sobota, 24 czerwca 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Aktorzy, reżyserzy i widzowie o Tomaszu Brzezińskim (+81)

„Kochamy Cię miłością pierwszą” - napisali na szarfie wieńca żałobnego podopieczni z Czarnego Teatru Sivina II Tomasza Brzezińskiego: aktora, reżysera i scenografa, który zmarł 11. maja 2017 w szpitalu w Łomży. Dzisiaj od godz. 11. do 14.wystawienie ciała w kaplicy przy bramie bocznej na starym cmentarzu, o godz. 14. - msza św. i pochowanie przy głównej alei zabytkowej nekropolii. Zanim zadudni ziemia na trumnie pedagoga Akademii Teatralnej, pierwszego reżysera Teatru Lalki i Aktora w Łomży oraz twórcy niezapomnianych spektakli plastycznych : „Miniatury”, „Obrazki z wystawy”, „Magiczny koncert” czy „Sadko”, posłuchajmy wielbicieli talentu Tomasza „Brzeziny”.

Tomasz Brzeziński (1936 – 2017)
Tomasz Brzeziński (1936 – 2017)

Jan Suchodoła, pianista i akordeonista, współpracował z Tomaszem Brzezińskim jako budowniczy: stelażu sceny, kotar i kulis, ramp oświetlenia i fluoroscencji, skrzyń do pakowania i przewożenia dobytku Sivina II na festiwale i tournée zagraniczne, np., na Litwie. - Byłem zafascynowany sztuką Tomka, pięknem jego wyobraźni, którą dzielił się szczodrze. I z tej fascynacji chętnie pomagałem...
Poeta Andrzej Cholewicki, dyrektor Miejskiego Domu Kultury Domu Środowisk Twórczych z lat 80., gdy narodziła się idea Czarnego teatru Sivina II: ukryci w ciemności aktorzy, ubrani na czarno, z płacht płótna animowali postacie ludzi i zwierząt, wnętrza i pejzaże. - Tomek przyszedł do mnie z ideą w okolicy roku 1988, po pierwszej premierze ludzie na punkcie tego teatru szaleli, nie widzieli wcześniej niczego podobnego – wspomina uśmiechniętego i zadowolonego z sukcesu „Brzezinę”.   

Michał Domitrz, aktor Sivina II w 2. połowie lat 90.
Tomek nigdy nie miał z nami łatwo. Może dlatego, że traktował nas po partnersku (chociaż mógłby być naszym dziadkiem), a my to często wykorzystywaliśmy. Nikogo nie skreślał, wszyscy mieli u niego szansę. Pamiętam, jak kilka osób doradzało Tomkowi, aby pozbył się z zespołu kogoś, z kim wiązały się problemy wychowawcze. Stwierdził, że będzie tej osobie pomagał i wspierał, aby czuła się doceniona i potrzebna. Potem często powierzał jej odpowiedzialne zadania... Był człowiekiem bezkompromisowym, nietuzinkowym, bezpośrednim, z charyzmą, ale każdy kto Go zna, dobrze o tym wiedział po pierwszym spotkaniu. Sam wygląd zewnętrzny o tym świadczył. Nie był szarym „Kowalskim”. Jego piramida potrzeb różniła się od standardowo przyjętej. Na pierwszym miejscu nie było pożywienie, mieszkanie czy odzież, tylko Teatr. Teatr był całym życiem, aktorzy rodziną, a przedstawienia dziećmi. Wiele lat temu, podczas realizacji nowej sztuki okazało się, że nie otrzyma wystarczających środków na scenografię. Brakującą, niemałą sumę pokrył z oszczędności. Później dowiedziałem się, że dłuższy czas Jego lodówka świeciła pustkami... Ale scenografia do nowego przedstawienia była! Innym razem w Ostrowie Wielkopolskim, podczas omawiania przedstawień z jurorami, ktoś miał obiekcje do sporego biustu Carmen. Tomek w obecności aktorów kilku teatrów skwitował to: „Ale ja lubię duże cyce!”. Bardzo dużą wagę przywiązywał do szczegółów. Często podczas prób się wzburzał, złościł, krzyczał. Jednak po zajęciach i zawsze po występach, na końcu nam powiadał: „Jesteście wielcy, grubi i wspaniali. Kocham Was miłością pierwszą. Wasz Tomek”.

