piątek, 18 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

ŁKS przegrywa w Morągu

Porażką zakończyli tegoroczne zmagania o punkty w III lidze piłkarze Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926. W ostatnim meczu podopieczni Mateusza Miłoszewskiego ulegli na wyjeździe Huraganowi Morąg 0:2.

Rozgrywane tydzień temu w Łomży spotkanie z liderem rozgrywek, ŁKS-em Łódź wlało w serca kibiców z ŁKS-u sporo optymizmu. Ełkaesiacy nie tylko jako jedni z nielicznych w tym sezonie urwali punkty najlepszej drużynie tego sezonu, ale długimi momentami byli zespołem lepszym. Po tym pojedynku szkoleniowiec podkreślał, że jego drużyna z meczu na mecz prezentuje się lepiej i liczy, że także w ostatnim tegorocznym starciu będzie w stanie skutecznie powalczyć o zdobycz punktową. I rzeczywiście, pierwsze piętnaście minut rozgrywanego na grząskim boisku w Morągu spotkania przebiegły pod dyktando gości. Przyjezdni zdecydowanie lepiej operowali piłką i mieli znakomitą okazję do objęcia prowadzenia. W sytuacji sam na sam z bramkarzem Huragana znalazł się Paweł Drażba. Niestety napastnik wypożyczony z Jagiellonii nie zdecydował się jednak na strzał szukając jeszcze odegrania do lepiej ustawionego Przemysława Olesińskiego, który jednak został zablokowany - Bardzo żałuję tej sytuacji, bo bardzo zależało nam na szybkim otwarciu wyniku. Myślę, że gdyby udało się zdobyć bramkę na 1:0, to  moglibyśmy pokusić się w tym meczu o komplet punktów - przyznaje trener ŁKS-u.
Zaprzepaszczona znakomita okazja Drażby bardzo szybko zemściła się na drużynie z Łomży. Już w 20. minucie gola z rzutu karnego dla gospodarzy zdobył Daniel Chiliński, że jedenastka została podyktowana w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach - Tuż przed naszym polem karnym interweniował Melao, wybił piłkę spod nóg rywala, ale po chwili ten wpadł na niego. Nie wiem gdzie sędzia dopatrzył się przewinienia naszego zawodnika. A nawet jeśli dostrzegł je, to wszystko działo się poza obrębem naszej szesnastki i co najwyżej powinien być rzut wolny - mówi z żalem Miłoszewski. Mimo straty bramki łomżanie nie poddawali się i dążyli do wyrównania. Niestety w 41. minucie błąd popełnił Konrad Kamienowski. Wychowanek ŁKS-u spóźnił się z interwencją we własnym polu karnym dając wyprzedzić się przeciwnikowi i go zahaczył. Arbiter po raz drugi w tym meczu wskazał na wapno i tuż przed przerwą zrobiło się 2:0 dla gospodarzy po drugim golu Chilińskiego. Ełkaesiacy w ostatniej minucie tej części gry mogli zdobyć gola kontaktowego, ale po raz drugi w tym meczu będący w dobrej sytuacji Drażba nie dał rady skierować piłki do siatki.
W drugiej odsłonie optyczną przewagę miała ekipa gości, ale niewiele z niej wynikało. Morążanie natomiast nie forsowali tempa i wyglądali na takich, którym dwubramkowe zwycięstwo w zupełności wystarcza. Przez całe 45 minut obaj bramkarze byli praktycznie bezrobotni i pojedynek zakończył się takim samym wynikiem jak pierwsza część meczu.
- Mimo, że przegraliśmy, to trzeba powiedzieć, że mecz był bardzo wyrównany. Dużo było walki w środku boiska, ale sytuacji podbramkowych niestety jak na lekarstwo. Szkoda, że nie udało nam się zdobyć punktów na koniec tego roku, bo zima byłaby spokojniejsza. Jednak na podsumowania przyjdzie jeszcze czas - powiedział opiekun ŁKS-u.
Po 17 kolejkach ełkaesiacy zajmują 13., ostatnie bezpieczne miejsce w trzecioligowej tabeli tabeli mając 4 punkty nad otwierającym strefę spadkową Ruchem Wysokie Mazowieckie. Teraz łomżanie będą mieli tydzień przerwy, ale 29 listopada powrócą jeszcze na kilka dni do zajęć, w czasie których planowane są badania oraz wewnętrzna gra kontrolna.

is

cz
pon, 21 listopada 2016 08:30

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0