czwartek, 21 września 2017 napisz DONOS@

Jak zrobić mydło naturalne i wypróbować na własnej skórze

- Ponad cztery lata temu zaszłam w ciążę i dostałam uczulenia na kosmetyki syntetyczne ze sklepu: schodziła mi skóra, zaczerwienienia, krosty, wysypka, kaszel, dlatego w domu zainteresowałam się ziołami i wyrobem kosmetyków z naturalnych surowców – opowiada Paulina Karczewska (lat 30), aktorka i prowadząca warsztaty produkcji mydła naturalnego domowym sposobem, w których brali udział uczniowie klasy 1. i 2. Technikum Architektury Krajobrazu w ZSWiO nr 7 w Łomży. Każdy w 2 godziny zrobił mydełko i dowiedział się o właściwościach leczniczych ziół, krzewów i drzew.

W pracowni nauczycielki przedmiotów zawodowych Ewy Czerskiej na parterze „Wety” stanęły w jednym długim rzędzie ławki, tak że po obu stronach usiedli uczestnicy dosłownie trzech pokoleń: pomagająca mamie trzyipółletnia Marianna z babcią Dorotą Karczewską, również nauczycielką przedmiotów zawodowych i wychowawczynią klasy 1. integracyjnej, m.in., dla dzieci z autyzmem, stąd obecność rodziców. W kąciku stanęła mała okrągła kuchenka elektryczna i garnki: duży i mały.

Od foremki z silikonu do torebki ze wstążeczką

Paulina Karczewska uświadomiła młodszym i starszym, ze mydła domowe wytwarza się na trzy przynajmniej sposoby: można gotować i roztapiać mydła szare, używać bazy glicerynowej i metodą na zimno, za pomocą ługu, czyli z zalanego tłuszczem popiołu (warunek spełnia też zasada sodowa: NaOH w zetknięciu z tłuszczami zamienia się w mydło, wymagające około miesiąca leżakowania). Dotknijmy własnymi dłońmi bazy glicerynowej: przypomina wyglądem wosk, giętka jak plastelina, przezroczysta lub mleczna. Kroimy jak z bloku smalcu języki gliceryny i topimy w kąpieli wodnej: mały garnczek wstawiamy do większego z gotującą się wodą, aby gliceryna się nie przypaliła. W tym czasie możemy poznać właściwości wonnych ziół, wielobarwnych liści i kwiatów w słoiczkach z szarozieloną lawendą (działa przeciwzapalnie), fioletowawymi pączkami róży (wzmacniającymi naczynka krwionośne w cerze wrażliwej), koszyczkami rumianku (na przeziębienia albo trądzik), śliczną jak miniaturki słoneczników kocanką żółtą (oczyszczająca wątrobę), płatki owsiane (takie jak do jedzenia, których śluz nawilża delikatną skórę), pączki sosny (inhalacje), wrzos (na nerki) czy chaber i nagietek (łagodzące stany zapalne). Dobieramy własną kompozycję mydła i dodajemy zapachy: od jabłek, brzoskwiń, malin, truskawek, róży po kokos, piwonię, wanilię i geranium. W 4 do 5 sekund wymieszamy to wszystko i zalewamy 1. warstwą przezroczystą gliceryny, co studzimy na parapecie pracowni, aby po dobraniu barwników (niekoniecznie) zalać gliceryna mleczną. Warto zapakować mydełko, wyjęte z silikonowej gwiazdki i serduszka w torebkę, przewiązać wstążeczką.


Własnoręcznie zrobione mydełko w prezencie

Eliza Nierwińska jest w swoim żywiole. Lubi zajęcia teoretyczne i praktyczne w technikum: chodzi do ogrodów na sadzenie i pielenie roślin, robi ozdoby świąteczne, na przykład, różyczki z liści, a z nich potem wianki, z przyjemnością narysuje elementy urządzenia przydomowego ogródka. Bardzo zadowolona jest z zajęć z absolwentką gimnazjum „Wety”, II LO i wydziału lalkarskiego Akademii Teatralnej. - Doceniam wartość zajęć z Pauliną, bo będę mogła wiedzę wykorzystać w przyszłości – zapewnia Eliza, z którą w zgodzie zostają Natalia Klepadło i Hubert Rutkowski, którego mydełko oparte na zapachu malinowych pachnie omdlewająco słodko, że chce się je zjeść. Eliza podstawą uczyniła przenikliwy, prawie korzenny zapach świerku. - Wiedza o właściwościach roślin przyda mi się nie tylko w kosmetyce. Inaczej z koleżankami i kolegami spojrzę na na półkach w sklepie. Na co dzień o tym nie myślimy,:warsztaty z mydełkiem budzą refleksję, czego używamy każdego dnia.
Przed świętami Bożego Narodzenia sympatyczna dziewczyna, chcąca służyć w marynarce wojennej Wojska Polskiego jako nawigator, wyprodukowała z kostki mydła szarego 6 mydełek domowych. Po kąpieli wodnej startego na tarce mydła z dodatkiem wywaru z ziół parzonych pół godziny, wlała do kubków kleistą miksturę i pozwoliła jej 2 godziny klarować się w zapakowanych w woreczki śniadaniowe naczyniach. Po 24 godzinach miała prezenty dla rodziców, szczęśliwych, że córka jest taka pomysłowa i zaradna. Czy - wzorem Pauliny Karczewskiej – będzie produkowała w domowej kuchni także: kremy na dzień i na noc, perfumy, dezodoranty w kulce, mydłoszampony, maseczki i peelingi – nie zadeklarowała. Na pewno wypróbuje sił własnoręcznego mydełka na własnej skórze.

Mirosław R. Derewońko

cz
wt, 21 lutego 2017 16:39

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0