sobota, 23 września 2017 napisz DONOS@

Przybieżeli na Stary Rynek łamać się opłatkiem i słać życzenia

Najpierw deszcz i mżawka, potem marznące krople towarzyszyły około 400 uczestnikom spotkania w centrum starówki, gdzie odbywała się po raz 6. Łomżyńska Wieczerza Wigilijna. Zapoczątkował ją b. prezydent Mieczysław Czerniawski, a zbiegła się w czasie z przybyciem do Łomży pod koniec 2011 r. nowego biskupa łomżyńskiego Janusza Stepnowskiego. Hierarcha z okazji 5-lecia posługi w Diecezji Łomżyńskiej odebrał gratulacje i życzenia, m.in., od prezydenta Mariusza Chrzanowskiego (PiS) i senator Anny Marii Anders (PiS). Początek wieczerzy dali harcerze: przynieśli Betlejemskie Światełko Pokoju, płonące jak watra przy kamieniczce na rogu z ul. Giełczyńską, gdy przemawiano i śpiewano kolędy. Przez cały czas przed namiotami z potrawami stały kolejki zmarzniętych ludzi...

Właśnie to stanie w kolejce w niedzielę od godziny 16., niesłuchanie, co dzieje się i o czym mowa na scenie, niewitanie ze znajomymi – to wydało mi się najbardziej dojmującym wrażeniem... Jakby strawa dla zgłodniałego żołądka okazała się na długo przed podzieleniem się opłatkiem ważniejsza, niż wymiar ludzki, duchowy i emocjonalny tego spotkania. Pięć lat temu prezydent Czerniawski z SLD mówił: - Marzę, aby nikomu w Łomży nie brakło chleba, pracy, mieszkania... Pięć lat później  prezydent Chrzanowski z PiS takich wątków egzystencjalno-materialnych nie podejmował. - Okres Bożego Narodzenia jednoczy, budzi w nas dobroć – stwierdził włodarz z uśmiechem, stojący przed rzędem oficjeli. - Nie bójmy się pójść z opłatkiem do tych, z którymi długo nie rozmawialiśmy.

„Spokoju ducha i pokoju w sercach”

Senator Anna Maria Anders nawet na takie wysiłki słowne się nie zdobyła, życząc łomżyniankom i łomżyniakom w centrum starówki z 15-metrową miejską choinką, misiem białym i lokomotywką z dwoma wagonikami bez torów, żeby rok 2017 był lepszy niż za niespełna 2 tygodnie nam mijający.

Na scenie królowały chóry wokalistów kilku pokoleń w mikołajkowych, czerwonych czapkach o długich po pas „rękawach” i z białymi otokami i pomponami. Nie żałowali tchu, gardeł i talentów, śpiewając stare, mające czasem po kilkaset lat, i nowoczesne kolędy, pastorałki, pieśni świąteczne: chór Carmen Fidei i Senior Vita, Studio Wokalne eMDeK i Grupa Teatralna WTZ Bona w Łomży.

Bursa Szkolna nr 3 przygotowała 2 000 pierogów z kapustą i grzybami suszonymi i pieczarkami. - Życzymy każdemu na Boże Narodzenie filiżanki dobrej kawy, oddechu od pracy i spokojnych świąt z rodzinami – dzieliła się dobrym słowem kierująca placówką Ewa Matejkowska. Stojący tuż obok bursowy mikołaj Dominik Bagiński z I LO życzył sobie zdrowia, dziewczyny i udanej matury w r. 2017. Czy mogłaby nią zostać sympatyczna Klaudia Borawska z II LO, z wyniosłymi i chwiejnymi rogami reniferka, za wcześnie dziś wyrokować. Hanna Bukowska i Artur Ciborowski z ZSTiO nr 4 częstowali kapustą z grzybami - 130 litrów i barszczem z uszkami – 100 litrów. - Oby ten rok 2017 nie był gorszy od 2016 – życzył dyrektor „Budowlanki”, z nadzieją na  nabór. W czasie posilania się daniami na ciepło i kolędowania, m.in., Adam Wierzbowski z Zespołu Szkół Specjalnych pod opieką Magdaleny Wawrzyniak zbierali do puszki datki na chorego ucznia z ZSS. A uczniowie z „Wety”, kucharze, kelnerzy i cukiernicy częstowali nie tylko pierogami z kapusta i grzybami – ok. tysiąca sztuk, ale także sałatkami: z tuńczyka – ok. 200 porcji i drugie tyle ze śledziem. - Spokoju ducha i pokoju w sercach, bliskości spotkań z rodzinami i przyjaciółmi – życzy nam Elżbieta Jarota.

„Życia bez trosk lub sił do ich pokonania”

Dla relacji ze Starego Rynku istotne jest to, co ludzie nie tylko mówią pod nazwiskiem, lecz i to, o czym z nazwiska mówić nie chcą. Boją się o pracę,  Chodzi – jak to określali – o „lepszą zmianę” w nowym roku. Mówienie ogródkami, aluzjami stało się jakimś nowym zwyczajem Polaków, oprócz inwektyw, wyzywania się na żywo, w internecie i za plecami. „Lepsza zmiana” to w języku roku 2016 oznacza nowy rząd. - Ja zwolnienia z pracy się nie boję – oświadcza jednak doktor Wojciech Bąkowski, ceniony lekarz reumatolog. - Stan wojenny w Warszawie w roku 1981 i '82 przeżyłem, to co mi Kaczyński zrobi...? Straszny ból odczuwam, że Polacy tak się poróżnili, wychodzili z tego samego źródła wolności, KOR i „Solidarności”. Może pójdą na pasterkę, przełamią się w święta z bliskimi opłatkiem i zastanowią, czy wolna Polska na sceny nocne w Sejmie i na ulicach zasłużyła.

Zofia Kossakowska korzysta z każdej okazji, żeby z Łomży jechać: do Łeby, Nałęczowa, Krakowa, Kołobrzegu, Augustowa, Giżycka. - Nie marnuję żadnej chwili, cieszę się życiem, bo do następnych świąt daleko – śmieje się energiczna emerytka, zaś reżyser teatralny Jarosław Antoniuk dodaje, że życzy Czytelnikom 4lomza.pl życia bez trosk lub sił do ich pokonania oraz uśmiechu od Dzieciątka.

 

Mirosław R. Derewońko

170825111252.gif
mm
nie, 18 grudnia 2016 19:36
Data ostatniej edycji: 2016-12-18 19:49:01

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0