniarzy. Z zeznań wynikało, że jeden z Polaków wybił później jeszcze szybę koszem. Potwierdzili obaj, że oskarżony uderzył Egipcjanina pięścią w twarz, w nos. Arab mówił o tym, że ochrona nie interweniowała, zaś ochroniarze, że wybiegł z maczetą czy długim nożem, aby się bronić. Pokrzywdzony wyjaśniał, że była to mała drewniana łopatka do zbierania mięsa kebaba. Oskarżyciel wniósł o 8 miesięcy więzienia, ze względu na wysoki stopień szkodliwości społecznej.

Mirosław R. Derewońko

170825111252.gif
cz
wt, 13 czerwca 2017 16:02
Data ostatniej edycji: 2017-06-14 07:45:35

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0