niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Rodzinne historie odkryte i przypomniane

– Jak rozpoczęłam te swoje prace przekonałam się, że nie ma w Łomży czy gdziekolwiek rodziny, która nie ma jakiejś bardzo ciekawej historii, tragicznej czy śmiesznej. Trzeba tylko to odszukać, odkurzyć i o tym napisać! – mówi Janina Szenk, która z braćmi Janem i Tadeuszem od lat spisuje księgę rodzinną, gromadząc wspomnienia, dokumenty i zdjęcia. Z kolei Elżbieta Szleszyńska sporządziła drzewo genealogiczne swej rodziny, odnajdując ślady przodków żyjących już w XV wieku. Obie panie opowiedziały o swych odkryciach podczas spotkania „Skąd nasz ród…?” Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego im. Wagów, inaugurującego cykl spotkań o poszukiwaniu własnych korzeni i poznawaniu historii nazwisk.

Janina Szenk
Janina Szenk
Monika Smakowska
Monika Smakowska
Małgorzata Frąckiewicz, Elżbieta Szleszyńska i Tadeusz Trepanowski
Małgorzata Frąckiewicz, Elżbieta Szleszyńska i Tadeusz Trepanowski
Janina Szenk
Janina Szenk
Małgorzata Frąckiewicz
Małgorzata Frąckiewicz

– Z perspektywy własnych badań nazwisk łomżyńskich mogę powiedzieć, że właściwie każda rodzina z Łomży ma swoją niezwykłą historię! – mówiła prowadząca środowe spotkanie w Domku Pastora dr Małgorzata Frąckiewicz, zachęcając zebranych do poznawania rodzinnych dziejów.
Ważnym aspektem takich działań jest zawsze gromadzenie rodzinnych zdjęć i ich katalogowanie, dlatego spotkanie rozpoczął referat „Fotografia jako źródło dla badań genealogicznych” Moniki Smakowskiej, ilustrowany archiwalnymi zdjęciami drobnej szlachty z miejscowości Kisielany oraz pochodzącymi z jej rodzinnych zbiorów i innych osób z ŁTN im. Wagów.
– Fotografia była i będzie świadectwem naszego życia, dlatego warto takie materiały zachowywać – podkreślała Monika Smakowska, a Sławomir Zgrzywa apelował do zebranych, by nie zaniedbywali dokładnego opisywania rodzinnych zdjęć, ponieważ po latach dokładna identyfikacja znajdujących się na nich osób jest często bardzo utrudniona. Wie coś o tym Janina Szenk, która po bracie mamy odziedziczyła wiele zbiorowych fotografii bez opisów, ale razem z braćmi Janem i Tadeuszem Trepanowskimi od lat pracowicie je gromadzi i kataloguje, opracowując dzieje swej rodziny oraz miejsc z nią związanych. I tak stopniowo odkryli, że zaginiony bez wieści mąż ciotki został zamordowany w Katyniu, jej teść rozstrzelany przez NKWD i pochowany na Litwie, a brat ojca, który według oficjalnych dokumentów miał zginąć w obozie koncentracyjnym w Majdanku, naprawdę został rozstrzelany na zamku w Lublinie i tam też został pochowany. 
– Należę do pokolenia, którego rodzice, bracia, siostry szli na wojnę – opowiada Janina Szenk. 
– Z tej wojny nie wracali, a jeśli wracali, to bardzo okaleczeni psychicznie i fizycznie. Dlatego naszukaliśmy się ich śladów, wysyłaliśmy listy i zapytania co stało się z osobą, która nie wróciła, staraliśmy się poznać jej losy. Jeden z braci mojej mamy pracował w Ostrowi Mazowieckiej jako współwłaściciel drukarni. Pracował na rzecz podziemia, drukował  fałszywe akty urodzenia, na podstawie których Niemcy wydawali już oryginalne ausweisy. Zginął tragicznie tuż przed samą Wigilią, nie wiem nawet jak to się stało, ale liczę, że to też się wyjaśni. Natomiast drugi z braci mamy działał w AK w Warszawie i był przedwojennym oficerem. Od Katynia uratował się tylko dlatego, że dostał rozkaz przewiezienia dokumentów do Warszawy. Akurat wtedy Rosjanie zajęli okręg Andrzejewa i wszyscy oficerowie stamtąd trafili do Katynia... 
Równie ciekawe okazały się losy rodziny Elżbiety Szleszyńskiej, która poznawaniem dziejów swej familii zajęła się w sumie przypadkowo, poproszona przez kuzynkę o odnalezienie pewnych informacji. Wciągnęło ją to na tyle, że sporządzone przez nią drzewo genealogiczne liczy obecnie już 641 nazwisk, w tym 179 z bliskiej rodziny, a najstarsze ślady do jakich udało jej się dotrzeć to dokument z roku 1424, dotyczący przodka rodziny ze strony babki, Piotra z Makowa. 
– Trwanie naszej świadomości przeszłości i przekazywanie jej kolejnym pokoleniom uważam za niezwykle cenne – podkreśla Małgorzata Frąckiewicz. – Dlatego nasze spotkania będą odbywały się cyklicznie co miesiąc. Pierwsza część będzie zawsze poświęcona merytorycznemu spojrzeniu na badania korzeni i genealogiczne, a druga wypowiedziom łomżan, którzy doszukują się przeszłości swojej rodziny. 
– Spotkania te będą poświęcone genealogii ujętej z punktu widzenia Łomży, jej mieszkańców i rodzin które tu działały i funkcjonowały przez wiele pokoleń oraz poszukiwaniu swoich korzeni – dodaje dyrektor biura ŁTN im. Wagów Kamil Leszczyński. – Jest to bardzo cenne, ponieważ dbanie o własne dziedzictwo kulturowe jest niezwykle ważne!

Wojciech Chamryk

161121091207.gif
cz
cz, 18 sierpnia 2016 08:19
Data ostatniej edycji: 2016-08-18 08:28:09

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0