poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Pierwsza pomoc z Nowogrodu do Księgi Rekordów Guinnessa

- W razie wypadku trzeba zachować zimną krew i nie postępować gwałtownie: najważniejsze jest bezpieczeństwo ratownika – objaśnia z zimną krwią Dawid Czajkowski, trzecioklasista gimnazjum w Nowogrodzie, gdzie 45 uczniów szkoły podstawowej i gimnazjalistów przez pół godziny brało udział w próbie pobicia rekordu do Księgi Guinnessa w jednoczesnym prowadzeniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Organizująca po raz czwarty akcję „Ratujemy i uczymy ratować” Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy szacuje, że masaż serca (30 ucisków) i oddychanie (po dwa wdechy) robiło na fantomach w Polsce ponad 85 tysięcy ludzi. A Dawid - nie, bo zapomniał zgody rodziców.

Nie chodzi o to, że się nie zgadzają: zwykłe zapomnienie 15-latka. Jednak w dziedzinie edukacji dla bezpieczeństwa to Dawid urasta na Goliata, gdy fachowo objaśnia w hali sportowej kolejne kroki w razie wypadku. - Trzeba się rozejrzeć bacznie i uważnie dookoła, czy to nie prowokacja albo głupi żart – kontynuuje na parkiecie po zejściu z trybuny dla widzów, skąd oglądał półgodzinne zmagania uczniów z ich brakiem umiejętności i wprawy w udzielaniu pierwszej pomocy, z onieśmieleniem, nerwami i pośpiechem, jakby w walce z czasem. W wydzielonym na środku sali taśmą prostokącie mieści się pięć fantomów – gumiaste manekiny z ruchomą głową i uginającym się torsem – oraz cztery rzędy dzieci w kolejce. Niektóre z początku pokornie klękły wokół fantomów, żartując, że po modlitwie „może ożyją”. Szybko okaże się, że modlitwa tu na nic: mają odsunąć się i nie zasłaniać wydzielonego wejścia, ponieważ cały przebieg półgodzinnej akcji  ma rejestrować kamera Tomasza Łuby: to będzie dokument z Nowogrodu, że wszystko zostało przeprowadzone z godnie z regułami.

„Ciężko udzielić fachowo pomocy w rzeczywistej sytuacji”
15-letni Łukasz Kosakowski pochyla się nad fantomem. Chociaż nie może słyszeć w pogłosie dużej sali Dawida, działa zgodnie z instrukcją. - Najpierw należy sprawdzić, czy poszkodowany oddycha: zobaczyć, czy unosi się klatka piersiowa, przystawić ucho do nosa, odchylić mu czoło i podciągnąć brodę, by udrożnić drogi oddechowe, by człowiek się nie krztusił – kontynuuje Dawid. - Naciskamy klatkę w okolicy mostka 30 razy na minutę, po czym zatykamy nos poszkodowanemu i wdychamy powietrze. Puszczamy nos dla wydechu i powtarzamy. Wykonujemy to aż do przyjazdu ambulansu. 
Dawid zna, oczywiście, nr alarmowy 112. O tak oczywistych szczegółach, jak uchwycenie za rękę i udo do przewrócenia na bok nie wspominając. Chłopiec tłumaczy nieporadność, z jaką uczestnicy akcji bicia rekordu Guinnessa zabierają się do resuscytacji: - Lekcje edukacji dla bezpieczeństwa są w trzeciej klasie gimnazjum, a tu mamy także uczniów podstawówki i klasy pierwszej oraz drugiej. Część z nich nie ma wprawy, bo myślą, że to nie będzie im potrzebne, że się do niczego w życiu im nie przyda. A mogą się srogo zawieść, jeśli zdarzy się wypadek. Dobrze, że są zaliczenia na stopnie.
Również Łukasz jest pełen dobrych wrażeń po akcji, mimo że niektórzy ugniatali nie mostki, tylko piersi i brzuchy fantomów, że robili to czasem z częstotliwością igły w maszynie do szycia, że nie zatykali nosa albo wdychali powietrze raz za razem. Dla niektórych to było pierwsze zetknięcie z taką sytuacją, więc mogli popełniać niezliczone błędy, mimo instruktażu na początku pracownika Pogotowia Ratunkowego i filmu instruktażowego z projektora na ekranie. - Kiedy rozpoczynaliśmy, myślałem o pobiciu rekordu Guinnessa przez WOŚP i Polskę, ale teraz widzę, że to służyło czemuś więcej – broni rozgardiaszu i zamieszania przy fantomach Łukasz. - Chodziło o to, aby uczniowie przekonali się, jak ciężko udzielić fachowo pomocy w rzeczywistej sytuacji, gdzie dochodzi stres.
Prowizorka, brak umiejętności, treningu...? - pytanie zadaliśmy fachowcowi i organizatorowi próby bicia rekordu świata w jednoczesnej resuscytacji w Nowogrodzie. - Z określeniem „prowizorka” się nie zgadzam – odpowiada Ewa Fiega ze Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych na rzecz rozwoju, promocji i doskonalenia zawodowego w Łomży. - Podczas wypadku drogowego zamieszanie jest  większe. Dochodzi ogromny stres, a fantom jest czysty, suchy, bez krwi. Między ustami ratownika a fantomu - rurka z folią oddzielającą. Nie ma odpowiedzialności za życie człowieka. Najważniejsze, że w świadomości dzieci i młodzieży utrwali się to ratowanie, w oczekiwaniu na przyjazd pomocy, liczby: 112 i na minutę: 30 ucisków, 2 oddechy. Na ćwiczenia akcji reanimacyjnych przyjdzie czas.

Mirosław R. Derewonko

cz
pon, 17 października 2016 16:28
Data ostatniej edycji: 2016-10-17 18:21:44

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0