piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Daniel Pupek pływa, jeździ rowerem i biega najszybciej

- Od dziecka byłem aktywny: grałem w piłkę nożną w Orle Kolno, ćwiczyłem sztuki walki capoeira w Łomży, biegałem długie dystanse, 10 km w 35 minut 30 sek, a 100 km w 13 godzin... – opowiada zdyszany 30-latek Daniel Pupek, zwycięzca III Triathlonu MOSiR Łomża, jaki przez dwie godziny odbywał się nad Narwią w słoneczne i wietrzne niedzielne popołudnie. Zwycięzca przepłynął 1000 m z nurtem rzeki, przebiegł 3 km ul. Rybaki i wzdłuż bulwaru oraz przejechał rowerem trzy pętle od zakrętu Narwi przy Zjeździe przez Rybaki i mostem „Hubala” do Włościańskiej w Piątnicy i z powrotem, łącznie 15 km. Wszystko do zwycięstwa zajęło mu 51 minut 48 sekund. Drugi na mecie triathlonu był 34-latek z Łap Aleksander Kaczyński – 52 minuty, zaś trzeci – 30-latek z Ełku Michał Utykański, który pokonał trasę w 52 minuty 29 sekund. Publiczności niewiele, lecz emocje wielkie.

Do triathlonu łomżyńskiego zgłosiło się 50 zawodników, choć niektórzy zrezygnowali – informuje Katarzyna Zawada z biura zawodów – ze względów zdrowotnych. W samo południe wystartowało z plaży miejskiej nad Narwią 39 osób na znak z pistoletu, dany im przez Andrzeja Modzelewskiego, dyrektora MOSiR. Znakomita większość płynęła w skafandrach pływackich z pianki, chroniących przed wychłodzeniem mięśni, tak jak jedna z dwóch dzielnych kobiet w Narwi, z ostatnim czasem 1 godz. 18 minut 54 sekundy, Sylwia Gawrych ze wsi Żółtki. 22-letnia Magdalena Kaczko, studentka logistyki Politechniki Białostockiej, skoczyła do rzeki w damskim stroju kąpielowym i wyprzedziła aż sześciu mężczyzn, i trzech z Łomży: Bartosza Iwaszkiewicza (01 : 10 : 36), Marka Mackiewicza (01 : 10 : 51) i Tadeusza Wyrwasa (01 : 12 : 48). - Pierwszy raz startowałam w triathlonie Sokółka, a drugi jest triathlon Łomża, to dobre wyzwanie, jeśli chce się uprawiać kilka dyscyplin sportowych – twierdzi Magdalena Kaczko, poświęcająca przygotowaniom dzień, dwa w tygodniu: 5 – 10 km na biegi, 20 – 50 km na jazdę rowerem. Pływanie ma we krwi, jako dawniej zawodniczka Juvenii i PB, więc swój czas, praktycznie debiutantki – 01 : 09 : 54 – uważa za całkiem dobry w rywalizacji nad Narwią. 34-letni łomżyniak Mariusz Miller wyprzedził – 01 : 06 : 56 – wyprzedził nie tylko Magdę, ale i krajana Zbigniewa Zielińskiego – 01 : 08 : 29. - Nigdy się nie przygotowywałem – śmieje się uczestnik dwukrotnie triathlonów w Bydgoszczy. - Nie lubię siedzieć bezczynnie w domu, w czasie pływania, biegu i na rowerze wyładowuje złe emocje. Trochę trenuję, żeby nie zabić radości sportu.
Najszybsi triathloniści łomżyniacy okazali się: Daniel Pupek, Radosław Rybicki i Piotr Burnos.

Skurcz w wodzie i endorfiny kawalerów
- Nie wszystkim udało się dobiec do mety, jednak i tym należy gratulować odwagi – stwierdził po zakończeniu konkurencji dyrektor MOSiR, co kilkadziesiąt osób, uczestników, rodzin i przyjaciół potwierdziło spontanicznymi oklaskami. To Bartek Dzierzgowski, 18-letni dekarz z Łomży, musiał skorzystać z pomocy asystujących na łodzi ratowników. - Przeliczyłem się z siłami i możliwościami – pokazuje na prawą łydkę, którą po około 200 m w rzece chwycił silny skurcz. - Lepszy jestem w jeździe rowerem i w biegach, z pływaniem poszło  mi kiepsko... Brałem udział kilkanaście razy w biegach z przeszkodami, również w wodzie, m.in., Runmageddon, mam parę medali. Jedna porażka w triathlonie to jeszcze nie koniec świata, motywuje do stania się lepszym. Może spróbuję za rok...
Porządku w naliczaniu czasu na trasie pilnowali specjaliści z Tritime, zaś pomagały w tym czipy na nogach zawodników. Jako pierwszy wyszedł z wody i pierwszy jechał rowerem Michał Utykański, z czego skorzystał Aleksander Kaczyński, ale i jego w biegu na koniec wyprzedził łomżyniak. - W triathlonie ważna jest taktyka, aby nie stracić od razu po wyjściu z wody dużo sił – dzieli się wiedzą i doświadczeniem Daniel Pupek,  ratownik na basenach MOSiR-u, w ubiegłym roku był czwarty. - Trzeba wyjść z dobrymi i jechać na kole. Z pływaniem przeholowałem, a potem nadrobiłem straty.
Osiem  miesięcy poświęcił na przygotowania: wstawanie o 6. rano, pływanie, praca, rower, posiłek, sen, i znowu trening. Potwierdza: dużo poświęceń, dużo wyrzeczeń. Na śniadanie 3 tosty z masłem orzechowym i dwa banany, na obiad dużo warzyw i trochę mięsa. - Chciałem być zawsze najlepszy, ale nie jestem rygorystą w treningu i diecie, sport uzależnia, daje adrenalinę i endorfiny szczęścia – wylicza z uśmiechem triumfator. - Największe moje osiągnięcie tydzień temu w Blachowni: 1500 m przepłynąłem, 40 km rowerem i 10 km biegiem w czasie 2 godziny 10 minut. Jestem kawalerem, a za rok będę żonaty. W mojej rodzinie nie ma tradycji sportowej, jestem takim beniaminkiem rodu...
Drugi na mecie triathlonu w Łomży inżynier, projektujący maszyny rolnicze Aleksander Kaczyński miał rok temu inny motyw: 33 lata, wiek Chrystusowy, chęć zmiany dotychczasowego trybu życia, poprawienie formy, zyskanie pewności siebie, wypełnienie luki, pustki w oczekiwaniu na miłość i rodzinę. Narzucił sobie treningi 6 razy w tygodniu: 50 km biegu, 300 km rowerem, 7 km pływania. Czy to wystarczy do zwycięstwa z ubiegłorocznymi liderami: Bartoszem Awrukiem i Grzegorzem Popławskim, którzy tym razem wybrali Herbalife Iron Man Gdynia? Cóż, przynajmniej się odważy.

Mirosław Robert Derewońko
Fot. Krzysztof Mierzejewski

cz
nie, 07 sierpnia 2016 18:00
Data ostatniej edycji: 2016-08-08 09:48:45

 
161201033137.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0