sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

European Day Without A Road Death w Marianowie k. Łomży

- Jestem zadowolony, że nie dostałem od policjantki mandatu, ale pouczenie, z którego zamierzam skorzystać w praktyce – mówi ze spokojem i uśmiechem Piotr Cieniewicz, 22-letni kierowca, który na trasie 61 z Łomży do domu w Kisielnicy został zatrzymany w Marianowie, gdzie dopuszczalna prędkość wynosiła 70 kilometrów na godzinę, kiedy jechał z szybkością ponad 90. Działo się to w ramach ogólnopolskiej akcji europejskiego dnia bez ofiar śmiertelnych na drogach. - Mam nadzieję, że mój przykład będzie kształcący dla innych kierowców. Obyśmy nigdy nie jechali w ambulansie.

Pan Piotr mógłby dostać mandat od 100 do 200 zł i cztery punkty karne za przekroczenie prędkości, lecz skończyło się na pouczeniu i zaproszeniu do ambulansu Grupy Ratowniczej Nadzieja. - Ważna dla bezpieczeństwa jest widoczność na drodze, dlatego rozdajemy również takie opaski odblaskowe – opowiada aspirant Ewelina Szlesińska z Komendy Miejskiej Policji w Łomży. Pokazuje giętki jak sprężynka, zaciskający się na przegubie, kostce i udzie pasek z jaskrawo cytrynowym odblaskiem. - Policjanci łomżyńscy rozstawili punkt kontrolno-edukacyjny  przy szkole rolniczej w Marianowie, gdzie kierowcy nagminnie przekraczają dopuszczalną prędkość. Kilku dostało mandaty, jednemu zatrzymano dowód rejestracyjny z powodu złego stanu opon samochodu. Chcemy w ten sposób podnieść świadomość kierowców, że to od nas wszystkich zależy bezpieczeństwo nasze i innych. W wypadkach na terenie Unii Europejskiej w 2015 roku zginęło 26 tysięcy osób: każdego dnia w UE traci życie 71 ludzi. Natomiast w Polsce w 2015 zginęło 2 938 osób, czyli średnio 8 osób dziennie. 21. września do godziny 15. w Łomży, powiecie i województwie nie doszło do żadnego wypadku. 

„Byłem zatrzymany za nadmierną prędkość”
Wśród najczęstszych przyczyn wypadków drogowych, wskutek których giną niewinni ludzie, jest nadmierna prędkość, brawura kierowcy i niebezpieczne manewry: niestosowanie się do przepisów, przejeżdżanie po linii, wyprzedzanie na trzeciego. Krótko mówiąc: świadome lekceważenie zasad.
Pan Piotr zdaje sobie sprawę, że chodzi nie tylko o bezpieczeństwo jego jako prowadzącego auto, ale także innych użytkowników dróg, czasami całych rodzin. - Jeśli zmienimy swoje postępowanie, jest szansa, że w Polsce i Europie będzie więcej dni bez ofiar śmiertelnych w wypadkach na drodze – kontynuuje asp. Szlesińska. Patrzymy, jak podkomisarz Anna Mandziuk i asp. sztabowy Wiesław Plona z wydziału ruchu drogowego KMP zatrzymują lizakiem kolejne rozpędzone tiry – ważące po 20 czy 40 ton długie kolosy transportowe z kontenerem mają długą drogę hamowania i uderzenie roztrzaskujące w kawałki samochody osobowe... Kierowcy dostają mandaty lub pouczenia i szybki kurs z pierwszej pomocy. - Przypominamy sekwencję resuscytacji i co robić, gdy jest się świadkiem wypadku drogowego – wyjaśniają zastępca koordynatora GR Nadzieja Jakub Brzeziak z Michałem Nawrockim. - Co należy zrobić? Zatrzymać się, zainteresować się, co się stało, nie być obojętnym. Sprawdzić, ilu jest poszkodowanych i w jakim są stanie i zaalarmować odpowiednie służby. Jeżeli się brzydzimy, gdyż nie znamy osoby, a widzimy na twarzy czy ustach krew, możemy odstąpić od sztucznego oddychania, ale podejmijmy chociaż masaż serca: kładziemy dłoń na klatce piersiowej...

„Mój przykład jest ku przestrodze...”
Piotr Cieniewicz dokłada na fantomie w karetce drugą rękę i splata palce obu, po czym z początku nieśmiało, z czasem coraz energiczniej ugniata elastyczny tors manekina, żeby ucisków było 100 – 120 na minutę. - Większość kierowców nigdy nie była w ambulansie w środku, to robi wrażenie na nich, mogą sobie wyobrazić, co by było gdyby... - komentuje bez dydaktyzmu Ewelina Szlesińska. - Prawo jazdy mam od czterech lat, dwa razy byłem zatrzymywany przez drogówkę za nadmierną prędkość, a raz za rozmowę przez komórkę, kiedy przestawiałem samochód z miejsca na miejsce – wspomina pan Piotr. Asp. sztabowy Wiesław Plona potwierdza, że można za to dostać mandat, gdy parking znajduje się w strefie zamieszkanej lub strefie ruchu, o czym informują znaki. Tego, z jaką prędkością może prowadzić pojazd w strefie zamieszkanej, pan Piotr dowiedział się w Marianowie. Nie, nie 50 km na godzinę. - Dostałem nauczkę – podsumowuje. - Mój przykład jest ku przestrodze.
Z policjantami i ratownikami medycznymi dyżurował również Krzysztof Olszewski z Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Sprawdzał oznakowanie wiezionych ziemniaków: mają numery w systemie ewidencyjnym i muszą być oznakowane, by uniknąć chorób kwarantannowych.

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
śr, 21 września 2016 15:17
Data ostatniej edycji: 2016-09-21 16:30:01

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0