poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Groźne psy czy bezmyślni właściciele?

19-latka została zaatakowana i pogryziona przez biegającego luzem dużego, jasnego psa. Sytuacja miała miejsce w niedzielę wieczorem w okolicach boiska Szkoły Podstawowej nr 9. Trwa ustalanie do kogo pies należy, jeśli więc ktoś ma informacje na ten temat proszony jest o podanie ich policji. Jednak tak naprawdę zawinił nie pies, ale jego bezmyślny właściciel.
– W miejscu publicznym, np. w parku czy przy szkole pies musi być zawsze wyprowadzany na smyczy, a jeśli jest duży, należy do ras groźnych i może być agresywny, musi być też w kagańcu! – podkreśla Grażyna Wiaksa z łomżyńskiego schroniska dla bezdomnych psów „Arka”.

Ślady ugryzienia przez psa
Ślady ugryzienia przez psa


– Córka jak zawsze poszła wieczorem pobiegać – opowiada ojciec pogryzionej dziewczyny. – Biegała tam gdzie zawsze, ale było ciemno i nagle rzucił się na nią pies, nawet nie zauważyła kiedy.
Był luzem, bez kagańca. Zdołała uciec, ale była w szoku, słyszała tylko, że ten mężczyzna – właściciel psa coś za nią krzyczał. To dorosła osoba, skończyło się na pogryzieniu, ale co by było, gdyby na jej miejscu było małe dziecko, a to przecież teren przy szkole, w roku szkolnym chodzi ich tam dużo? I tak 19-latka musi teraz przyjać bolesne zastrzyki.
– To ewidentnie wina właściciela psa – mówi Grażyna Wiaksa. – Nie puszcza się luzem psa w mieście, bo zawsze może dojść do sytuacji, że może się czegoś przestraszyć, nieoczekiwanie zareagować na jakąś sytuację, np. stanąć w naszej obronie. Ja zabieram swoją sunię na łąki i  spuszczam ją kiedy wiem, że jesteśmy same i wtedy może się wybiegać.
Policja ani Straż Miejska nie prowadzą szczegółowych statystyk dotyczących takich sytuacji jak pogryzienia czy inne niebezpieczne sytuacje z udziałem psów. Tak naprawdę w skali roku nie ma ich zresztą zbyt wielu, ale komendant Straży Miejskiej w Łomży Bogdan Rutkowski dostrzega ten problem, potwierdzając, że najczęściej wynika on z bezmyślności właścicieli czworonogów. 
– Reagujemy na każde zgłoszenie dotyczące takiej sytuacji, zwrócimy też baczniejszą uwagę na okolice szkół – mówi Bogdan Rutkowski. – Strażnicy miejscy mają jednak częściej zgłoszenia, że ktoś nieprawidłowo wyprowadza psa, niewłaściwie się nim opiekuje, nie sprząta po nim czy puszcza luzem. Dużo zgłoszeń dotyczy też psów bezdomnych, które są następnie odławiane i umieszczane w schronisku. Podkreślam jednak, że to nie właściciel ma przekonywać, że pies jest niegroźny – ma być on wyprowadzany tak, że nie mamy w takiej sytuacji poczucia zagrożenia. 
Często z winy ludzi dochodzi do wręcz paradoksalnych sytuacji, jak ta z ubiegłego piątku. Komendant Rutkowski nie może nadziwić się, że rodzinny konflikt doprowadził do tego, że ktoś z ogrodzonej posesji wypuścił trzy psy i przez kilka godzin funkcjonariusze Straży Miejskiej, Straży Pożarnej i ratownicy z bulwarów poszukiwali zaginionych czworonogów, a jednego musieli przewieźć z powrotem przez rzekę, bo dopłynął aż do Piątnicy. Tego typu sytuacji może też sporo przytoczyć Grażyna Wiaksa opowiadając, że podczas spaceru właściciel psa musi mieć oczy dookoła głowy i podając przykład, jak niewiele brakowało, by maleńkie dziecko podbiegło nagle do jej psa od tyłu, chcąc go pogłaskać, a idący tuż obok rodzice nie zwrócili na tę sytuację uwagi. Tymczasem zwierzę może różnie zareagować gdy poczuje się zagrożone, dlatego lepiej mieć nad nim pełną kontrolę i pamiętać o wyprowadzaniu na smyczy oraz ewentualnie w kagańcu. Jeśli zaś mamy pewność, że pies jest spokojny, to puszczając go luzem zakładajmy mu kaganiec, żeby nie wywoływać dyskomfortu i poczucia zagrożenia u innych osób.



Wojciech Chamryk

161121091207.gif
mm
pon, 22 sierpnia 2016 15:05
Data ostatniej edycji: 2016-08-22 15:12:12

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0