niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Czerwone Berety wygrywają IV Grom Challenge „Siła i Honor”

184 ludzi z całej Polski w 92 parach – śmiałkiń i śmiałków powyżej 18-tu lat, ale i powyżej 40-tki – startowało o godz. 10. spod wieży w ośrodku szkolenia poligonowego Grom Group w Czerwonym Borze. Mieli do przebiegnięcia w morderczych warunkach 25 km – przez gęsty las, mokradła, rowy z wodą i dzikie piaski oraz do pokonania przeszkody górą i dołem, czasem w warunkach bitewnych wśród dymów i ogni z petard i rac, czasem czołgając się pod czołgiem i skacząc z amfibii. Kiedy po 7 godzinach zwycięzcy odbierali nagrody, po ściankach i drabinkach dobiegały jeszcze trzy ostatnie pary. Wygrali w kategorii open żołnierze Czerwonych Beretów: Rafał Serafin i Piotr Bartoszewski.

Wojskowych na Grom Challenge jest więcej, jak dwaj bracia ze Szczecina, co przedstawiać się nie chcą z sobie wiadomych przyczyn. Domyślam się, że część z chcących sprostać wyzwaniu z nazwy zawodów służą w służbach, gdzie dyskrecja i anonimowość to wymóg na co dzień. A zdobywcy 3. miejsca, niewiele brakło, nie wystartowaliby w ogóle. - Pół godziny przy biurze zawodów stałem i myślałem, że nikogo nie znajdę – mówi 27-latek z Wydmin koło Giżycka Wojciech Kiszła. Stał, bo partner miał służbę i nie mógł przybyć. Na szczęście... - Mój partner też się wykruszył i spotkałem Wojtka – wyjaśnia z uśmiechem 24-letni Bartłomiej Sapiecho, kulejąc z powodu otarcia paznokcia.
Takich perypetii nie mieli startujący drugi raz zwycięscy w parach mieszanych instruktorzy Fitness Academy. - Na co dzień biegamy we Wrocławiu – wyjaśnia Agata Abramowicz (niespokrewniona z ppłk), patrząc czule na partnera również życiowego. - Rok temu biegaliśmy z kolegami oddzielnie, a dziś widać, że lepiej wychodzi nam w takim duecie – dodaje szczęśliwy 33-latek Leszek Zaliński.

Ciało krzyczy „nie możesz”, a głowa...
W zielonej zadrzewionej okolicy kręcą się zdyszani, umorusani, ubłoceni ludzie w moro i traperach. Siłą rzeczy, zwraca uwagę mą czwórka przyjaciół z Gdańska. Wykąpani, odświeżeni, jak spod igły: Michał Stolarczuk (lat 36, strażak bojowy) i Kacper Karski (27 l., rolnik) oraz Henryk Ambroch (51 l., strażak) i Patryk Aleksandrowicz (39 l., przedsiębiorca), zwycięzcy, oldboy'e. Michał challenges zajmuje się od urodzenia: bieganie, skakanie, rowery, wspinaczka wysokogórska... Za cechy dające szanse na pokonanie trasy uważa: silną psychikę, wytrwałość, kondycję. Partner Kacper uzupełnia zestaw o samodyscyplinę i siłę fizyczną, czego trzeba na: Tygrys Orzysz i Runmageddon Beskidy. - Najważniejsza jest głowa – mówią jeden przez drugiego. - Ciało krzyczy „nie możesz”, a głowa, że „dużo możesz”. - Lubię Grom Challenge: jest atmosfera i wyjątkowi ludzie – tłumaczy Henryk, zaś Michał dodaje, że „rywalizacja, ale w trakcie można liczyć na pomoc”. Patryk: - Idea Gromu: „Nikt nie zostaje sam”. Henryk: - Grom jest trudny: przebywanie w bagnach, wychłodzenie stóp i mięśni nóg, to nie są wyzwania dla każdego. Trzeba być silnym, wytrzymałym, sprytnym, a nie biegaczem.
Patryk uściśla: - Tu nie przyjeżdża się zaimponować, pokazać, tylko sprawdzić. Panuje atmosfera bratniej pomocy, zdrowej rywalizacji, nie ma nachalnych reklam i celebrytów. Wspieramy również pieniędzmi Fundację Niezapomniani, pomagającą rodzinom funkcjonariuszy jednostek specjalnych.

