środa, 24 maja 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Nocny Kochanek zawojował Łomżę

Nocny Kochanek ponownie zagrał w Łomży. Grupa promowała swój najnowszy album „Zdrajcy metalu”, który w styczniu zadebiutował na drugim miejscu ogólnopolskiej listy sprzedaży płyt, wyprzedzając najnowsze krążki Metalliki oraz innych światowych i polskich gwiazd. Świetnie rozchodzą się też bilety na zaplanowane do końca kwietnia tournée „Zdrajcy metalu. Trasa 2017”, a wiele koncertów już jest wyprzedanych. W niedzielny wieczór w klubie PopArt MDK-DŚT przy przebojowym metalu z prześmiewczymi, czasem rubasznymi tekstami, bawiło się ponad 100 osób.

Zainteresowanie Nocnym Kochankiem, pobocznym projektem zespołu Night Mistress, przeszło najśmielsze oczekiwania muzyków. Popularność żartobliwego utworu „Minerał Fiutta” z kreskówki „Kapitan Bomba” pociągnęła za sobą kolejne utwory w tej konwencji, a  dedykowany wszystkim true metalowcom „Wielki wojownik” oraz „Andżeju…” stały się koncertowymi przebojami grupy, co potwierdził też łomżyński występ Night Mistress w sierpniu 2015 roku. 
– Kiedy poprzednio przyjechaliśmy do Łomży byliśmy jako Nocny Kochanek takim raczkującym zespołem, pomimo tego, że mieliśmy już na koncie dwie płyty długogrające jako Night Mistress – mówi wokalista Krzysztof Sokołowski. – Czas pokazał, że warto było zainwestować w ten zespół i ludzie chcą tego słuchać! 
Zespół poszedł za ciosem, nagrywając całą płytę  z przymrużeniem oka. „Hewi metal” ugruntował popularność Nocnego Kochanka, ale prawdziwą sensacją na polskim rynku muzycznym stał się kolejny krążek „Zdrajcy metalu”. Drugie miejsce na liście OLiS, za składanką Michaela Jacksona, ale przed „Hardwired... To Self Destruct” Metalliki, nie było jednorazowym sukcesem, bo płyta utrzymała się na liście przez pięć tygodni, zajmując też wysokie miejsca na innych listach sprzedaży – mimo tego, że zespół sam umieścił ją w całości w sieci. Posypały też propozycje koncertowe, a niezależny, wydający swe płyty samodzielnie zespół, zauważyły ogólnopolskie, największe i najbardziej prestiżowe media.
– Bardzo cieszyliśmy się z tego drugiego miejsca – mówi Krzysztof Sokołowski. – Jak zaczynaliśmy nagrywać jako Nocny Kochanek to wierzyliśmy, że odniesiemy jakiś sukces, ale nie sądziliśmy, że zajdziemy aż tak wysoko!
Łomżyńscy fani grupy doskonale znali słowa wszystkich wykonanych przez Nocnego Kochanka utworów, również tych najnowszych, dlatego Krzysztof Sokołowski był wspierany wokalnie nie tylko przez gitarzystę Roberta Kazanowskiego, ale zgrany chór odśpiewujący refreny, a czasem też i zwrotki, „Poniedziałku”, „Dżentelmenów metalu”, „Dziabniętego”, „Dziewczyny z kebabem” czy „Zdrajcy metalu”. Nie mogło też zabraknąć wcześniejszych przebojów jak: „Wielki wojownik”, ballada „Zaplątany” czy zagranych na bis „Karate” oraz „Minerał Fiutta” – łączących w sobie wszystko co najlepsze w tradycyjnym metalu spod znaku Iron Maiden, AC/DC i Judas Priest ze  specyficznym poczuciem humoru.
– Teksty są po polsku, jest w nich duży pierwiastek głupoty, czasem nawet absurdu – zauważa Krzysztof Sokołowski. – Poza tym postawiliśmy na melodie, co się chyba sprawdza, no i na heavy metal! Subkultura metalowa ma bardzo wiele aspektów, które warto „wyróżnić” i z których warto się pośmiać. Oprócz „Zdrajcy metalu” oraz „Dżentelmenów metalu” należałoby wspomnieć tutaj o „Smokach i gołych babach”, czyli kawałku będącym ukłonem w stronę power i speedmetalowców.
Podczas „Zdrajcy metalu. Trasa 2017” zespół zagra ponad 30 koncertów, nie tylko w Poznaniu (dwa wyprzedane koncerty), Białymstoku (też wyprzedany) czy na finał w Warszawie, ale też w wielu małych miejscowościach, gdzie również bije rekordy powodzenia. 
– Fajne jest też to, że jeździmy również po mniejszych miejscowościach – zauważa Krzysztof Sokołowski. – Takim charakterystycznym miejscem są Kruklanki, gdzie graliśmy wczoraj. Okazało się, że zarówno miasteczko, jak i klub w którym graliśmy, są bardzo przyjemne, a na koncert przyszło 160 osób, gdzie mieszkańców jest mniej niż 1500 – stwierdziliśmy więc, że co 10 osoba  z Kruklanek była na naszym koncercie. Trochę tylko żałujemy, że nie gramy kawałków  Mistressowych, bo jesteśmy przywiązani do tamtego zespołu, ale byłoby to zbyt duże zamieszanie i uznaliśmy, że powinniśmy je rozdzielać. Liczę, że zbierzemy się i nagramy coś nowego pod szyldem Night Mistress i wtedy zagramy chociaż kilka koncertów w roku również pod tą nazwą. 

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka-Chamryk

cz
pon, 06 marca 2017 08:20
Data ostatniej edycji: 2017-03-06 08:22:18

 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0