piątek, 26 maja 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Piotr Czaban: List otwarty do Prezydenta Łomży Mariusza Chrzanowskiego

Szanowny Panie Prezydencie, sytuacja pani Asi Śliwki, która opuściła Ośrodek Interwencji Kryzysowej w Łomży, to nie jest powód do satysfakcji, która bije z oświadczenia zamieszczonego w tej sprawie przez Pański urząd.
O tym, jak bardzo trudno namówić panią Asię do skorzystania z pomocy, przekonali się pracownicy socjalni, którzy wcześniej się z nią spotykali. Przekonałem się o tym również sam. Nie było mi łatwo namówić panią Asię do sprawdzenia, jakie warunki panują w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Łomży, ale się udało. Po dłuższej rozmowie, po pochyleniu się nad jej problemem, pani Asia zgodziła się wsiąść do naszego auta i pojechać do ośrodka. Gdy na miejscu zobaczyła, jak dobre warunki tam panują, obiecała, że spróbuje i zostanie w ośrodku. Poddała się procedurze przyjęcia.

Redaktor Piotr Czaban i operator Dariusz Krukowski
Redaktor Piotr Czaban i operator Dariusz Krukowski

Tak jak Państwo zauważyliście, ta procedura polegała m.in na przeszło godzinnej rozmowie z psychologiem. Dyrektor ośrodka, jak i psycholog, zdecydowali się na przełożenie tej rozmowy, po przywiezieniu najpotrzebniejszych rzeczy z domu, w którym mieszka pani Asia.

Panie Prezydencie, mimo że doskonale Pan wie, że to naszym autem przewieźliśmy rzeczy  pani Asi,  zataił to Pan w swoim oświadczeniu. Co więcej, chcąc przedstawić nas w złym świetle, napisaliście Państwo,  że przerwałem rozmowę pani Asi z psychologiem, sugerując brak mojego zrozumienia dla delikatnej materii, jaką było namówienie mieszkanki miasta, którym Pan rządzi, by zamieniła nieludzkie warunki, w jakich mieszka, na ciepły kąt w OIK-u.

Wczoraj rozmawiałem z panią Asią o tym, co zadecydowało, że mimo zimy wróciła do budynku bez toalety, z dziurawym dachem, z grzybem na ścianie, z rozsypującą się podłogą. Pani Asia chce po prostu być osobą wolną. Sama chce decydować, kto może do niej wejść, a kto nie. Szybko mogła się przekonać, że w ośrodku nie jest to do końca możliwe. Przez dłuższy czas dziennikarze portalu 4lomza.pl nie mogli z nią się spotkać, bo zatrzaśnięto przed nimi kraty zamontowane przed wejściem do ośrodka. Do swojego zaniedbanego domu pani Asia wpuszcza dziennikarzy, znajomych bez problemów.

Pani Asia jest bardzo wdzięczna redaktorowi Mirosławowi Derewońko za to, że nagłośnił jej problem. Za to, że dzięki niemu zorganizowano jej pomoc. Wiem to, bo mi o tym powiedziała. Bo z nią rozmawiałem. Bo ją odwiedziłem.

Jak Pan może pisać o ludziach, wrażliwych na krzywdę bliźniego, że szukają taniej sensacji, że czyjeś nieszczęście chcą wykorzystać dla swoich niezrozumiałych celów? Tak, takie zarzuty padają w Państwa oświadczeniu! Rzuca Pan oszczerstwa, zamiast stanąć ramię w ramię z ludźmi, którzy chcą pomóc pani Asi i zrobić coś konkretnego w jej sprawie.

Oczywiście, pisze Pan (lub Pana podwładni) o swoich sukcesach w udzielaniu pomocy potrzebującym. Uruchamia Pan placówki, remontuje, składa wnioski. Chwała Panu za to!

OIK też jest wyremontowany. To bardzo dobre miejsce, w którym potrzebujący mogą znaleźć schronienie. Problem w tym, że stoi puste! Pani Asia była pierwszą osobą, która w tym sezonie zimowym postanowiła tam zamieszkać. Gdy się wyprowadziła, nie było w ośrodku nikogo poza jego pracownikami! Owszem, są to bardzo mili ludzie, otwarci. Złego słowa nie powiem. Ale coś jest nie tak, że w Łomży, w której wiele osób jest w podobnej sytuacji, w jakiej znalazła się pani Asia, nikt nie korzysta z tego rodzaju pomocy. Sami są sobie winni?