Wojciech Grabowski ma 50. urodziny
Na scenie robi się ciasno, przybywa gości, jak szef TVP Jacek Kurski. Służbowo, jako że telewizja publiczna ma misję popularyzować patriotyzm praktyczny, obronny, poprzez siły rezerwy, obrony terytorialnej, grupy rekonstrukcji. - Mam sentyment do tych stron, bo tu miałem najlepszy wynik do Parlamentu Europejskiego, tu dziadek z 18. Pułku Piechoty w kampanii wrześniowej pod Srebrnym Borkiem zginął - wspomina. W wyzwaniach jak to nie brał udziału. - 5 km przez jezioro przepłynę, 14 lat grałem wyczynowo w piłkę nożną, po górach wędrowałem z Murowańca do Morskiego Oka.
- Każdy, kto pokonał trasę, jest zwycięzcą – gratuluje kolejnym odważnym jeden z sędziów. Prezes Fundacji Niezapomniani Tomasz Biszczak czyta list od prezydenta Andrzeja Dudy, gościa imprezy sprzed roku. Jarosław Stawiarski, sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu, czyta list premier Beaty Szydło. Zastepca szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego ppłk Jerzy Abramowicz zachęca cywili do podjęcia decyzji o służbie w OT, czemu sekundują komendanci WKU w Łomży: Krystowczyk i Grzeszczyk. „Sto lat!” rozbrzmiewa: Wojtek Grabowski (lat 50), inicjator odświeżenia Czerwonego Boru na potrzeby Gromu, otrzymuje mały prezent od kolegów. Jest jednym z pierwszych żołnierzy, profesjonalista od snajperów, według prowadzącego szkolenia Amerykanina Larry Freedmana z Delty (pierwowzór bohatera „Helikopter w ogniu”) - „najlepszy uczestnik z Polski”. Wzruszenie...

Zmęczenie w dobrych nastrojach
Błażej Sokołowski z Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego jest tak zmęczony wrażeniami z całego dnia na poligonie w Czerwonym Borze, gdzie przyjechał o godzinie 7. w pochmurne i zimne rano, że nie ma sił opowiadać, co widział na trasie 25-kilometrowego biegu z przeszkodami Grom Challenge. Przyjechał z 30-oma koleżankami i kolegami z klas mundurowych ALO w Łomży pod opieką dwojga wspaniałych nauczycieli. - Nasi wychowankowie byli wolontariuszami: na różnych etapach pomagali w koordynowaniu biegu na torze przeszkód, w żwirowni czy na strzelnicy, mieli za zadanie pouczyć zawodników, jak zgodnie z regulaminem pokonać barierę, z góry czy z dołu – opowiada Izabela Szumowska. - Rano było chłodno, zapowiadało się na dzień bez słońca – dodaje Paweł Gałczyk, odrywając się na chwilę od miseczki grochówki. - Jednak pokonaliśmy zmęczenie.
Z satysfakcją zauważają, że wśród 92 par był drugi raz na biegu dzielny wychowanek ALO Bartek Dzierzgowski z tatą. Za rok planują sami także wystartować i zaproponować udział swoim klasom.
- Wszystkie z 92 par bieg ukończyły i nie było protestów w sprawie toru czy sędziowania – ocenia sędzia główny Marcin Przybyłowski (lat 44), po selekcji Grom, oceniający zmagania drugi raz na Grom Challenge. -  Znakomita większość w dobrych nastrojach, dobrej formie. Może wrócą za rok.
Grochówkę i kiełbaski z grilla można było jeść pod lekkim hangarem, gdzie na ekranie pojawił się film, „25 lat Grom”, wyprodukowany jako część albumu „Tobie Ojczyzno”. - Dwa lata tworzyłem go po godzinach dla Fundacji Sprzymierzeni z Gromem – wspomina autor Krzysztof Spiechowicz. - Pro publico bono. Półtorej godziny opowieści żołnierzy, o misjach, ich wrażeniach i przeżyciach...
Wręczył 4 coiny na pamiątkę, które przyjęli: „Wojtek”, „Magda”, „Miras”, „Tetetka”. Symbolicznie zaczął się IV Grom Challenge: uczestnicy robili po 22 pompki dla wsparcia weteranów wojennych.

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
mm
nie, 18 września 2016 10:06
Data ostatniej edycji: 2016-09-19 08:26:27

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0