sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

„Zróbmy sobie dobrą szkołę”

„Takie jest młodzieży chowanie jaka jest Rzeczpospolita” parafrazowała słynne słowa kanclerza Jana Zamoyskiego docent Elżbieta Kauer-Bugajna z wydziału polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. To jedna z uczestniczek debaty zorganizowanej w Łomży przez Komitet Obrony Demokracji o planowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej reformie szkolnictwa i związanych z tym zagrożeniach.
- Nie chodzi o KOD, nie chodzi o ZNP czy partie. Chodzi o szkołę, dobrą szkołę – mówiła docent podkreślając, że dzisiejszy system edukacji jest zły, a minister edukacji zapowiadając reformę „sprowokowała” dyskusję. - Konsultacje były fikcją. Nikt nas na Uniwersytecie nie pytał o zdanie, a to my uczymy nauczycieli – mówiła i apelowała: - My obywatele dajmy sobie głos. Zróbmy sobie dobrą szkołę.

od lewej: Wiesław Nowak, emerytowany nauczyciel ze Zbójnej i wiceprzewodniczący ZNP w Łomży, Roman Filipowicz emerytowany wicedyrektor Zespołu Szkół Zawodowych w Ostrołęce, docent Elżbieta Kauer - Bugajna Uniwersytet Warszawski, prof. dr hab. Małgorzata Kowalska Uniwersytet w Białymstoku
od lewej: Wiesław Nowak, emerytowany nauczyciel ze Zbójnej i wiceprzewodniczący ZNP w Łomży, Roman Filipowicz emerytowany wicedyrektor Zespołu Szkół Zawodowych w Ostrołęce, docent Elżbieta Kauer - Bugajna Uniwersytet Warszawski, prof. dr hab. Małgorzata Kowalska Uniwersytet w Białymstoku
Radosława Górska nauczycielka języka polskiego z Zespołu Szkół Powiatowych w Łysych
Radosława Górska nauczycielka języka polskiego z Zespołu Szkół Powiatowych w Łysych

„Szokująca reforma w szkołach” to wielki biały napis na czerwonym tle ulotki jaką Region Podlaski Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji zapraszał mieszkańców Łomży na debatę na temat zmian w polskiej edukacji. Mieli dyskutować eksperci, nauczyciele i rodzice. Zaproszono władze samorządowe miasta, przedstawicieli kuratorium, związkowców z oświaty, dyrektorów i rady pedagogiczne szkół... Zaproszonych nie było. Przyszło w sumie niespełna 30 osób z Łomży, ale i z Białegostoku, Zbójnej, Łysych, Ostrołęki a nawet Gołdapi. 
- Tym spotkaniem chcemy rozpocząć cykl debat na ważne kwestie społeczne. Żadna partia tego nie robi - mówił na wstępie dr Tadeusz Nowak, prezentując się jako członek KOD-u w Łomży.  
Wprowadzenia do dyskusji o reformie oświaty dokonała Radosława Górska, nauczycielka języka polskiego z Zespołu Szkół Powiatowych w Łysych. 
- Czeka nas kilkanaście lat chaosu organizacyjnego, (...) chaos programowy, (…) przecenianie humanistyki, niedocenianie nauk przyrodniczych, (…) obowiązkowy wolontariat, (…) utrata pracy przez 40 tysięcy nauczycieli i wiele tysięcy pracowników szkół, (…) ubezwłasnowolnienie organów prowadzących szkoły – krytykowała przedstawione przez minister założenia reformy i podkreślała, w wielu miejscach jest wiele niewiadomych. Dodawała także, że przedstawiając reformę skłócono środowisko nauczycieli bo nauczyciele gimnazjów boją się o pracę, a nauczycielom w podstawówkach i szkołach ponadgimnazjalnych powiedziano, że będą mieli więcej roczników więc i więcej zajęć. Mogło się wydawać, że cała dyskusja dalej pobiegnie tym torem, zwłaszcza, że wypowiadająca się jako pierwsza prof. dr hab. Małgorzata Kowalska, z Uniwersytetu w Białymstoku, dodała do tego postępującą ideologizację szkoły wskazując ogromną liczbę lekcji religii i brak nauczania etyki, mimo – jak podkreślała - gwarancji ustawowych. Wówczas głos oddano docent Elżbiecie Kauer-Bugajnej z Uniwersytetu Warszawskiego, która powiedziała, że „nie jest przeciwko reformie, bo PiS, ale niech będzie to reforma dobra”.
- Ja jestem za reformą przemyślaną, uzgodnioną społeczne – mówiła wskazując, że przychodzący dziś na studia absolwenci liceów są zmęczeni, nie znają odpowiedzi na pytanie „dlaczego”, dlatego, że w szkole położono nacisk na testowość i zdawalność. 
Docent Kauer-Bugajnej podkreślała, że dotychczasowe konsultacje zorganizowane przez ministerstwo edukacji w jednym mieście „były fikcją” i że nikt nie zna szczegółów jak miałoby wyglądać nauczanie po wdrożeniu reformy.
- Pani minister, czy pani zna szczegóły tej reformy? Czekamy na nie – mówiła. 

