sobota, 24 czerwca 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Funkasanki z płyty i na koncertach

Duet Funkasanki Anny Kaptór i Przemysława Starachowskiego wydał debiutancką płytę i promuje ją na koncertach. Dwukrotnie w ciągu tygodnia pojawił się też w rodzinnej Łomży, gdzie najpierw zagrał koncert klubowy, a w ostatni czwartek plener w ramach XXX Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego „Walizka”, zachwycając festiwalowych gości z kraju i zza granicy. Na jesień artyści zapowiadają ogólnopolską trasę koncertową, ale wcześniej jeszcze dwukrotnie wystąpią w swym mieście: podczas Dni Łomży i festynu na Jana. Na każdy z tych koncertów przygotowują zupełnie inny zestaw utworów, bo mają do wyboru kilkadziesiąt piosenek.

CD „Funkasanki” zwraca uwagę już ascetyczną szatą graficzną okładki, na której wykorzystano zdjęcie dwóch białych stołeczków, co można bardzo różnie odczytywać – choćby tak, że symbolizują one oboje artystów, bądź odnoszą się do samej zawartości płyty. 
– Interpretację pozostawiamy słuchaczom – mówi Przemysław Starachowski. – Stołeczki są puste, bo ta płyta to tylko pewien moment w naszym życiu i wiemy już, że na pewno nie poprzestaniemy tylko na niej. Autorką okładki jest Olga Grybowicz, nasza koleżanka uczącą się w liceum plastycznym w Łomży, która zrealizowała nam też teledysk do „Druhenek”. 
Równie interesująca jest warstwa muzyczna i tekstowa tego wydawnictwa, ponieważ młodzi autorzy zadbali o każdy szczegół 10 właściwych kompozycji (11. jest bonus, singlowa wersja „To co niewypowiedziane”). Alternatywny pop, mroczną elektronikę, subtelnie dozowaną szlachetną przebojowość czy nieoczywiste wpływy różnych gatunków z lat 70. i 80. spajają w całość głos i partie klawiszowe oraz perkusji, a dopełniają je liczne sample i inne instrumenty, jak np. flet. 
– Ta płyta zbiera nasze wszystkie dotychczasowe pomysły i zamyka ten pierwszy okres działalności, który trwał już od 2009 roku – mówi Przemysław Starachowski. – Wszystkie utwory więc ewoluowały i zamykamy nimi okres szukania własnego brzmienia. Dwa powstały w tym roku, niektóre są nawet sprzed kilku lat, ale i tak wszystkie zostały przemyślane na nowo, bo straciliśmy w grudniu dysk z danymi i te piosenki zostały odtworzone tak, jak żeśmy je pamiętali. Były więc odkrywane i przearanżowywane na nowo, co nadało im pewnej zwartości, wspólnego charakteru.
– To wybór ze znacznie większej ilości utworów – dodaje Anna Kaptór. – Bardzo staraliśmy się, żeby była to zwarta płyta, jeden koncept. Część z nich się nie obroniła, chociaż wykonywaliśmy je na koncertach i patrzyliśmy jak są odbierane, niektóre też nie do końca nam pasowały.
Funkasanki radzi sobie w duecie nie tylko w studio, ale też podczas koncertów, dzięki wykorzystywaniu sampli i elektroniki, tak więc powiększanie składu nie jest przewidziane.
– Bardzo nam się podoba, że możemy pracować we dwójkę – wyjaśnia Anna Kaptór. – Znamy się bardzo dobrze, mamy już wszystko dopracowane i lubimy tak pracować. Graliśmy wcześniej w większych składach i nie zawsze było to na takim poziomie jakiego oczekiwaliśmy. A tu muzycznie dobraliśmy się idealnie, oboje lubimy też ciężką pracę. – Uczymy się też przez to ciągle nowych rzeczy – dodaje Przemysław Starachowski. – Ciągle poznajemy nowe instrumenty, dążymy do poziomu, który będzie zadowalający. Nie jest to zresztą efekt finalny, który mamy gdzieś w głowie, bo powolutku dokupujemy nowe rzeczy z instrumentów czy samplerów i za kilka lat będziemy już w stanie nagrywać wszystkie partie na żywo, miksować je  i domiksowywać, co otworzy nam jeszcze większe możliwości, bo dążymy do tego, żeby grać w wszystko na żywo, co jest realne.
Koncertów Funkasanki jest coraz więcej, paradoksalnie również w Łomży, z której w ubiegłym roku muzycy musieli przenieść się do Warszawy, bo w rodzinnym mieście nie mieli perspektyw.
Teraz tylko w ciągu miesiąca zagrają w Łomży czterokrotnie:  jeszcze podczas Dni Łomży 17 czerwca, a 24 czerwca na bulwarach podczas festynu na Jana, mają też kolejne propozycje.
–To jest też efekt tego, że jak dostaliśmy się do tego finału Opola, to propozycje koncertowe posypały się jedna za drugą – mówi Przemysław Starachowski. – Mamy też w planach jesienną ogólnopolską trasę koncertową, na którą chcemy przygotować z Olgą Grybowicz animacje do wszystkich utworów. Na każdy koncert szykujemy troszeczkę inny program, bo mamy aż trzy godziny materiału. Na „Walizce” były więc piosenki z projektu ludowego „Kilim Carpet” i z płyty, na kolejnych też zabrzmią inne utwory – nie jesteśmy zespołem, który gra materiał z płyty od deski do deski. Walczymy też o to, żeby nie być kolejnym zespołem, który tylko ładnie wygląda – zależy nam, żeby wszystko było przemyślane, żeby to co robimy docierało do podobnie myślących słuchaczy i wywoływało w nich pozytywne emocje – właśnie to jest najprzyjemniejsze w tworzeniu! – dodaje perkusista. 

Wojciech Chamryk

cz
śr, 07 czerwca 2017 08:33

 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0