Ma Pan na papierze oświadczenie pani Asi, że rezygnuje z pobytu w OIK-u. Czy tym samym ma Pan czyste sumienie? Czy Pana zdaniem, zrobił Pan wszystko, co było w Pana mocy, żeby uświadomić panią Asię, że mieszkając w ruderze, naraża swoje życie na niebezpieczeństwo?

Panie Prezydencie, jest Pan człowiekiem młodym, sprawnym. Mogłem się o tym przekonać osobiście. Co stoi na przeszkodzie, by po prostu wyszedł Pan zza biurka i odwiedził panią Asię? Mieszka niedaleko Pańskiego urzędu przy Senatorskiej. Korona z głowy nie powinna Panu spaść. Na dodatek jest szansa, że Pański autorytet zadziała i zdoła Pan przekonać starszą kobietę do tego, żeby zadbała o swoje zdrowie, a być może i życie, i przeprowadziła się z powrotem do pokoju w OIK. Autorytet dziennikarza już zadziałał, ale jak zdążył Pan zauważyć, zadziałał tylko na chwilę. 

Wierzę, Panie Prezydencie, że poza oświadczeniami, zasłanianiem się pracownikami socjalnymi i dokumentami, szydzeniem z ludzi, którzy pomagają pani Asi, zrobi Pan coś w tej sprawie osobiście. Że będzie Pan blisko ludzi, blisko pani Asi Śliwki.

Pani Asia wymaga troski i cierpliwości. Rozumiem jej przywiązanie do niezależności. Wróciła do straszliwie zaniedbanego domu, m.in., dlatego, bo chce razem z synem spędzić święta. Z synem, który przyjeżdża do niej z Białegostoku, gdzie studiuje.  Ma ją także odwiedzić w najbliższy weekend. Pani Asia martwiła się, gdzie będzie nocował, jeżeli ona zostanie w OIK.

Jej przypadek jest skomplikowany, bo nieoczywisty. Każdy wybór pani Asi niesie ze sobą jakieś konsekwencje. Sztuką jest przekonanie jej do tego, że przenosząc  się do OIK, nie będzie miała problemów z przenocowaniem syna, wspólnymi świętami, także z jej kotem, który zostałby bez opieki. A to tylko niektóre z obaw, które dręczą panią Asię.

W swoim oświadczeniu nie napisał Pan o tym. Nie napisał Pan również o innej istotnej informacji: w OIK pani Asia mogłaby pozostać tylko przez trzy miesiące. Później musiałaby się wyprowadzić, ewentualnie warunkowo mogłaby pozostać  w ośrodku na dosłownie kilka kolejnych miesięcy.

Co później? Czekałby ją powrót do jeszcze bardziej zniszczonego podczas jej nieobecności budynku. No chyba, że przez zimę zdążyłby Pan znaleźć miejsce dla pani Asi w jednym z komunalnych lokali, no co niezmiernie liczę. Wierzę, że Pan też. Wierzę, że jest Pan w stanie to zrobić.

Z poważaniem
Piotr Czaban, dziennikarz TVN24

P.S. Przy okazji, Panie Prezydencie, proszę zaufać swoim podwładnym i nie odbierać im głosu w sprawach, którymi się zajmują. Bardzo przykry jest widok dyrektorów poważnych instytucji, dostających niemalże palpitacji serca na widok dziennikarzy tylko dlatego, że zabronił im Pan rozmów z nami. W naszej obecności musieli dzwonić do biura prasowego, Pana zastępców i prosić o zgodę na wypowiedź w sprawie pani Asi. Przecież to są mądrzy, inteligentni i wykształceni ludzie, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, czym zajmuje się ich placówka. Na dodatek umieją rozmawiać z dziennikarzami. Proszę uwierzyć w tych ludzi i dać im swobodę wypowiedzi w tematach związanych z ich działalnością. Odbierając im głos, odbiera im Pan także godność i poczucie własnej wartości. Jestem przekonany, że tego otwarcie Panu nie powiedzą, kierowani obawami podobnymi do tych, które mają teraz podczas spotkań z dziennikarzami.

160812043547.png
cz
pt, 02 grudnia 2016 10:34

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0