Reforma tak, ale jaka?

Jej wystąpienie zmieniło wydźwięk dalszej części debaty.
- Myśmy popełnili sporo błędów jeśli chodzi o szkolnictwo zawodowe. Skutki tego odczuwamy dziś boleśnie – mówił  Roman Filipowicz, emerytowany wicedyrektor Zespołu Szkół Zawodowych w Ostrołęce wskazując, że w dzisiejszej reformie minister w zasadzie proponuje „zmianę nazwy” tego typu szkół. Jako niebezpieczeństwo wynikające z nowej reformy oświaty wskazywał brak nauczania integracyjnego, które - jak mówił - „jest wielkim osiągnięciem ostatnich lat”.
Wiesław Nowak, emerytowany nauczyciel ze Zbójnej i wiceprzewodniczący ZNP w Łomży, mówił że w 1999 roku, gdy wprowadzano gimnazja był ich przeciwnikiem – jeździł nawet na demonstracje do Warszawy, ale później przez 13 lat pracował w gimnazjum.
- Na początku były problemy z gimnazjalistami, ale już ich nie ma. Więcej przemocy jest chyba w podstawówce – mówił wskazując, że po reformie we wszystkich tego typu szkołach trzeba będzie stworzyć i wyposażyć sale do nauki fizyki, chemii czy biologii. - To będzie oznaczało duże wydatki dla samorządów, których nikt pewnie im nie zwróci - dodawał. 
Szczególnie mocno zabrzmiał głos nauczycielki z Gołdapi, która mówiła, że szkoła, jaka dziś funkcjonuje deprawuje nauczycieli i uczniów. - Ale ta reforma nie wprowadza nowej jakości – podkreślała. 
Jej zdaniem reforma powinna zmierzać do ograniczenia liczebności klas, lepszego wyposażenia pracowni, aby na fizyce czy chemii można było przeprowadzać w klasach eksperymenty, oraz  zmiany programu nauczania, aby uczniowie mogli myśleć. Mówiła, że byłoby to lepsze niż mechaniczne likwidowanie wszystkich gimnazjów. 
- Gimnazja, to najlepiej funkcjonujące w tej chwili szkoły – podkreślała wskazując, że po 17 latach od ich utworzenia, gimnazja udoskonaliły się. 
Profesor Małgorzata Kowalska z UwB przywoływała fiński model edukacji, w którym jak mówiła jest zupełnie inny niż nasz, w którym, przynajmniej na początku, nie ma ocen, a dzieci uczy się pracy zespołowej i myślenia.
- Dlaczego u nas na te dobre modele nikt się nie ogląda? - pytała.  
W trakcie dyskusji mówiono także o nauczycielach i ich relacjach, czasami bardzo trudnych, z uczniami. 
- Szkoła musi być szkołą, a nie kinderbalem, ani fabryką guzików – mówiła docent Elżbieta Kauer-Bugajna, proponując ogólnopolską, powszechną debatę jakiej szkoły chcemy. - My obywatele, my podatnicy dajmy sobie głos. Zacznijmy dyskutować jakiej szkoły chcemy. Zróbmy sobie dobrą szkołę. Może jest wreszcie okazja – dodawała.

161121091207.gif
cz
pt, 16 września 2016 11:13
Data ostatniej edycji: 2016-09-16 11:36:13

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0