piątek, 18 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Oddział znów otwarty jest, czyli Jary w Łomży

Rok 1985. Zespół Oddział Zamknięty jest u szczytu popularności, gra często nawet kilka koncertów dziennie, a jego przeboje śpiewa cała Polska. Wszystko to skończyło się nagle, kiedy wokalista Krzysztof „Jary” Jaryczewski stracił głos i w wieku zaledwie 25 lat musiał przerwać karierę.
– Teraz patrzę na to z większym dystansem i uważam, że ta utrata głosu, kiedy mi nagle trzasnęło w gardle i nie mogłem nawet normalnie mówić, tylko cichym szeptem, uratowała mi życie – mówi Krzysztof Jaryczewski. Wokalista po latach odzyskał głos, wrócił do dawnego repertuaru i już 3 grudnia zaśpiewa w Łomży wszystkie legendarne hity Oddziału oraz najnowsze piosenki.

Krzysztof Jaryczewski
Krzysztof Jaryczewski

„Party”, „Zabijać siebie”, „Obudź się”, „Andzia i ja”, „Twój każdy krok”, „Ich marzenia”, „Na to nie ma ceny”, „Ten wasz świat” – w historii polskiego rocka są jeszcze tylko dwie płyty, które mogą równać się co do ilości przebojów z debiutanckim longplayem Oddziału Zamkniętego – pierwsze albumy Perfectu i Lady Pank. W pierwszej połowie lat 80. OZ był wielką gwiazdą, jednak niehigieniczny tryb życia, uzależnienia i ciągłe koncertowanie zrujnowały głos i karierę Krzysztofa Jaryczewskiego, który musiał rozstać się z zespołem u szczytu sławy i twórczych możliwości.
– To moje dramatyczne odejście z Oddziału miało też drugie dno, bo stałem się wtedy jeszcze bardziej chorym człowiekiem – mówi Krzysztof Jaryczewski. – Utrata głosu to był wierzchołek góry lodowej, kryły się za tym dużo poważniejsze rzeczy, m.in. uzależnienie od alkoholu, leków psychotropowych czy narkotyków. Prowadziłem wtedy bardzo destrukcyjny tryb życia, byłem po prostu chory. Odszedłem z zespołu w roku 1985, a dopiero 15 lat później pozbierałem się, musiałem zrobić porządek z sobą i dopiero wtedy byłem w stanie zacząć coś robić z głosem. 
Po odzyskaniu wokalnej formy artyście zamarzył się powrót do dawnych lat, postanowił więc przypomnieć legendarne utwory których był współautorem.
– Chciałem powrócić do czasów, kiedy w zespole były obecne duch i ta energia, kiedy go zakładaliśmy z Jarkiem Szlagowskim – podkreśla Krzysztof Jaryczewski. – Na drugiej płycie Jarka już nie było, potem wszystko jakoś się rozeszło. Moim marzeniem było jednak zawsze to, żeby przywrócić tę najlepszą energię z początków zespołu, bo wtedy wszystko było magiczne – dlatego przed trzema laty powstał Jary OZ. 
Poza Jaryczewskim – śpiew i gitara, zespół tworzą doświadczeni muzycy, w tym Krzysztof Zawadka (ex Oddział Zamknięty, Daab) i Zbigniew Bieniak (również OZ, Collage), dlatego można ten projekt określić mianem swoistej kontynuacji dawnego Oddziału. 
– Myślę, że w dużej mierze mi się to udaje, tym bardziej, że gra ze mną gitarzysta Krzysiek Zawadka, który nagrywał drugą płytę Oddziału, jest też Zbyszek Bieniak, który śpiewał w zespole jako trzeci w kolejności, po mnie i Robercie Janowskim – potwierdza Jaryczewski. – Bardzo chciałbym, żeby dołączył kiedyś do nas Wojtek Pogorzelski, który bardzo dużo wnosił do zespołu czy Jarek Szlagowski, może chociaż na kilka koncertów wróci ze Stanów Paweł Mścisławski. 
Przywiązanie do dawnych czasów, ale też chęć udowodnienia, że muzycy nie stoją w miejscu, potwierdza płyta „Jary OZ”, zawierająca nowe utwory i nagrane na nowo przeboje Oddziału.
– Na nowej płycie jest materiał nawiązujący do dawnego Oddziału Zamkniętego, ale w wersjach akustycznych, wykorzystujących smyczki i fortepian – mówi Krzysztof Jaryczewski. – Druga płyta to już premierowe utwory, ale też utrzymane w stylistyce Oddziału. Udało nam się w latach 80. wejść do historii polskiej muzyki rockowej, ale to nie jest tak, że się nie rozwijamy.
Zespół Jary OZ wystąpi w łomżyńskim MDK-DŚT 3 grudnia o godz. 19.00, proponując wyprawę do czasów świetności polskiego rocka, utwory niezapomniane oraz premierowe. 
– Na pewno na koncercie w Łomży będą stare hiciory, nasze wszystkie największe przeboje – zapowiada Krzysztof Jaryczewski. – Pojawi się też na pewno trochę nowych rzeczy, będą pozmieniane aranżacje, ale wszystkie piosenki i melodie będą na pewno rozpoznawalne. Ludzie w moim wieku i o kilka lat młodsi będą więc mogli przypomnieć sobie dawne czasy. Oczywiście gramy już te utwory troszeczkę inaczej, nowocześniej niż kiedyś, ale na pewno jest to propozycja dla bardzo szerokiego spektrum słuchaczy – zapraszam na dobrą zabawę!

Wojciech Chamryk

cz
wt, 22 listopada 2016 08:17

 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0