poniedziałek, 25 września 2017 napisz DONOS@

W III LO zrobili własnoręcznie bombki i ozdoby na choinkę

- Świat żyje coraz szybciej: ludzie nie mają czasu ubierać choinki w samodzielnie, własnoręcznie wykonane ozdoby, ale jak ktoś jest w tradycyjnej rodzinie, to - czemu nie? U mnie zawsze kupuje się choinkę żywą, nie ubieramy sztucznej, od kilku lat z mamą zaczęłyśmy robić bombki i ozdoby, tak trochę bardziej do dekoracji do domu - opowiada Patrycja, trzecioklasistka, która w piątkowy wieczór w szkole spotkała się z przyjaciółką Karoliną i kilkudziesięcioma koleżankami, kolegami i nauczycielami III LO w Łomży, ażeby wspólnie stworzyć oryginalne i niepowtarzalne świecidełka, cudeńka i cacka. Podarują je w niedzielę mieszkańcom Łomży podczas jarmarku na Starym Rynku.

Nocny maraton świąteczny odbywał się w III LO po raz drugi. Do sali gimnastycznej po godzinie 19. w piątkowy wieczór uczniowie zaczęli znosić ławki i krzesełka, przez co utworzyli stanowiska, przy których można było poświęcić się wykonywaniu bombek i ozdóbek. Do wykonania własnego cacka na choinkę przydadzą, na przykład: leciutkie kule styropianowe do pomalowania i oklejania, cekiny, wstążki, bibułki, farbki, lakiery, spreje, koraliki i orzechy włoskie w łupinie. - Wszystko, co wpadnie w ręce – wyjaśnia Patrycja, spodziewając się, że podczas maratonu przedświątecznego nie będzie w nocy monotonii, skoro zaplanowano nie tylko robienie ozdób, ale także oglądanie filmów i karaoke. - Ja wracałam do domu przed północą – wyjawia w sobotnie południe Renata Bagińska, lubiana polonistka i wicedyrektor III LO, która po raz drugi uczestniczyła w spotkaniu plastyczno-towarzyskim z 6-letnią córką Gabrysią. - W styropianowy stożek choinki powpinała cekiny i piórka, a ja robiłam bombkę z różowych, szarych i złotych cekinów. Z papieru złożyłam srebrnego aniołka.

Tak jak odchodzi w przeszłość tradycyjne strojenie choinki, ponieważ królują głównie plastikowe ozdoby z dużych sklepów, w wielu polskich domach nie praktykuje się postu w dzień do uroczystej wigilii. Jednak w domu Patrycji z III LO obowiązuje post wigilijny i tradycja rodzinna. Uznawana za tradycyjną i symbolicznie ważna liczba dań jest współcześnie na kilka sposobów praktykowana i interpretowana. Przypomnijmy, że potrawy postne oznaczały – bezmięsne; można było przyrządzać i podawać przyrządzone na wszelkie sposoby ryby. Wybitny polski etnograf Zygmunt Gloger, autor „Encyklopedii staropolskiej”, sto lat temu z okładem napisał, że na wieczerzy chłopskiej w wigilię jedzono siedem potraw, na szlacheckiej dziewięć, zaś na pańskiej 11. Ta liczba nieparzysta ostatnia wskazywała na dostatek czasu i 11 miesięcy, które w zdrowiu i sytości domownicy i krewni mieli nadzieję przeżyć do następnych świąt, ażeby spotkać się w takim samym wiernym Chrystusowi jak apostołowie gronie. Na to z czasem nałożyło się przekonanie, że tradycyjna liczba potraw wigilii to 12, właśnie ze względu na wszystkich apostołów (z Judaszem...) i miesięcy roku od wiliji do wiliji.

 

Mirosław R. Derewońko

mm
so, 17 grudnia 2016 13:38
Data ostatniej edycji: 2016-12-17 13:49:43

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0