czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Gościniec młodości i kapryśnej aury

Zespół LemON zachwycił swym koncertem na Gościńcu Łomżyńskim kilka tysięcy słuchaczy.
Równie gorąco publiczność przyjęła debiutującą w rodzinnym mieście Marikę, weteranów big-beatu z No To Co oraz łomżyńskich bluesmanów z Brovaru L. Dobrej zabawy nie brakowało też w czasie mistrzostw w jedzeniu fafernuchów na czas oraz konkursu na najbardziej odlotowy kapelusz z rekordową obsadą. O pechu mogą mówić tylko łomżyńscy rockmani z Firewalk, którzy zagrali dla garstki widzów w czasie największej ulewy, ale później pogoda była już znacznie lepsza.

Kłopoty z pogodą to prawdziwa zmora organizatorów imprez plenerowych na całym świecie, ale jak dotąd łomżyński Gościniec rzadko odbywał się w deszczu, chociaż niekiedy przebieg imprezy zakłócały gwałtowne burze, tak jak przed sześciu laty czy w roku ubiegłym. Tym razem jednak zaczęło padać około godziny 15 i wyglądało na to, że potrwa to dłużej. Dlatego podczas części festynowej i koncertu Firewalk publiczności było jak na lekarstwo, jednak  tuż przed wejściem na scenę zespołu No To Co ciemne chmury rozeszły się. Skrzętnie skorzystali z tego słuchacze, których z każdą minutą było coraz więcej, bowiem No To Co to niekwestionowana legenda polskiej muzyki lat 60. i 70., a w dodatku Jerzy Rybiński, Aleksander Kawecki i Zbigniew Brzeziński wykonali wiele swoich przebojów, jak „Nikifor” czy„Te opolskie dziouchy”, były też nowe utwory.
– W ogóle pierwszy koncert zespołu No To Co odbył się w grudniu 1967 roku w łomżyńskim, już nieistniejącym Domu Kolejarza! – mówi Jerzy Rybiński. – Przyjeżdżałem tu jeszcze z solowymi koncertami, a dzisiaj, mimo tej pogody, udało się fajnie zagrać, wyszło słońce i wyszli ludzie! To jest wzruszające, że po tylu latach wciąż nas pamiętają i bawią się przy tych piosenkach.
Wśród konkursów prym wiodły te na najbardziej odlotowy kapelusz i zawody w jedzeniu fafernuchów. Najefektowniejsze nakrycia głowy przygotowały w tym roku siostry Julia i Anna Krynica z pracowni plastycznej MDK-DŚT, ale nagrodzono wszystkich, to jest 16. uczestników konkursu, w tym dwóch panów. 
– Robiłam ten kapelusz dwa dni, a pomysł na jego wykonanie tak jakoś przyszedł mi do głowy – mówi Julia Krynica. – Złożyło się na niego dużo różnych rzeczy, nie tylko takie z recyklingu, bo chciałam być kreatywna. 
Do rywalizacji w fafernuchowych zmaganiach stanęło sześcioro śmiałków, a wygrał Sebastian Jastrzębski, pokonując wcześniejszych triumfatorów Bartka Grabiasa i Sebastiana Kondrackiego.
Niecierpliwie wyczekiwany przez słuchaczy koncert Mariki Marty Kosakowskiej w nowym repertuarze przyniósł sporą dawkę nowoczesnej i zarazem subtelnej muzyki, łączącej elektroniczne brzmienia z partiami skrzypiec; wokalistka zaśpiewała też swoje wcześniejsze przeboje, z „Moim sercem” na czele. 
– To było dla mnie duże wydarzenie, ponieważ nie grałam dotąd pełnowymiarowego koncertu w moim rodzinnym mieście – ocenia Marika. – Byłam podekscytowana, czułam się niezwykle i nie było to dla mnie zwykłe, rutynowe wejście na scenę – było przyspieszone bicie serca!
Publiczność podbili też łomżyńscy weterani bluesa z kultowego Browaru Łomża. Janusz Ramatowski, Mirosław Kotelczuk, Dariusz Boguski i Liliana Chyczyńska jako Brovar L wykonali utwory sprzed 30 lat, w tym „Zastanów się jeszcze” którym grupa debiutowała na festiwalu opolskim oraz najnowsze kompozycje, po czym sceną na blisko półtorej godziny zawładnął LemON. Grupa z charyzmatycznym wokalistą Igorem Herbutem na czele, tradycyjnie manifestującym swe korzenie trójbarwną łemkowską flagą na statywie mikrofonu, błyskawicznie nawiązała świetny kontakt z publicznością. Bardzo ułatwiał to fakt, że nastoletni słuchacze doskonale znali słowa większości przebojów, śpiewając z wokalistą  nie tylko refreny, ale też zwrotki „Będę z tobą”, „Jutro” czy solowej „Wkręceni (Nie ufaj mi)”. Dobrej zabawy nie zepsuł nawet przelotny deszcz, kilkakrotnie padający podczas występu gwiazdy wieczoru. 
– Deszcz stał się już dla nas pewnym standardem – ocenia Roman Borawski, dyrektor MDK-DŚT i organizator Gościńca. – Czasami jest przydatny, bo schładza, ale dzisiaj mniej, bo mocno opóźnił przybycie publiczności. Cieszę się, że udało się nam pokazać dwa łomżyńskie zespoły, że trzeci akcent łomżyński, Marika, też mogła zaprezentować się tak szerokiej publiczności. LemON to też jest już nowe pokolenie artystów, a dla 13. edycji Gościńca pewnym znakiem przemian, bo do tej pory szukaliśmy zwykle uznanych, starszych artystów – myślę, że obsada imprezy będzie się stopniowo odmładzać. Będziemy obserwować co dzieje się na naszym rynku, bo było widać po reakcjach publiczności, że takie młode gwiazdy jak LemON też są bardzo dobrze przyjmowane. Trzynastka za nami – oby było lepiej!
Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka-Chamryk, Krzysztof Mierzejewski

Sponsorem strategicznym Gościńca był właściciel marki Łomża, a sponsorami OSM Piątnica, drukarnia Libra Print, Zakłady Spożywcze Bona i Podlaska Izba Rolnicza.

cz
nie, 07 sierpnia 2016 09:54
Data ostatniej edycji: 2016-08-07 10:12:04

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0