sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 680

Wątpliwa inwestycja

To będzie miało bezpośredni wpływ na budżety domowe większości mieszkańców Łomży i to przez kolejne dziesiątki lat. Władze Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej chcą, obok energii cieplnej, wytwarzać także prąd, przy czym paliwem byłaby biomasa, a nie obecnie wykorzystywany miał węglowy. Plany przejścia miejskiej ciepłowni z taniego węgla na drogą biomasę budzą jednak coraz więcej obaw o ekonomiczność przedsięwzięcia – także wśród niektórych członków Rady Nadzorczej MPEC.
Zarząd miejskiej spółki, przekonuje, że „nie podjęto decyzji o realizacji inwestycji”. Tymczasem kilka miesięcy temu rozstrzygnął przetarg na wybór firmy, która ma mu pomóc wybrać optymalny wariant, a także przygotować niezbędne dokumenty wraz z uzyskaniem ostatecznej prawomocnej decyzji pozwolenie na budowę, dla wysokosprawnego układu skojarzonej produkcji ciepła i energii elektrycznej opalanego zrębkami drzewnymi. Zlecenie za 687 tys. 570 zł otrzymało polsko-belgijskie konsorcjum TRACTEBEL ENGINEERING.

- Kogeneracja oparta na biomasie powoduje większe wykorzystanie energii pierwotnej w paliwie – przekonuje zarząd MPEC dodając, że jest to także ważny element w procesie redukcji gazów cieplarnianych, a istotnym czynnikiem za zrealizowaniem tej inwestycji będzie brak obowiązku ponoszenia kosztów związanych z emisją CO2 oraz wprowadzenie do przedsiębiorstwa nowego produktu w postaci energii elektrycznej. Zgodnie z podpisaną umową do końca października tego roku miał być gotowy projekt budowlany wraz z wszelkimi uzgodnienia do uzyskania pozwolenia na budowę, a już na początku sierpnia miały być dostarczone do MPEC koncepcja techniczna i studium wykonalności z analizą techniczno-ekonomiczną dla wybranego wariantu inwestycji. Dokumentów jednak wciąż nie ma, a zarząd MPEC zapowiada, że terminy z umowy zostaną określone na nowo.
- Prace nad wypracowaniem wariantu akceptowanego przez MPEC pod każdym względem, nadal trwają – informuje Radosław Żegalski, członek zarządu MPEC zapewniając, że przedsiębiorstwu zależy, żeby ewentualna inwestycja była przeanalizowana i przedyskutowana przez jak największą liczbę gremiów inżynierskich i ekonomicznych. - Różnice polegają na wykorzystaniu różnych technologii, które mogą obniżyć koszty całego przedsięwzięcia, na czym nam najbardziej zależy -  – dodaje.

Ślepa uliczka 
- Bum na inwestycje w tego typu instalacje był modny 10 lat temu, a teraz wiele ze zrealizowanych przedsięwzięć tylko generuje dodatkowe koszty – mówi członek Rady Nadzorczej MPEC. To on przekazał nam, że Rada Nadzorcza spółki nigdy nie podejmowała uchwały, która wskazywałaby celowość jej przeprowadzenia. Jego zdaniem, gdy ceny certyfikatów zielonej energii, które otrzymuje się za produkcję „ekologicznego” prądu, spadły do rekordowo niskich poziomów, pod znakiem zapytania stanęła ekonomiczność wielu realizowanych instalacji OZE. Przywołuje dane, że do wyprodukowania 1 MWh energii elektrycznej potrzeba węgla za około 90 zł lub biomasy za 210 zł.
- Spalanie biomasy bez wsparcia na odpowiednim poziomie nie będzie opłacalne – podkreśla przypominając, że zadaniem ciepłowni jest produkcja ciepła, a w miejskiej spółce dodatkowo po jak najniższych cenach dla mieszkańców. Członek ten przestrzega, przed pochopnym podejmowaniem inwestycji, która będzie droga i może spowodować, że po jej realizacji mieszkańcy za ciepło będą musieli płacić znacznie więcej.

Inwestycja w „pułkownika” czy możliwość?
Zwolennikiem budowy w ciepłowni miejskiej kogeneracyjnego źródła na biomasę jest przewodniczący Rady Nadzorczej MPEC Marek Kozikowski. Mówi, że Rada Nadzorcza o inwestycji debatowała wielokrotnie, ale potwierdza, że uchwały w tej sprawie nie podejmowała. Przekonuje, że formalna opinia czy ocena RN będzie potrzebna, ale dopiero przed przetargiem na wyłonienie wykonawcy inwestycji, gdy spółka będzie musiała mieć zapewnione jej finansowanie.
- Oczywiście, może się zdarzyć i tak, że dokumentacja powstanie, ale inwestycji nie podejmiemy, bo nie będzie się opłacało albo nie zdobędziemy środków na jej realizację i zostanie nam tylko taki kosztowny „pułkownik”, czyli dokumentacja, która wyląduje na półce, ale ona musi powstać – przekonuje.
Jego zdaniem decyzja o podjęciu inwestycji powinna zapaść dopiero wtedy, gdy będzie znana i satysfakcjonująca cena, po jakiej MPEC będzie mógł sprzedawać swój ekologiczny prąd. Ta cena ma być ustalana podczas krajowych aukcji, na których swoje oferty będą przedstawiać producenci „ekologicznej” energii. Aby do niej przystąpić, nie trzeba mieć prądu, wystarczy samo pozwolenie na budowę obiektu, który taki prąd będzie wytwarzał. Zdaniem Kozikowskiego, to pierwszy z argumentów, dlaczego należało zlecić kosztowne opracowanie. Drugi dotyczy sfinansowania inwestycji szacowanej nawet na ok. 60-80 mln zł, której  MPEC nie będzie w stanie samodzielnie przeprowadzić. Potrzebna jest dokumentacja do wniosku o dotację.

Wspólna decyzja?
- Oczekuję od zarządu i chciałbym mieć do wyboru i oceny przynajmniej dwa warianty – mówi Kozikowski, przewodniczący RN MPEC, zaznaczając, że przy decyzji, który z nich zrealizować, kluczowy musi być wpływ na koszt ciepła dla ostatecznych odbiorców. - Nie można dopuścić do sytuacji, w której koszty produkcji energii elektrycznej byłyby przekładane na koszty ciepła – dodaje.
Zarząd MPEC zapytaliśmy też, czy przed rozpoczęciem inwestycji będzie zasięgał opinii (może zgody) Rady Miasta? Odpowiedź brzmi „tak”, ale radni o planach inwestycji nic nie wiedzą.

 

161121091207.gif
cz
cz, 01 września 2016 08:26
Data ostatniej edycji: 2016-09-01 08:44:37

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0