sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

„Marika Marta Kosakowska” i „Antydepresanty”

Marta Kosakowska, to pochodząca z Łomży wokalistka występująca pod pseudonimem „Marika”. Jej przebojów oraz utworów z najnowszej i przełomowej w jej dorobku płyty „Marika Marta Kosakowska” będzie można posłuchać w Łomży na żywo w przyszłą sobotę 6. sierpnia na Łomżyńskim Gościńcu. Utalentowana łomżanka ostatnio zadebiutowała jako pisarka. „Antydepresanty” to wspomnieniowa książka podsumowująca dotychczasową karierę artystki oraz prezentacja jej piosenek – również w wersji multimedialnej, dzięki specjalnej aplikacji.

Marta Kossakowska (Fot. Formusic Management, Edipresse Książki)
Marta Kossakowska (Fot. Formusic Management, Edipresse Książki)

Wielu artystów i osoby związane ze światem show biznesu piszą książki, jednak „Antydepresanty” to dla autorki coś więcej niż zwykła autobiografia czy dziennik.
– To nie jest biografia, a raczej album z wierszami – piosenkami (jest ich tam 29), wzbogacony o kontekst biograficzny i interpretacyjny, zawarty w 20 opowiadaniach, oraz ilustracje Sylwii Wilk – wyjaśnia Marta Kosakowska. – „Antydepresanty” to studium życia, osobistych doświadczeń i okoliczności, zapis wspomnień i obserwacji. Historia o młodości w latach 90., buncie, kontestowaniu rzeczywistości, trudnych relacjach, a także o dojrzewaniu twórcy i szukaniu prawdy o sobie.
Wielowymiarowość tej książki podkreśla dopełnienie jej nie tylko tekstami piosenek, ale też materiałami filmowymi, dzięki wykorzystaniu aplikacji Tap2C. 
– Chciałam, żeby była to opowieść o piosenkach, o tym skąd się wzięły i jak powstają – mówi. – Ładny album, do czytania, oglądania i słuchania. Pragnęłam żeby ożył – i tak się stało dzięki aplikacji i filmom wymyślonym przez Pawła Jana Nowaka, do których wchodzi się prosto z kartek „Antydepresantów”. Świat się przecież zmienia. Wszyscy to czujemy. Przy tworzeniu tej multimedialnej warstwy książki pragnęliśmy połączyć dwie rzeczywistości: tę przynależną czytelnikowi tradycjonaliście z tą bliską młodemu, „scrollującemu” odbiorcy. Zazwyczaj ustawia się te rzeczywistości w opozycji narzekając „kiedyś to były inne czasy, ludzie czytali, a teraz tylko te komputery”. Chcieliśmy, żeby te światy się spotkały. Pod jednym dachem.

Muzycznie Marika też nie ustaje w eksperymentach, bo jej najnowsza płyta „Marika Marta Kosakowska” to materiał odmienny od wcześniejszych, zdecydowanie odchodzący od reggae, z którym wokalistka była powszechnie kojarzona.
– Do pewnych decyzji się dorasta – nie kryje Marika. – Zmiana jest nieuchronna i dopóki jej nie zrobisz, nie czujesz się spokojny i spójny. Robisz odkrycia, które wywracają twój światopogląd i estetykę. Idee kiełkują i po pewnym czasie rozsadzają cię od środka. Już nie ma powrotu do starego myślenia. W końcu zdałam sobie sprawę, że poetyka i tematyka moich tekstów nie pasuje już do dotychczasowej konwencji muzycznej. Że czas ubrać te słowa w bardziej adekwatne dźwięki, że w którymś momencie stałam się dorosła i chcę pisać dla dorosłych ludzi. Nie jest powiedziane, że trzeba zmieniać konwencje, ale trzeba działać w zgodzie ze swoją twórczą intuicją, poczuciem estetyki. Nie wolno gonić za czyimiś gustami i usiłować je zaspokoić. Wtedy przestajesz być artystą, stajesz się rzemieślnikiem. Nie ma w tym oczywiście nic złego, ale to już inny rodzaj pracy.
Tę nową odsłonę swej twórczości Marika zaprezentuje na Gościńcu Łomżyńskim w sobotę 6 sierpnia. Wystąpi tam dla masowej publiczności i będzie to de facto jej debiut w rodzinnym mieście. Dlatego poza nowymi piosenkami pojawią się również te starsze, najbardziej znane.
– Zagramy głównie najnowszy album, ale również „Moje serce” i dwa inne starsze utwory – zapowiada Marika. – Będzie i klasycznie – za sprawą instrumentów smyczkowych, i nowocześnie – zabrzmią elektroniczne basy, syntezatory i perkusja. W pierwszej części koncertu będzie można spokojnie posłuchać, a już w połowie zatańczyć do utraty tchu. Nie ma żadnego przymusu. Niech każdy, kto ma ochotę być z nami, spędzi ten czas swobodnie. Chodzi przecież o to, żeby coś wspólnie przeżyć, a nie skakać, jak kangur. Choć skakanie, może być również niezwykle przyjemne. Zapraszamy!

Wojciech Chamryk

161121091207.gif
cz
pt, 29 lipca 2016 09:50
Data ostatniej edycji: 2016-07-29 09:54:57

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0