środa, 20 września 2017 napisz DONOS@

Rozważania z dziećmi o zabawie przy zabawie na Dzień Dziecka

- Zabawa w grupie i rywalizacja sportowa motywują dzieci do pokazania się z jak najlepszej strony. Zabawa w pojedynkę i ściganie się z samym sobą nie mają tyle uroku, a ruch na świeżym powietrzu w dzisiejszych czasach staje się coraz bardziej ważny indywidualnie i pożyteczny społecznie, dzieci i młodzież coraz mniej czasu poświęcają aktywności fizycznej, zajęte telefonem i komputerem – to refleksje, jakimi hojnie dzieli się Stanisław Świerżewski, uczeń Katolickiego Gimnazjum w Łomży, napełniając kubeczki oranżadą podczas 3-godzinnego festynu w rozległych ogrodach biskupich z okazji Dnia Dziecka. - Mam 13 lat i sam jestem dzieckiem, po gry mogę sięgać tylko w weekendy...

Przyszły dorosły myśliciel – pochwalony za dojrzałość i samodzielność intelektualną - wcale z tego powodu nie narzeka. - Wolę być dzieckiem, niż dorosłym, tak jest wygodniej, mniej obowiązków i mniej odpowiedzialności... Z zapałem i uśmiechem napełnia dziesiątki kubeczków koleżankom i kolegom, którzy weszli na niską skarpę ugasić pragnienie i posilić się szaszłykami, kiełbaskami czy kaszanką, po sąsiedzku, z przyciągającego zapachami grilla. Organizatorem festynu są nauczyciele: anglista i geograf Marcin Makowski oraz wuefistka Elżbieta Komorowska, prowadząca taneczną i wywołującą salwy śmiechu zumbę. Dookoła wielkiego trawnika ustawiono stanowiska do zabaw, konkursów i konkurencji, w których klasy rywalizują o puchary, zaś uczestnicy o punkty na lody. Można poćwiczyć na siłowni, poskakać w kilka osób nad kręconą przez dwóch siłaczy liną, zagrać w siatkówkę i rozruszać szare komórki w testach lingwistycznych z języka polskiego i angielskiego.

Dorośli mogą dać młodym dobry lub zły przykład
- Dzieci i młodzież to przyszłość Ojczyzny i Kościoła, przecież „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”  – dzieli się swymi przemyśleniami biskup Tadeusz Bronakowski, cytując kanclerza Jana Zamoyskiego. - A wychowanie odbywa się, przede wszystkim w domu, w rodzinie. Szkoła i Kościół to instytucje pomocnicze. Przyjaciółka papieża Jana Pawła II Wanda Półtawska mawiała, żeby nie narzekać na dzieci i młodzież. Przekonywała, że to my, ludzie dorośli, tworzymy dzieciom i młodzieży środowisko, młode pokolenie porusza się od narodzin w świecie tworzonym przez dorosłych. Dorośli dają swoimi słowami, zachowaniami i działaniami dobry lub zły przykład kolejnym pokoleniom. Przecież to nie dzieci produkują alkohol, narkotyki, dopalacze, pornografię.
Zdaniem biskupa, rocznik '59, teraz dzieci i młodzież mają prawie wszystko, czego ich rodzice bądź dziadkowie w dzieciństwie nie mieli. Może to właśnie – nadskakiwanie z kolejnymi prezentami – to swoista rekompensata braków: łakoci, zabawek, ubiorów i sprzętu, jakich zaznali, o czym marzyli... - Jest wychowywanie i samowychowywanie: trzeba uczyć od małego, że człowiek musi nauczyć się także sam wychowywać, że zasady kultury i normy moralne nie są na pokaz, przed innym ludźmi, że budują harmonię ducha. Wtedy człowiek żyje w zgodzie z sobą, społeczeństwem, Dekalogiem i Panem Bogiem – uświadamia biskup, który w Dniu Dziecka nie miewał tak kolorowej i beztroskiej zabawy na wsi. O wiele więcej czasu, niż dziś dzieci w mieście, poświęcał na pomoc rodzicom, co wyrażało miłość do mamy i taty oraz budowało poczucie więzi, wspólnoty. - Papież Franciszek na Światowych Dniach Młodzieży przestrzegał młodych, żeby nie poszli za sprzedawcami fałszywych iluzji – przypomina biskup pomocniczy Diecezji Łomżyńskiej, zadowolony, że nastolatki hasające na trawniku „to nie młodzież kanapowa”: - Mają wyścigowe buty, chcą biec ku lepszej przyszłości.

Zabawa w teatr, żeby dziecko nie było puste i nijakie
Do dzieci z Publicznego Przedszkola nr 15 zawitała Grupa Teatralna „Weta”, przedstawiając bajkę z z życia smutnego chłopca (Mateusz Borawski), który zgubił uśmiech. Próbują przyjaciela rozbawić pies (Natalia Zambrowska) i kotek (Iwona Krasowska), szukające pomocy u ducha śmiechu (Piotr Dziubiński), z którym wędrują po radę do Śmiecha Czarodzieja (Eliza Niemiec), mieszkającego w chatce śmiechu (Paweł Dziubiński). Zagrali sprawnie i zabawnie, dzieciom się podobało, jak potem  w przedszkolu „Przystań”. Opiekę i scenariusz iły: Magdalena Budziszewska i Ewa Zabielska, zaś  muzykę do piosenek Diana Łuba. - Mądra i beztroska zabawa w wieku dziecięcym jest ważna, żeby dziecko nie było puste, nijakie, żeby się rozwijało intelektualnie i emocjonalnie – twierdzi odtwórca głównej roli, pocieszony przez radość przyjaciół. Wrona (Kinga Tarnowska) odwiodła ich od myśli, że życie jest szare, czarne, ponure, bo – jak w piosence zespołu - „uśmiech najkrótszą, najprostszą jest drogą do szczęścia, do ludzkich serc...”. - Staram się być wesoły i poprawiać ludziom humory.

Mirosław R. Derewońko

170919012406.jpg
Fot. Uczeń Olgierd Sulewski
Fot. Uczeń Olgierd Sulewski
Fot. Uczeń Olgierd Sulewski
Fot. Uczeń Olgierd Sulewski
cz
cz, 01 czerwca 2017 15:38
Data ostatniej edycji: 2017-06-01 16:57:06

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0