sobota, 24 czerwca 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Konsultanci przeciwko likwidacji Straży Miejskiej w Łomży

Ponad półtorej godziny z przemowami zaproszonych gości i dyskusją trwały konsultacje w sprawie ewentualnej likwidacji Straży Miejskiej w Łomży. Prezydent Mariusz Chrzanowski zastanawiał się, czy zlikwidować lub reformować 12-osobową formację, która w 2015 r. podjęła 3 423 interwencje kosztem 958 tys. zł. Natomiast przedstawiciele instytucji, policji, zarządu ŁSM, gdzie mieszka 22 000 ludzi, rad osiedli nr 5 i nr 12, w której mieszka ok. 13 tys., i środowisk łomżyniaków dokładali mu argumentów, aby tego zaniechał, włącznie ze sprzeciwem komisji bezpieczeństwa Rady Miasta.

Straż miejska podczas interwencji
Straż miejska podczas interwencji
Zestawienie wydatków na straż miejską
Zestawienie wydatków na straż miejską

Gwoli ścisłości, na wstępie prezentacji poglądów dodajmy, że 2 mężczyzn optowało za likwidacją Straży Miejskiej, ale tak zawile tłumacząc swoje korzenie w działalności polityczno-samorządowej, że w trosce o rzetelność i jasność tekstu lepiej przedstawić ich ogólnie jako „mieszkańców Łomży”. Prezydent Łomży odniósł się do swojego projektu uchwały, przedstawionego na środowej komisji bezpieczeństwa RM, żeby wystąpić o opinię do podlaskiego komendanta wojewódzkiego policji w Białymstoku w sprawie zamiaru rozwiązania Straży Miejskiej w Łomży. Komisja zapowiedziała, że będzie wnioskować o usunięcie wniosku prezydenta z obrad Rady Miasta w środę, 30. listopada. Z kolei włodarz tłumaczył na wstępie konsultacji, że odczytano jego wniosek jako „pierwszy krok do likwidacji”, choć opinia komendanta jest niewiążąca. - Dla mnie głos mieszkańców naszego miasta jest najważniejszy, stąd konsultacje - wyjaśnił prezydent, stąd przyszło mu łykać „gorzkie pigułki”.

Policja: „Zdecydowanie Straż nam pomaga”

Zbigniew Prosiński, przewodniczący komisji bezpieczeństwa, określił spotkanie jako „za wczesne”, nie chcąc występować „w roli adwokata Straży Miejskiej”, której komendant Bogdan Rutkowski także nie zamierzał zabrać głosu. Przewodniczący Prosiński mówił, że ma pretensje do prezydenta Chrzanowskiego: spodziewał się, „że będzie więcej merytorycznych argumentów, zamiar likwidacji nie jest dobry na ten moment, skargi pojawiają się przy każdej działalności”. - Jeśli ktoś się skarży na zimną wodę na pływalni, to jej nie zamykamy – posłużył się porównaniem w argumentacji. Za lepszy termin dyskusji uznał styczeń, luty 2017, gdyż będzie można rzetelnie ocenić Straż po roku. Za główny powód krytyki Straży uważał fotoradary, bo strażników postrzegano jako „polujących” na kierowców, jednak dodał, że „mandat, kara i grzywna to konsekwencja zachowania: obywateli”.

Pierwszy zastępca komendanta miejskiego policji w Łomży komisarz Tomasz Haraburda od razu na początku i końcu rzeczowej wypowiedzi zastrzegł, że „nie jesteśmy stroną w tym sporze”, po czym podał przykłady współdziałania ze Strażą na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców: wspólne patrole dzielnicowych i strażników w rejonach szkół (demoralizacja młodzieży, palenie, śmiecenie), udział w akcjach typu „Nie bądźmy obojętni” (na los bezdomnych i niezaradnych życiowo), weryfikacja  miejsc Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa, „Bezpieczna droga do szkoły”, „Znicz”, „Błysk” czy „Odblaski biorę  w ciemno”. - Zdecydowanie Straż nam pomaga, szczególnie w drobniejszych naruszeniach porządku – podsumował komisarz, po którym prezentację omówił doradca prezydenta Mariusz Giełgut. Początkowo zdenerwowanie wywołało wrażenie, że ma kłopoty z czytaniem, ale po opanowaniu przez doradcę tremy można było się zorientować, o czym mówi. Aby nie popełnić błędu w liczbach złotych, poprosiliśmy o tablicę z wydatkami na Straż Miejską i po 2 h dostaliśmy.

