poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Promocja Łomży nie podoba się nawet władzom Łomży

Jak cię widzą, tak cię piszą... - to przysłowie, które legło u podstaw działań promocyjnych i marketingowych. Na pokazanie swojej dobrej strony firmy ale także miasta czy regiony wydają krocie. Łomża też. Prezydent Mariusz Chrzanowski ponad rok temu powołał nawet specjalny wydział komunikacji medialnej i promocji... Okazuje się, że to co i jak robią z promocją władze Łomży nie podoba się... - co może być zaskoczeniem - nawet samym władzom Łomży.

Wyraz tego dano w trakcie dyskusji o analizie działań promocyjnych miasta za I półrocze 2016 roku. Dyskusja odbyła się podczas posiedzenia Komisji Rozwoju, Przedsiębiorczości i Zagospodarowania Przestrzennego. Jej przebieg możemy poznać dzięki protokołowi z obrad. Z jego lektury wnika, że kluczowe jest tu rozgraniczenie „na promocję zewnętrzną i promocję wewnętrzną”, którego domagał się radny Jan Olszewski (PiS). 
- To, co dzieje się w mieście, jest to promocja wewnętrzna, a powinniśmy promować miasto na zewnątrz – mówi radny.
Okazuje się, że tej promocji zewnętrznej prawie nie ma, a ta wewnętrzna jest, ale mało promocyjna.

Kosztowne zabawy na rachunek miasta
Dyskusja zaczęła się do wypowiedzi przewodniczącego komisji Dariusza Domasiewicza, który analizując przedstawiony przez prezydenta dokument „odnosząc się do takich zadań prowadzonych w ramach działań promocyjnych jak np. pożegnanie lata na kwotę ok. 13 tys. zł zwrócił się z zapytaniem, czy nie udałoby się w przyszłości pozyskać sponsorów do organizacji tego typu imprez.”
Jako pierwszy wypowiedź Domasiewicza poparł... zastępca prezydenta Łomży Andrzej Garlicki, który „stwierdził, że wspiera te intencje”.
- Sposób na to jest bardzo prosty. Należy obniżyć budżet na promocję, co wpłynie na tego typu działania – zaproponował radny Tadeusz Zaremba.
Tę wypowiedź poparła z kolei Elżbieta Parzych – skarbnik miasta. „Dodała, że jeśli wydział będzie chciał zrealizować tego typu zadanie, będzie szukał środków, a przynajmniej powinien.” 
Dalej w dyskusji skarbnik stwierdziła, że nie neguje samych imprez, ale formę finansowania. Jest zdania, że taka impreza jak np. piknik rodzinny powinna być realizowana przez wydział kultury. Powinno to być działanie kulturalne, integracyjne i nie wie jak do tego podejdzie RIO, ale z doświadczenia wie, że tego typu sprawy są bardzo prześwietlane. 
- W tym dziale należałoby tego typu środków mieć jak najmniej, a prowadzić promocję zewnętrzną, nakierowaną na pozyskanie inwestorów” – dodawała skarbnik miasta.
Radny Tadeusz Zaremba wracając do imprez na Starym rynku zaproponował, aby wzorem niektórych miast jednemu z miejskich pracowników przypisać rolę menagera imprez na Starówce, czyli tego, który szuka pieniędzy, organizuje itp. 
- Patrząc na dość liczny zespół Wydziału Promocji, można się zastanowić, czy nie dać komuś szansy zaistnieć właśnie jako taki menager tego typu działań – mówił radny Zaremba, który po chwili dodawał, że „jeżeli mamy wydawać pieniądze, to niech to będzie w sposób cywilizowany i przynosi to jakieś założone i zrealizowane rezultaty, a nie na zasadzie, że zrobimy imprezę dla swoich znajomych i będziemy się cieszyć, że dofinansowaliśmy np. bal bezalkoholowy. Jeśli nawet, to może niechby poszła w mediach jakaś promocja w ślad za tym, że ludzie na trzeźwo też umieją się bawić.”
W całej dyskusji o słabości „promocji wewnętrznej” Łomży odmienny pogląd wygłosił tylko jeden radny. Adam Zwierzyński stwierdził, że środki finansowe są ważne, ale nie są najważniejsze i wie to z doświadczenia, a „co do liczby pracowników Wydziału Promocji uważa, że jest ich za mało”.

Nie wiadomo co i jak pokazać
Dalej dyskusja zeszła już na promocję zewnętrzną. Zaczął wiceprezydent Garlicki, który stwierdził, że od początku był zdania, że wołałby wydać większą kwotę pieniędzy, ale żebyśmy mieli strategię, która pokazałby nie jakieś kosmiczne pomysły, ale żeby pokazała takie atuty miasta, które moglibyśmy promować. 
- Łomża powinna się z czymś kojarzyć, trzeba by było wypromować wizerunek miasta, ale żeby go wypromować, trzeba go zdefiniować, trzeba to nazwać, określić, a żeby to z kolei zrobić dobrze, to muszą być profesjonaliści, którzy poprzez konsultację, badanie rynku zewnętrznego i wewnętrznego opracują strategię – mówi zaznaczając, że jeśli to ma być strategia dla samej strategii na zasadzie kopiuj - wklej z jakiejś innej strategii, to nie o to mu chodziło. Jako przykład podał Ełk, któremu przez lata konsekwentnej pracy udało się stworzyć i wypromować wizerunek miasta.
Włączając się do dyskusji radny Zbigniew Prosiński mówił, że jest przeciwko produkowania jakiejś nieograniczonej ilości gadżetów i rozwożenia tego po całej Polsce. Takie materiały oczywiście muszą być, ale bardziej skierowane do osób, które są potencjalnie zainteresowane szczególnie tym, żeby zainwestować w mieście. Jego zdaniem rozdawanie gadżetów nie przynosi efektów. W przekazanej radnym przez prezydenta informacji brakuje mu zaś takiej o udziale miasta w jakichkolwiek targach.  - Czy wydział promocji nie zajmował się takimi sprawami? - pytał radny. 
Elżbieta Parzych – skarbnik miasta odpowiedziała, „że aby wziąć udział w targach trzeba mieć z czym, a miasto nie ma strategii, z której wynikałyby też jak miasto ma zareklamować, jakie materiały zaprezentować, co pokazać w tych materiałach.”
Wiceprezydent Garlicki, odpowiadał, że  dodał jeszcze, że terenów inwestycyjnych miasto też już nie ma, bo to co było, zostało sprzedane. 
- Pozostała jedna działka i nie ma terenów, które moglibyśmy promować do sprzedaży i uważa za bezcelowe inwestowanie w promocję tego typu przedsięwzięć – napisano w protokole z obrad komisji.

161121091207.gif
cz
cz, 06 października 2016 08:33
Data ostatniej edycji: 2016-10-06 09:09:56

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0