wtorek, 21 lutego 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Zaremba: Czy stać nas na pozorowaną gospodarkę odpadami?

Administracja ratuszowa z determinacją godną „dobrej zmiany” podejmuje próby wmówienia społeczeństwu, że jedyna droga do racjonalnej gospodarki odpadami prowadzi poprzez szalone tempo wzrostu opłat mieszkańców. W celu prawnego usankcjonowania przez Radę Miejską tej światłej wizji, tradycyjnie, użyto sprawdzonej metody kija i marchewki. Zamiast publicznej, otwartej, wolnej od schematyzmu rozmowy o istocie i sposobach rozwiązania tego problemu zastosowano presję na niektórych, naiwnie spolegliwych Radnych oraz zastraszania mieszkańców wizją śmieciowej apokalipsy. Jak pokazało życie, śmieciowy Armagedon nie nastąpił. Chyba najwyższa pora zastanowić się nad stworzeniem nowego, znacznie skuteczniejszego, lokalnego systemu zagospodarowania wszystkiego, co da się powtórnie wykorzystać oraz odseparowania wszystkiego, co bez dodatkowych nakładów pójdzie do dołu lub przez komin.

Tadeusz Zaremba
Tadeusz Zaremba

Zdaniem wielu moich rozmówców – znawców zagadnienia - głównym problemem do rozwiązania jest zorganizowanie skutecznego recyklingu jak największej części odpadów, zamiast napędzania wzrostu kosztów obecnego (chorego) systemu wywożenia śmieci, w powszechnym odczuciu opartego na mało wiarygodnych kalkulacjach. W sumie każda gmina ma obowiązek osiągania coraz wyższego poziomów odzysku i recyklingu różnych frakcji odpadów. Ten ekologiczny cel nie będzie nigdy osiągnięty metodą biurokratyczno-nakazową oraz rozmaitymi opłatami karnymi. Świadoma selekcja odpadów, zmotywowana czytelnością i uczciwością systemu recyklingu, musi się przecież zaczynać  w każdym gospodarstwie domowym.  Może kary i nakazy byłyby do wyegzekwowania w domach jednorodzinnych (zapominając o źródłach smogu), ale nigdy w blokowiskach. Tak więc, uporządkowania gospodarki odpadami możliwe jest wyłącznie poprzez ustalenie faktycznych barier na wszystkich etapach ich tworzenia, przechowywania i transportu. Odrzucenie schematyzmu biurokratycznego (okraszonego arogancją władzy) musi się wyrazić włączeniem w proces diagnozowania i naprawy systemu gospodarki odpadami  reprezentantów wszystkich, których to dotyczy, a więc samorządy osiedlowe, administratorów budynków spółdzielczych i komunalnych oraz bezstronnych ekspertów. 
Nie zamierzam w tym krótkim wystąpieniu analizować wszystkich barier i zagrożeń. Muszę jednak przypomnieć, że gospodarka odpadami obrosła - także w Łomży - różnymi „cudami” i aferami, co nie buduje zaufania przeciętnego Kowalskiego czy Nowaka. Trzeba wziąć także pod uwagę powszechną wśród mieszkańców opinię, że obecna selekcja to działanie fikcyjne, gdyż i tak wszystkie odpady trafiają do jednej śmieciarki. Dodam tylko od siebie, że coraz większa część  surowców do przetworzenia „cudownie wyparowuje” z naszego publicznego systemu a jednocześnie dobrze służy mniejszym lub większym „kolekcjonerom” (nie chodzi mi tu o ludzi zmuszonych „dobrobytem” do  penetracji śmietników).
Celem mojej wypowiedzi jest przedstawienie pod zbiorowy osąd głównych założeń alternatywnego systemu gospodarki odpadami  w Łomży. Jest to także moja - jako Radnego - publiczna odpowiedź na apel Prezydenta w tej sprawie.
1. Prosty sposób wyodrębnienia frakcji odzyskiwanych już w każdym lokalu mieszkalnym czy biurowym nie może prowadzić do przeniesienia śmietnika do mieszkania. Trzeba, więc, ludziom jasno powiedzieć, że do nich należy jedynie wstępna (najważniejsza) selekcja -  na odpady do recyklingu i pozostałe. Należy też konsekwentnie, cierpliwie i przy każdej możliwej okazji  wyjaśniać, które materiały i opakowania idą do odzysku, a które powinny być dołowane lub nawet spalane.
2. Administratorzy oraz właściciele nieruchomości powinni zapewnić  - odpowiednie do przyjętego systemu selekcji - pojemniki na odpady nieprzetwarzalne oraz boksy lub pojemniki na materiały do odsprzedaży. Trzeba także wytłumaczyć, że ostateczny podział na frakcje sprzedawalne nastąpi na taśmie w Czartorii i nie należy się frustrować z powodu odbierania ich jednym transportem.  Gdyby częściej pokazywano, jak uciążliwe jest wybieranie surowców do recyklingu z różnego rodzaju gnoju i badziewia, pewnie wielu ludzi zrozumiałoby o co tu chodzi.
3. Trzeba w ekspresowym tempie wydzielić z MPGKiM nową, dynamiczną spółkę, której główną misją byłoby prowadzenie i doskonalenie systemu odzyskiwania surowców wtórnych, a dopiero w drugiej kolejności  wywożenie tzw. śmieci.  Do rady nadzorczej tej spółki powinni zostać powołani reprezentatywni przedstawiciele samorządów osiedlowych oraz administratorów spółdzielczych i komunalnych – z zadaniem regulowania całej gospodarki  odpadami wg kryteriów racjonalności i rentowności.  Obsadzenie rady przez „krewnych i znajomych królika” będzie najlepszym sposobem na plajtę tego przedsięwzięcia.
4. Ważnym zadaniem tej spółki będzie „patrzenie na ręce” spółce ZGO w Miastkowie oraz twarde targowanie się o każdy grosz wyjmowany z kieszeni mieszkańców. Nowa spółka powinna także zaoferować podmiotom gospodarczym  tanie odbieranie lub nawet odkupowanie makulatury i innych odpadów odpowiednio spakowanych,  gdyż w firmach i sklepach powstaje najwięcej materiałów, których recykling jest najbardziej opłacalny. Nie chodzi tu o nieuczciwa konkurencję, a jedynie o zgodne z prawem racjonalizowanie ekonomii spółki zorientowanej na cele społeczne.
5. Pilne utworzenie oddzielnej spółki stwarza także możliwość zastosowania nowych regulacji w zakresie zamówień, gdyż nawet tymczasowe (zastępcze) wywożenie przez nią odpadów na zlecenie miasta spełni warunki zastosowania  procedury   in-house.  Kombinowanie nad doklejeniem ww. zadań istniejącej spółce ZGO szkodzi długofalowym interesom mieszkańców, gdyż prowadziłoby do stworzenia podmiotu o strukturze zaciemniającej rzetelną analizę ekonomiczną. Całe szczęście, prawnie jest to zablokowane. 