Henryk Gała, poeta, pierwszy dyrektor TLiA w Łomży 
Bardzo mi smutno. Tomka pamiętałem z wrocławskiej braci artystycznej i kiedy organizowałem w Łomży teatr lalek, pomyślałem o nim. Był dyrektorem teatru lalek w Zielonej Górze, ale długo się nie opierał i przeniósł do Łomży. Pierwszy zawodowiec w naszym teatrze: reżyserował, grał, uczył. Był artystą i ta pamięć o Nim pozostanie, nie tylko w Łomży. Był pierwszym lalkarzem w teatrze w Łomży i to lalkarzem najwyższej próby. Teatru lalek dla dzieci, przede wszystkim, i to okazało się bezcenne, kiedy uruchamiałem łomżyńskie lalki. Nieustępliwy, kiedy reżyserował i uczył adeptów. Marzyciel o lalkach-aktorach doskonałych, sam je budował, tworzył scenografie. Kilka takich, oczywiście, jedynie w drodze do ideału, zrealizował także w Łomży. I tu stworzył czarny teatr Sivina, którego nazwa jest podziękowaniem za inspirację bułgarskiemu lalkarzowi Sivinowowi. Prywatnie prawie go nie znałem, poza teatrem niewiele mogło nas wiązać, a jako inicjator jego osiedlenia i udziału w tworzeniu teatru, starałem się, aby Tomek nie musiał czuć się pozostawiony tylko sobie. Był artystą oddanym sztuce. Jak każdy twórca, ponosił koszty wyboru, smak sukcesów,  chłód samotności w czas niepowodzeń i porażek, ale - w przeciwieństwie do budowniczych mostów - najlepsze dzieła pozostają w historii. I tak jest i będzie z puścizną Tomka, Tomasza Brzezińskiego. 

Bogumiła Wierzchowska – Gosk, aktorka łomżyńska 
„Ani bowiem talent bez wiedzy, ani wiedza bez talentu nie mogą stworzyć doskonałego mistrza.”  Mistrz, Mentor, posiadający ogrom wiedzy i kochający teatr. Tomasz Brzeziński od pierwszych postawionych kroków na scenie był dla mnie nie tylko nauczycielem, ale niezwykle serdecznym przyjacielem. Od samego początku nam, młodym w tamtym czasie, aktorom przekazywał sztukę lalkarską i miłość oraz szacunek do teatru klasycznego. Wiele wspólnych wieczorów, podczas których pracował i próbował przekazać całą swoją wiedzę. Człowiek o niezwykle wielu barwach, potrafił obrazować świat w coś niezwykłego i pięknego, przy tym budował niezapomnianą rodzinę teatralną... Tomku - dziękuję za każdą minutę poświęconą mojej osobie, za każdą cenną radę, za uśmiech i wsparcie. Każdy dzień spędzony w teatrze przy Tobie był odkrywaniem siebie na nowo. Nic nie odda tego, ile od Ciebie dostałam. Mistrzu, w Twojej ostatniej drodze kłaniam się nisko, tak jak mnie uczyłeś... Poznaliśmy się w 1987. Dyrektor Gała powierzył Tomkowi budowanie zespołu. Uczestniczyłam we wstępnych przesłuchaniach. Zostałam przyjęta i tak zaczęła się moja życiowa przygoda z łomżyńskim teatrem. Pierwsze próby do spektaklu Tomka „Bajki Pana Brzechwy” były początkiem naszej znajomości. Reżyserował pierwsze spektakle, potem „Tygrysiątko, Słoniątko i Łaciata Krowa”, „Dziad Wszystkozjad”, „Tomcio Paluch”... W środowisku lalkarzy uchodził za Mistrza Animacji - jawajka i marionetka były jego ukochanymi lalkami. Tomek odszedł po odejściu dyrektora Gały. Startował w konkursie na dyrektora, jednak wygrał pan Głowacki. Tomek pracował jeszcze sezon czy dwa i odszedł. Bardzo chciał budować w Łomży swój teatr  i tak stworzył Sivinę. 

Jarosław Antoniuk, od 1994 r. dyrektor teatru w Łomży
Poznaliśmy się w Łomży z końcem lat 80. Przez wiele lat był mi najbliższą osobą ze środowiska artystycznego. To my stworzyliśmy razem Czarny Teatr Sivina II, pracując w symbiozie zawodowej i rodzinnej, gdyż Tomek miał w naszym domu swoje kapcie i swój kubek i odwiedzał nas dwa razy w tygodniu. Moja córka po ustawionych kapciach wiedziała, kto przyjdzie. Tomek fascynował mnie zawsze osobowością. Czuł się bardzo odpowiedzialny za teatr, w mniejszym stopniu za siebie, nie zważając na dobra materialne i szczęście rodzinne. Interesował się kulturą bułgarską i bałkańską, a w okolicy 1975 r. poznał Ivana Sivinowa i czarny teatr artysty. Fascynację przeniósł do Łomży. To wyjątkowe zjawisko, nikt wcześniej takich sztuk nie wystawiał na festiwalach teatralnych. Przekaz plastyczny i muzyczny miał wymiar uniwersalny, prostym językiem mówił o głębokich emocjach: szczęściu, rodzinie, losie, przemijaniu. Współpracowałem z Tomkiem w latach 1988 – 1993. Poznał mnie, gdy wczesnym latem na Starym Rynku zobaczył mój performance. Podszedł i zaproponował tworzenie Siviny II. Zgodziłem się od razu. Wybitna osobowość, charyzmatyczna. Dobry pedagog i aktor, niepokorny, buntowniczy, nie godził się na konwenanse i łatwe kompromisy, lubił postawić na swoim. Jedna z najciekawszych osobowości twórczych, jakie poznałem w Łomży, nosiła często mundur harcerski i walizeczkę, aw niej wiertarkę i śrubokręty, aby zawsze móc poprawić dekorację.    

