wtorek, 22 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna

Gigadżule oszustwa

Papierowe „zużycie” ciepła w grudniu 2016 roku w Szkole Podstawowej nr 2 w Łomży było ponad siedmiokrotnie wyższe od rzeczywistego. Zamiast rachunku na 4 tys. zł Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej wystawiło fakturę na 25 tys. zł. Została przyjęta i opłacona. Nikogo to nie obchodziło do czasu... naszych pytań. Dopiero wówczas sprawdzono odczyty liczników, także w innych obiektach, korygowano faktury, przelewano pieniądze. Starano się też zatuszować sprawę. Ratusz pisał o „niepotrzebnych praktykach rachunkowych” w miejskich placówkach oświatowych, a zastępca prezydenta Andrzej Garlicki podczas wczorajszej sesji Rady Miasta bagatelizował problem, twierdząc, że „nie ma mowy o nadużyciach czy nieprawidłowościach” i że „ktoś próbuje zrobić sprawę z niczego”.
Nam, po dwóch tygodniach, oficjalnie odpowiedziano, że „po przeanalizowaniu posiadanych danych oraz uzyskanych wyjaśnieniach władze Łomży zamierzają podjąć decyzję o przeprowadzeniu kontroli problemowej”.
- Dopiero na jej podstawie podejmowane będą dalsze działania odnośnie ewentualnego wyciągnięcia konsekwencji wobec konkretnych osób lub powiadomienia odpowiednich organów – przekazuje Łukasz Czech z Urzędu Miejskiego.

Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Łomży to nasz monopolista. Ciepło dostarcza do wszystkich bloków w mieście, niektórych domków jednorodzinnych i większości obiektów użyteczności publicznej. W tej trzeciej grupie są m.in. miejskie szkoły. Każdy budynek ma oddzielny licznik i płaci za zużyte ciepło. Tak przynajmniej być powinno. Okazuje się, że w Łomży z odczytami liczników ciepła może być jak z wizytą inkasenta w filmie „Miś” w reżyserii Stanisława Barei - „Teraz mamy komputer, może pan pisać, co tylko pan chce, to nie ma żadnego znaczenia”. W MPEC-u też mają komputery i nowoczesne liczniki ciepła. Nie tak dawno miejska spółka płaciła „reżimowym mediom” za publikacje sławiące osiągnięcia jej i jej władz. W jednej z publikacji „tłumaczono”, czym jest faktura. Informowano, że „zawiera również szczegółowe rozliczenie składników rachunku z określeniem dat odczytów, wskazań licznika, okresów” (rozliczeń – dop. red.), i przekonywano, że „odbiorca płaci za: towar czyli ilość zużytej energii cieplnej wynikającej ze wskazań ciepłomierza [GJ] i usługę czyli przesył tejże energii.” 

Oszukują na masową skalę
Okazuje się, że w rzeczywistości, to co wskazują liczniki, może nie mieć żadnego znaczenia przy wystawianiu faktur. W Szkole Podstawowej nr 2 w Łomży, gdzie zimą średnie miesięczne zużycie ciepła wynosi ok. 75 GJ, na fakturze za grudzień zużycie jest ponad 7 razy większe. O ile za ciepło w listopadzie szkoła zapłaciła 3380 zł, to w grudniu aż 24999,71 zł. Rachunek był gigantyczny, bo wpisano, że w grudniu zużyto ponad 540 GJ ciepła. Zawyżona faktura została wystawiona przez MPEC, bez żadnych uwag przyjęta i opłacona przez szkołę. Co gorsze, nie była to jedyna zafałszowana faktura. Inkasent z ciepłowni przychodzi do szkoły co miesiąc i po każdej wizycie wystawiana jest kolejna faktura. W styczniu i lutym po 781 zł, bo według MPEC zużycie ciepła przez szkołę wynosiło 0 GJ.
Dopiero po naszych pytaniach zadanych w połowie maja w spółce, szkole i ratuszu wpadli w konsternację. Sprawdzono także odczyty liczników w innych obiektach, korygowano faktury i przelewano pieniądze. Na oficjalnej stronie internetowej ratusza w piątek – ponad tydzień po zadaniu przez nas pytań - opublikowano dziwaczny komunikat pt. „Placówki oświatowe korygują swoje rozliczenia finansowe”. Czytamy w nim, że „by jeszcze lepiej realizować program oszczędnościowy konieczne jest uporządkowanie rozliczeń pomiędzy jednostkami i dostarczycielami mediów. Wewnętrzne analizy i kontrole przeprowadzone przez Urząd Miejski wykazały w tym zakresie pewne nieprawidłowości (...)”.
To, co działo się w „Dwójce” - choć nazwy szkoły nie podano – określono jako przykład „niepotrzebnych praktyk rachunkowych”. 

Faktury wymienione
Na zadane przez nas pytania w miejskiej spółce, szkole i ratuszu – dwie pierwsze instytucje wczoraj poinformowały, że odpowie ratusz. Odpowiedzi przesłał Łukasz Czech. Poinformował, że po korekcie MPEC zużycie ciepła i opłaty za ciepło przez SP nr 2 przedstawiają się następująco: listopad 2016 r. - 58 GJ - 3380,31 zł, grudzień 2016 r. - 75 GJ - 4142,06 zł, styczeń 2017 r. - 80 GJ - 4366,10 zł, luty 2017 r. - 77 GJ - 4231,67 zł. Napisał też, że ratusz nie dysponuje informacją, skąd wzięła się różnica.
- Z posiadanych przez Urząd Miejski dokumentów wynika, że placówki oświatowe na przełomie roku dokonywały przenoszenia wydatków uiszczając przedpłaty na poczet ogrzewania, korygowane późniejszymi wskazaniami liczników – podaje Czech dodając, że dyrektorzy szkół otrzymali już wytyczne dotyczące zaprzestania tego procederu. 
Urząd nie podał, w ilu innych miejskich placówkach dokonywano takich samych jak w „Dwójce”  „praktyk rachunkowych”. Ewentualne decyzje wobec osób winnych miałyby być uzależnione od wyników kontroli problemowej, o przeprowadzaniu której „władze Łomży zamierzają podjąć decyzję”.

Zupełnie przypadkiem zafałszowane odczyty ciepła w SP nr 2 zbiegły się w czasie z inicjatywą władz miasta termomodernizacji miejskich obiektów użyteczności publicznej w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Kilka miesięcy temu ratusz zlecił przeprowadzenie audytu energetycznego miejskich obiektów, w marcu odbyło się spotkanie z firmą Siemens, która ma odpowiednie „rozwiązania”, a kilka tygodni później wiceprezydent Łomży gościł w Płocku, gdzie je wdrożono. Koszt łomżyńskiego przedsięwzięcia szacowany jest nawet na ok. 40 milionów złotych. W przypadku „Dwójki”, gdzie w 2016 roku odczyty ciepła sztucznie zawyżono, efekty zastosowania innowacyjnych rozwiązań oszczędnościowy byłby na pewno spektakularne.

170627035826.png
cz
cz, 01 czerwca 2017 08:02

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0