Reasumując, nie jest prawdą, iż uporządkowanie sfery gospodarowania prowadzi wyłącznie poprzez galopujące wzrosty opłat. Zamiast kontynuacji  oportunistycznej gry różnych interesów stać nas chyba na wprowadzenie modelu relacyjnego, tj. długofalowej, korzystnej dla wszystkich współpracy partnerskiej.  Z pewnością będą potrzebne korekty opłat, ale dopiero po przekonaniu opinii publicznej co do zasadności ich zmian. 
Obecna propaganda uprawiana w tzw. „reżimowych mediach” z pewnością nie spowoduje zamydlenia oczu racjonalnie myślącym mieszkańcom.  Także „ugniatanie” niektórych  Radnych do bezkrytycznego przyklepywania mało przekonywujących kalkulacji nie będzie skuteczne, gdyż zaistniałe (nadal nie rozliczone) afery śmieciowe skutecznie mobilizują czujność opinii publicznej wokół tego tematu.  Jedynym prawdopodobnym skutkiem zamykania oczu na rzeczywistość oraz dalszego brnięcia  w ślepy zaułek narastającej spirali cen może być wzburzenie Suwerena i odprawienie -  w wiadomej procedurze - całej naszej ferajny samorządowej na „wysypisko historii”, nawet bez recyklingu.  Kto wie, czy nie  byłoby to ekologicznym  rozwiązaniem.

Zapraszam do krytycznej dyskusji na argumenty,
Tadeusz Zaremba – Radny Rady Miejskiej Łomży

cz
wt, 10 stycznia 2017 08:44
Data ostatniej edycji: 2017-01-10 08:50:25

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0