czwartek, 21 września 2017 napisz DONOS@

Mikołaj z darami dla chorych dzieci życzy zdrowia na cały rok

- Wartości takiego gestu sympatycznego nie da się przełożyć na pieniądze, bo nie o pieniądze w tym chodzi, ale żeby przynieść z prezentami dzieciom zadowolenie i przekonanie, że ktoś dobry o nich pamięta – tłumaczy wartość obdarowywania chorych Elżbieta Jankowska, przełożona pielęgniarek na oddziale dziecięcym Szpitala Wojewódzkiego im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Łomży. W południe zawitał do małych pacjentów Mikołaj postawny i brodaty z dużymi workami podarków słodkich od zakładów Spożywczych Bona w Łomży. W towarzystwie dwóch uroczych śnieżynek i podopiecznego Warsztatów Terapii Zajęciowej składał dzieciom życzenia powrotu do zdrowia i do domu Leszek Krzyżkowiak, prezes produkującej majonezy i sosy „Bony”. Pacjenci byli szczęśliwi.

Na pierwszym piętrze oddział dziecięcy ma 10 łóżek, z których w przeddzień wigilii 2016 zajętych było 4; na drugim – 30 łóżek z dwunastoma pacjentkami i pacjentami, zazwyczaj w towarzystwie mamy lub taty, a czasami obojga rodziców. Dzieciom zwykle dolegają infekcje dróg oddechowych – kaszel, temperatura, wymioty, złe samopoczucie. Inne cierpią na zakażenia układu moczowego z powodu infekcji bakteryjnych. 2-letnia Maria wychodzi do domu na święta. - Wystarczyła sekunda mojej nieuwagi, wypiła z buteleczki trochę zmywacza do paznokci – wspomina chwile grozy mama Magda Saniewska. - Ma chemiczne zapalenie płuc, ale czuje się o wiele lepiej niż przed przyjściem.

Święta niespokojne  i budzące nadzieję

Po Marysię przyszedł 5-letni brat Dawid z tatą Adamem. Wcześniej dostał dar: motor od Mikołaja w Przedszkolu Katolickim Sióstr Służek w Łomży. Jednak i tym razem odziany w czerwoną szatę i czapę szczodry gość nie pożałował torby wypełnionej słodyczami. - Życzę Tobie, żebyś więcej tu nie wracała, a za rok odwiedzę Cię jeszcze raz w Twoim domu – uśmiechał się do Marysi Mikołaj, bliźniaczo podobny do Adama Bagińskiego, tyle że z ciut niższym głosem i bez okularów. - My też życzymy Mikołajowi zdrowia i wesołych świąt – dziękował w imieniu obdarowanych tata... A Lena Rudziak nie może znaleźć sobie miejsca. Podekscytowana kręci się tu, to tam po pustej sali, dokąd trafiła niepodziewanie dzień wcześniej. - Urodziła się w tym szpitalu - opowiada tata prawie 5-latki. - Córka dostała ataku, zemdlała, trzęsła się cała, wymiotowała, traciła przytomność. Wytłumaczono nam, że prawdopodobnie złapała jakąś silną infekcję bakteryjną. Jakie dziwne w tym roku te święta.

17-letnia Magdalena Sendrowska z Dobregolasu leży sama w sali. Zaskoczona niepomiernie wizytą Mikołaja, promieniej od słonecznych uśmiechów, jakie rozdaje asystentkom Mikołaja: terapeutce z WTZ Bona Monice Tułowieckiej i Dorocie Wilińskiej. W szpitalu leczyli ją pięć razy, ostatnio trzy lata temu. - Mam problemy sercowe, ale nie z miłości, choć fajnie byłoby się zakochać – śmieje się sympatyczna pacjentka, która przyjechała pogotowiem. - Jest szansa, że na święta wrócę do domu.

Dzielić się dobrem to potrzeba serca i radość

Dlaczego Zakłady Spożywcze „Bona” inicjują i włączają się w akcje charytatywne? - Jako firma o zasięgu międzynarodowym działamy w Łomży – wyjaśnia prezes Leszek Krzyżkowiak. - Jesteśmy częścią społeczeństwa. Odpowiedzialność biznesu nie polega tylko na tworzeniu jak największego zysku, ale także i na umiejętnym podzieleniu się owocami naszego trudu ze współpracownikami, sąsiadami firmy, którzy często odczuwają trudy z powodu naszej działalności, ale też i z najbardziej potrzebującymi. Tradycją stał się i Mikołaj ze słodyczami wśród dzieci na Święta w łomżyńskim szpitalu. Podobnie jak współpraca przy stworzeniu łomżyńskiej kolędy czy sprawowanie mecenatu nad corocznym konkursem literackim imienia Jana Kulki, poety, który do Łomży zaprosił Miłosza. Przynosi to właścicielom spółki wielką satysfakcję. Dzielić się to potrzeba serca i ogromna radość.

- Święta Bożego Narodzenia każdemu chyba kojarzą się z dzieciństwem i Mikołajem – wspomina swoje młodsze lata Iwona Jankowska, pracująca w administracji ZS Bona. Jak byłam dzieckiem, to cały czas czekałam na prezenty, nie na kolacje wigilijną. Ona miała wielki urok, ale nęciły podarki. Mikołajowi w przygotowaniu odpowiednich prezentów mogą pomóc mama i tata, babcia i dziadek. Czasami pomysły podsuwają w listach same dzieci. Ja do tej pory pamiętam mini domek dla lalek...

- Nasze dwie córki i synowie lubili puzzle i książki – dodaje przełożona pielęgniarek. - Zasiądziemy wszyscy przy jednym wigilijnym stole. Ciekawe, co pod choinką położy nam w tym roku Mikołaj...

Mirosław R. Derewońko

170825111252.gif
mm
pt, 23 grudnia 2016 18:32
Data ostatniej edycji: 2016-12-23 18:34:59

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0