środa, 20 września 2017 napisz DONOS@

Działacz Bractwa Trzeźwości Jan Kleczyński (+ 60) nie żyje...

- Sprawy trzeźwościowe były Panu Janowi zawsze bliskie, leżały mu na sercu i nadawały sens jego działaniom, każdy chory alkoholik uratowany stawał się powodem do osobistej radości i satysfakcji – wspomina Jana Kleczyńskiego (+ 60) terapeutka Renata Szymańska z Wojewódzkiego Ośrodka Terapii i Uzależnień w Łomży. Znany działacz abstynencki zmarł po ciężkiej chorobie w czwartek rano. Od lat był zaangażowany w działalność Bractwa Trzeźwości imienia św. Maksymiliana Kolbe przy klasztorze Ojców Kapucynów w Łomży, służył dziewięć lat rodzinnemu miastu jako radny i przewodniczący Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. - Był od dawna abstynentem z wyboru, ponieważ uważał, że sprawa trzeźwości każdego Polaka jest ważna dla losów łomżyńskich rodzin i przyszłości całego narodu.

Jan Kleczyński (1957 – 2017)
Jan Kleczyński (1957 – 2017)

Jan Marian Kleczyński (1957 – 2017) urodził się i mieszkał w Łomży. Sprawował mandat radnego Rady Miasta w latach 1998 – 2002, 2005 – 2006 oraz 2006 – 2010. Dał się też poznać jako aktywny przeciwnik polityki zwiększania liczby miejsc sprzedaży alkoholu w mieście. - Latem ubiegłego roku zrezygnował z przewodniczenia komisji. Wraz z jego śmiercią Łomża straciła bardzo ważną postać w ruchu trzeźwościowym. Podejmował tematykę rozmaitych programów profilaktycznych i działań, był całym sobą zaangażowany. Miał dużo satysfakcji, gdy mógł komuś pomóc, cieszył się poprawą losu ludzi, których postawił na nogi. To był dla niego osobisty sukces i dowód, że zawsze warto to robić, ponieważ nikt z alkoholików nie jest skazany na upadek bez końca... Dawał co dzień świadectwo wartości i sensu życia bez alkoholu, który uważał za truciznę dla człowieka i narodu... Pan Jan był również człowiekiem o wielu walorach: życzliwy, uśmiechnięty, otwarty i pozytywny optymista. Bardzo sympatyczny i aktywny, popychał nas swoimi inicjatywami w stronę działania.

Wytrwał w słowie danym sobie, ludziom i Bogu
Dyrektor WOPiTU Paweł Kołakowski poznał ś.p. Jana Kleczyńskiego ok. 25 lat temu, przy jakiejś okazji, związanej z uzależnieniami, profilaktyką i terapią alkoholików. - Do jednego kościoła na msze chodziliśmy, najpierw do Bożego Ciała, potem do Krzyża Świętego – wspomina terapeuta. - Nasza pierwsza dłuższa rozmowa odbyła się wtedy, gdy mnie zaprosił do domu. Nasi synowie byli bardzo małymi chłopcami, bawili się razem, a teraz to dorośli mężczyźni... I tak przez te lata nasze spotkania i rozmowy obracały się zwykle wokół problematyki trzeźwościowej, chociaż Jan okazał się również bardzo zaangażowany w przygotowanie młodzieży do sakramentu bierzmowania. Nie był alkoholikiem, który musiał zerwać spożywanie tej trucizny, ale około 30 lat temu podjął z żoną decyzję, że rezygnuje z alkoholu. Dobrowolnie, bez przymusu, aby dać swoim życiem świadectwo, że alkohol pod żadną postacią nie jest człowiekowi do szczęścia potrzebny. Myślę, że potraktował abstynencję również jako zadośćuczynienie za problemy, jakie stwarzają i jakie mają ci, którzy po trunki sięgają... Z działalnością w ruchach abstynenckich związana była postawa społecznikowska. Jan bardzo zaangażował się w pomoc alkoholikom i ich rodzinom, dzieciom, żonom, matkom. Przy tym przełamywał bariery administracyjne, działał nieschematycznie. Umiał zmobilizować chorych do leczenia, a rodziny do odbudowania nadziei na odmianę losu, bo cieszyły go zwycięstwa innych.
Wiadomość o śmierci Jana Kleczyńskiego nasuwa skojarzenie, że łomżyński apostoł trzeźwości jest w kręgu bliskich mu ideowo i życiowo, jak franciszkanin ojciec Benignus Sosnowski (1916 - 1997), kapucyn ojciec Apolinary Kaźmierak (1934 – 2016), ksiądz Henryk Korża (1936 – 2016)... Ś. P. Jan Kleczyński wspólnie z Ojcem Apolinarym umiejętnie pracował z młodzieżą i alkoholikami, ażeby przygotować do przysięgi abstynenta i wytrwania w danym sobie, ludziom, Bogu słowie aż po kres.
Jan Kleczyński zmarł w domu rodzinnym w czwartek o godz. 10.10. Od kilku dni nieprzytomny, od lat zmagał się z nowotworem nerki. Pierwszą miał usuniętą w 1993. - Mój Kochany Rycerz walczył z chorobą wytrwale i dzielnie, okazał się silny psychicznie, nie uskarżał się, mimo bólu i cierpienia – wspomina wspólne lata małżonka Joanna Kleczyńska. - Do końca życia realizował program dla osób uzależnionych i współuzależnionych przy klasztorze Kapucynów w Łomży. Zaledwie dwa czy trzy razy zastąpiłam go w ostatnich tygodniach... Zjednoczył nas wszystkich wokół siebie, cichutko, w cierpieniu, mnie, córkę i syna. Ostatnie słowa Jana na łożu śmierci, to przeprosiny: „Jeżeli kogoś uraziłem, to przekażcie wszystkim, że przepraszam, ale mówiłem to w trosce o człowieka”. W tym roku świętowałby 30-lecie Bractwa Trzeźwości, do którego zachęcił go w 1987 r. Ojciec Benignus.

Wystawienie ciała ś.p. Jana Kleczyńskiego w piątek od godz. 15. do 19. w Domu Pogrzebowym „Marczyk” przy ul. Przykoszarowej w Łomży; w sobotę w godz. 10. - 14., po czym przewiezienie na mszę św. pogrzebową do kościoła Krzyża Św, po której pochowanie na nowym cmentarzu.

Mirosław R. Derewońko

cz
cz, 26 stycznia 2017 16:31
Data ostatniej edycji: 2017-01-26 20:17:25

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0