Danuta Kuleszyńska, dziennikarka „Kuriera Porannego”
Podziwiałam Tomasza Brzezińskiego za nowatorski sposób patrzenia na teatr lalek. Do dziś mam w pamięci Jego magiczne spektakle... Wyczarowywał z rąk aktorów, materiału i kul magiczne sceny. Smutna wiadomość. Czasami o Tomku myślałam, co robi, czy żyje... . Niezwykle nowatorski jak na Łomżę, 30 lat temu także  i na Polskę: technika czarnego teatru była unikalna. Tomasz był postacią nietuzinkową, barwną, ciekawą. Żył tym, co robił, w pracy i na scenie. Teatr był Jego pasją, mógł ze szczegółami  i zabawnymi anegdotami rozmawiać o tym godzinami. Jego pasja mi imponowała.

Ewa Zawłocka, widz spektakli Siviny II w latach 90.
Nie zapomnę Jego niezwykłego kapelusza i kowbojskiej zawieszki pod kołnierzykiem koszuli. Był taki niezwykły, jak z innego świata. Trochę się Go bałam... Miałam czasem wrażenie, że mierzi Go małomiasteczkowość Łomży i łomżyniaków, ale może się mylę... Kiedy po raz pierwszy widziałam spektakl Czarnego Teatru i etiudę o miłości i rodzinie - nie mogłam się powstrzymać od łez, lały mi się z oczu hektolitrami, jakby nie zważając, że ludzie patrzą na mnie dziwnie. Wspinałam się z Nim po schodach życia w innej symbolicznej etiudzie i chciałam odlecieć z Jego ptakami, pomagającymi sobie wzajemnie w morderczym locie. Po teatralnych doznaniach przestałam się Go bać, a chciałam poznać, co się dzieje w Jego twórczej głowie i sercu... Zaczęłam Go podziwiać. Zawsze intrygował tym, że się nie spoufalał, jakby Mu nie zależało na czymś powierzchownym, żeby być lubianym. 

Agnieszka J. Wysocka, nauczycielka plastyki z Łomży 
Lubiłam z Panem Tomaszem usiąść przy herbacie i Jego ulubionym cieście „chatka Puchatka” lub serniku na zimno, w tle „Obrazki z wystawy” Modesta Musorgskiego, Jean Michel Jarre, Vangelis... Pamiętam pierwszą rozmowę z Panem Tomkiem po jednym ze spektakli. Ocierając łzy, nie mogłam ukryć wzruszenia, z ledwością wypowiedziałam słowa: To było piękne! Łomża powinna być dumna z Pana i Pana Teatru. Pan Tomasz, całując mnie w rękę, powiedział: - To pani jest piękna, dziękuję.
Czarny Teatr Sivina II stał mi się bliski, przyciągał, oczarował. Moje dzieci miały szczęście należeć do tej grupy. Na studiach podyplomowych napisałam pracę: „Tomasz Brzeziński - twórca Czarnego Teatru Sivina II w Łomży”. Pracę oparłam na wywiadach z Mistrzem w Jego domu, Jego zajęciach, wywiadach z wychowankami i ludźmi związanymi zawodowo. Młodzież i aktorzy z Zielonej Góry, Białegostoku i innych miast wypowiadali się o Nim nim z wielką serdecznością, podkreślając Jego otwartość, poczucie humoru, pasję do sztuki. Kochał młodzież, a wszyscy kochali swego Mistrza i czuli niezwykły szacunek. Niewątpliwie, to, co robił dla młodych artystów, to było bezinteresowne poświęcenie, wychowanie przez sztukę, wychowanie ku Dobru, Prawdzie i Pięknu... Pan Tomek to mistrz słowa, erudyta. Rozmowa z Nim była ucztą duchową. Jego osobowość przyciągała młodzież, a On z wielką pasją rzeźbił dusze muzyczno-plastyczną esencją, poezją bez słów. Zachwycało mnie w Nim wszystko, projekty lalek, scenografii, umiejętność słuchania, to, jak bardzo interesował się losami wychowanków. Jego muzyczny teatr bez słów pozostanie na zawsze w moim sercu. Panie Tomaszu, poznać Pana było dla mnie prawdziwym zaszczytem. „Kocham Cię miłością pierwszą...”

Twórca Czarnego Teatru Sivina w Łomży Tomasz Brzeziński (1936 – 2017) to aktor i reżyser przez ponad pół wieku aktywny na scenie teatru lalkowego, od 1953 r. w Teatrze Baj w Warszawie, gdzie się urodził. Czarny Teatr Sivina II powstał w 1987 r. w MDK – DŚT i w 2010 zawiesił działalność... 

Wspomnienia zebrał i opracował: Mirosław R. Derewońko

160812043547.png
cz
pon, 15 maja 2017 08:35

 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0