czwartek, 25 maja 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Prof. Mikołejko: „Nienawidzę śmierci, boję się jej jak wszyscy”

- My żyjemy w świecie absolutnie nieznanym naszym poprzednikom, gdyż jakaś „pompa” tłoczy horrendalną masę informacji, nad którą nikt i nic nie jest w stanie zapanować – objaśniał podczas wykładu Uniwersytetu Otwartego PWSIiP w Łomży profesor Zbigniew Mikołejko, wybitny filozof i religioznawca z Warszawy. Profesor erudyta przyglądał się pojęciu zła od czasów „Iliady” Homera po współczesność racjonalizmów i dyktatur. - To zemsta sacrum: „nie chcieliście nienaruszalnego ładu moralnego, to macie komputery, naukę i rzeczywistość wirtualną, nad którymi nie panujecie”.

Profesor Zbigniew Mikołejko
Profesor Zbigniew Mikołejko

Profesor Mikołejko mówił do kilkudziesięciu osób w auli przy Akademickiej. - Tracimy poczucie nienaruszalności porządku, który nie ma oparcia w sacrum - tłumaczył. - Wyłoniła się kultura permisywizmu, zwłaszcza na Zachodzie, „powszechnego przyzwolenia”. Wielkie religie wątlały, niektóre starają się chwytać fundamentalizmu. Pytałem mojego przyjaciela, ważnego księdza profesora ważnego katolickiego uniwersytetu, jak to jest z tym piekłem...? - przytoczył anegdotę wykładowca. - To może być stan ducha, stan duszy, tłumaczył mi przyjaciel. Żerujemy w resztkach zostawionej nam rzeczywistości, w śmietnisku kultur i religii. Zdarzenia oraz informacje o nich zachodzą w tym samym momencie: gdy papież umiera czy gdy zostaje wybrany prezydent Stanów Zjednoczonych. Kamienne tablice Mojżesza zostały strzaskane, wszystkie autorytety, usiłujące wstąpić w miejsce sakralnych bóstw upadły. Lokalni dyktatorzy są bardziej śmieszni niż straszni, choć bywają przerażający. Bogowie u władzy niczego nie gwarantują, nie dają moralnego ładu. 

Chrystus zmienia stosunek do ciała cierpiącego
Filozof powiązał misterium zła i tajemnicę zła z wolnością. Jego zdaniem, mając możność wyboru pomiędzy dobrem a złem, jesteśmy ludzcy. Wielki mit z Księgi Rodzaju stawia nas wobec wyboru: śmiertelni, zdani na pokusy, będziecie rodzić się w bólu i pracować w pocie czoła. ale za to wolni...
- Nienawidzę śmierci, boję się jej jak wszyscy, ale warto taką cenę zapłacić, może żyjąc krótko... – rozważał naukowiec. - Dar wolności, przeklęty i święty. Nie pociesza mnie, że kiedy my jesteśmy, to śmierci nie ma, a kiedy ona jest, to nas nie ma. To zabawa językowa, retoryczna.
Profesor w syntetyczny sposób pokonał ok. 3 000 lat rozwoju filozofii europejskiej, której początek zakreślił na przełomie VII i VI wieku p.n.e. Utrwalone w kulturze reguły życiowe są przypisywane tzw. siedmiu mędrcom. To owoc mądrości zbiorowej, jak szacunek dla starszych czy niemówienie źle o umarłych. Do tego czasu rolę normatywną spełniały tradycja, obyczaj, siła jednostek albo siła rodu. Profesor wstępował jak po stopniach od starożytności ku epoce globalnej. Zaczął od gniewu Achillesa, wściekłego o brankę Bryzeidę i zabicie swego kochanka i przyjaciela Patroklesa, o czym mówi epos Homera. Przywołał Sokratesa koncepcję zła z niewiedzy, z ignorancji; epikurejczyków z III w. p.n.e., źródło zła wywodzących z cierpienia i lęku, tak jak szczęścia z przyjemności fizycznej. Bogowie nie wtrącają się do ludzi o epikurejskich poglądach, a stoikom życie rozumne pomaga przeżyć w szczęściu. Tradycja żydowsko-chrześcijańska zmienia horyzont etyczny przez dekalog, natomiast figura Chrystusa zmienia stosunek ludzi do ciała ciepiącego, co ma konsekwencje kulturowe, społeczne i antropologiczne. - Jezus nie jest za tym, abyśmy cierpieli, przecież uzdrawia ciało i ducha, bo cierpienie jest bólem i nieszczęściem – dowodził prof. Mikołejko. - Zdaje się, że według Jezusa, cierpienie nie uszlachetnia. 

Dyktatorzy  lekceważą solidarność słabych
Główna kwestia wykładu to unde malum? - skąd zło? Jeśli Bóg jest dobry i wszechmocny, a zło istnieje, to kto je stworzył, skąd pochodzi? Jeśli stworzył zło, to nie jest dobry, a jeśli nie stworzył, to nie jest wszechmocny. Dylemat – jak ocalić wszechmoc dobrego Boga i odpowiedzieć na pytanie o pochodzenie zła. W tym celu profesor przywołał teodyceę św. Augustyna na przełomie IV i V w., którą określił „próbą usprawiedliwienia Boga za zło w świecie”. Bóg ani przyroda nie są złe, tylko ludzie; zło to odwrócenie się od dobra i kara za grzechy. Rozległy fragment to omówienie poglądów gnostyków, „Utopii” renesansowej Moore'a i „Nowej Atlantydy” Bacona. Za ojca ważkiej  myśli o złu uważa Hobbesa z 1651 r., który traktował człowieka jako wolnego i rozumnego egoistę (homo homini lupus – wojna wszystkich ze wszystkimi), stąd umowa społeczna, w wyniku której rodzi się państwo - tak jak potwór lewiatan. Znalazło się miejsce dla Kanta z XVIII w., gdzie świat moralny zależy od wyboru jednostki: dobra wola poradzi sobie ze złem. Przysłowiowe „prawo moralne we mnie, niebo gwiaździste nade mną” profesor rozwinął: „niebo pełne gwiazd, przez które przeziera Bóg”. Rzeczywistość nauki odbierze gwiazdom świętość, ale Nietzsche z pozycji amoralisty uznał podział między dobro a zło za fałsz, produkt poglądów religijnych, co nie znaczy, że jest ateistą. Zło porażający wymiar miało w epoce dyktatorów. Stalin głosił sprawiedliwość społeczną klas, którym zbudował archipelag gułag obozów, a Hitler gloryfikował czystą rasę, wolną od Żydów i Słowian, których „wyczyszczał w piecach krematoryjnych”. Oddzielną kwestię stanowiło „milczenie Boga”, przez które jedni popadali w niewiarę, a inni się nawracali. Rabin Szapiro w getcie dojrzewał do przekonania, że Bóg wycofał się nie z lęku, nie z bezradności, lecz zostawił ludziom pole wolności. Dyktatorzy  lekceważą jednak solidarność słabych, jak Gandhiego w Indiach czy Wałęsy w Polsce.

Mirosław R. Derewońko

cz
śr, 23 listopada 2016 08:35
Data ostatniej edycji: 2016-11-23 09:58:13

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0