Radiacja, psy, węże, Gaspol i plany niejawne

Z prezentacji wynikało, ze Straż ma komendanta, zastępcę, 9 strażników i pracownika biurowego. Zajmuje ok. 200 mkw. w nowej hali targowej. W Łomży działa, zgodnie z ustawą, od lipca 1991 r., m.in., pilnuje spokoju i porządku w miejscach publicznych, ochrania obiekty komunalne i imprezy, dowozi nietrzeźwych do ogrzewalni i komisariatu. W 2015 r. było 3 423 interwencje, 4 193 osoby legitymowane, 1 120 w wyniku zgłoszenia mieszkańców. W 1. półroczu 2016 odpowiednio: 1 934 – 2 000 i 1 141. Wykroczenia komunikacyjne, jak parkingi czy zastawione wjazdy, to 1/3 interwencji, dużo zaniedbań czystości posesji i chodników, zakłócania spokoju i niszczenia infrastruktury. Straż kosztowała miasto 958 tys. zł w 2015, w tym płace 657 tys. zł brutto; zaś do k. końca października 2016 – ponad 715 tys. zł, w tym płace brutto 472 tys. zł. Na dwa auta służbowe paliwo kosztowało ok. 22 tys. zł; lokal wynajęto od MPGKiM za 37 tys. zł + 19 tys. zł za prąd, ciepło i wodę. Zastępca dyrektora MPGKiM Mariusz Zapert oceniał liczbę interwencji na prośbę przedsiębiorstwa na kilka, kilkanaście miesięcznie. - Współpraca przebiega bez zgrzytów – mówił w imieniu dyrektora Marka Olbrysia o imprezach masowych, organizacji ruchu, porządku. Wiceprezes Zbigniew  Dziemiński z Łomżyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej chwalił Straż jako „jedyną formację”po policji, na którą można liczyć przy „lataniu za zwierzętami, przy stojących latami autach na parkingach”. Tak jak on przeciw likwidacji są: Leszek Gołaszewski z 15-osobową RO nr 12 (Górka Zawadzka, Konstytucji) Andrzeja Podsiadło z RO nr 5 (starówka). Krzysztof Wróblewski wypowiadał się „dwaj w jednym”: jako przewodniczący związku zawodowego pracowników samorządowych Urzędu Miejskiego – na „nie” jednogłośnie głosował zarząd – i szef Biura Zarządzania Kryzysowego. - Straż jest potrzebna, mamy plany: niektóre jawne, niektóre niejawne – mówił, przepraszając prezydenta za szczerość. -  W zdarzeniach radiacyjnych tabletki należy podać wszystkim mieszkańcom do 6 godzin. Duże psy, duże zwierzęta, chyba z pięć razy węże uciekały z hodowli w blokach, mamy Gaspol i zagrożenia. Saperzy potrzebują przy niewypale zgody od kogoś upoważnionego, gdy jestem 500 km od Łomży.

Kabaretowe występy w sprawie bezpieczeństwa

Wersję ekstremalną przyszłości Straży Miejskiej kreślił Marcin Grodzki, we własnym imieniu. Nie odpowiada mu: wiek 50+ i nadwaga strażników, i praca w godzinach urzędu. „Dać im szansę, niech podejmą ryzyko pracy po 15.30 i po 22., wypłaty przekazywać do policji” - rzucał hasłami i zwrócił uwagę, że nielegalny handel papierosami i alkoholem kwitnie kilka kroków od ich siedziby. O czym mówił drugi krytyk Straży Marian Nieciecki, piszący to nie rozumiał. Z tylnych rzędów dochodziły chichoty, gdy urzędnik Grzegorz Daniluk podawał wyniki sondy na stronie miasta z udziałem 3 375 osób i cytował maile o „wąsatych panach” na temat Straży. Nawet prezydent nie wytrzymał, patrząc błagalnie w niebo. Zbigniew Prosiński traktował sondę „z przymrużeniem oka, jako zabawę”, skoro głosowano wielokrotnie, nie wiadomo skąd. „Według systemu do przeprowadzana sond na naszej stronie internetowej, w ostatniej, dotyczącej Straży Miejskiej, oddano 3 375 głosów” - uściślił insp. UM Łukasz Czech, w odpowiedzi do 4lomza.pl. Jak wyliczał podinspektor Daniluk, połowa była za likwidacją Straży, 47 procent nie. Trzy procent „głosów” opowiedziało się za reorganizacją Straży.

 

Mirosław R. Derewońko

mm
pt, 25 listopada 2016 21:37
Data ostatniej edycji: 2016-11-26 10:44:35

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0